niedziela, 23 grudnia 2012

Rozważania na temat malarstwa - piękna kurtyzana


Znalazłem niedawno portret pięknej kobiety w oryginalnym stroju, przedstawiającym ją jako bohaterkę mitologii greckiej, Hypolytię, czyli królową Amazonek. Obraz namalował angielski malarz John Hoppner w 1791 roku. Zdumiał mnie niesamowity realizm postaci, jaki udało się osiągnąć artyście w sportretowaniu tej przepięknej kobiety.
A kiedy zapoznałem się z historią bohaterki na obrazie, to muszę przyznać, że byłem trochę zaskoczony.

sobota, 22 grudnia 2012

Wesołych Świąt

"Każdy chce żyć długo, ale nikt nie chce być starcem".
przysłowie islandzkie


Idą Święta. Życzę wszystkim czytelnikom bloga wesołych Świąt. 
Moi drodzy przyjaciele emeryci! 
Doczekajcie się dużo wspaniałych prezentów pod choinką. Bo na prezenty to nie ma limitu wieku. Powinni je dostawać wszyscy, bez wyjątku. Dzieci i dorośli. Bo wszyscy dorośli to tak naprawdę, tak po cichu, są też dziećmi. I bardzo lubią je dostawać. Nawet komplet chusteczek dla dziadka, czy malutkie perfumy dla babci. Ale najbardziej to potrzebują oni miłości, towarzystwa i rozmowy. Bo najgorsza jest niestety samotność. Bo można w takich świątecznych dniach czytać książki, malować obrazy, oglądać telewizję, lecz nic nie zastąpi nam rozmowy z innym człowiekiem. Nawet zwykłej, telefonicznej rozmowy. Bo rozmowa też może być wspaniałym prezentem. Pamiętajmy zatem o swoich bliskich w tych chwilach, bo może czekają właśnie na taką rozmowę.
Jako ilustrację do wpisu pokażę pewien obraz francuskiego malarza Paula Cezanne'a, pod tytułem "Grający w karty". Jest to obraz z cyklu malarskiego Cezanne'a przedstawiającego mężczyzn oddających się tej popularnej rozrywce.
Płótno pochodzi z 1893-96 roku, i jest obecnie najdroższym obrazem na świecie. Pewien Emir z Kataru zrobił sobie prezent za, bagatela 250 mln dolarów. Czyli ćwierć miliarda dolców, za ... kawałek zamalowanego płótna w drewnianej ramie. To dopiero zachcianka!
I tak samo cennych prezentów Wam życzę!

niedziela, 16 grudnia 2012

Pamięci prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Gabriela Narutowicza


W dniu 16 grudnia 1922 w gmachu Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych w Warszawie, dokonano zamachu na pierwszego prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Gabriela Narutowicza. Tego haniebnego czynu dokonał Eligiusz Józef Niewiadomski - polski malarz, wykładowca i krytyk sztuki, społecznik, uczestnik walk o niepodległość Polski, sympatyk ruchów nacjonalistycznych. 

czwartek, 13 grudnia 2012

Rozważania na temat malarstwa - Smutne czasy


Dzisiaj jest 13 grudnia. W tę trochę smutną rocznicę i ja spróbuję posmucić i jeszcze bardziej zdołować czytelników mojego bloga. Przedstawię przepiękny i bardzo przejmujący obraz angielskiego malarza Thomasa Benjamina Kenningtona (1856-1916), zatytułowany "Homeless" (Bezdomny) z 1890 roku. 
Tematyka tego dzieła nawiązuje bezpośrednio do ciężkiej, wręcz tragicznej doli wielu osieroconych lub porzuconych dzieci jakie żyły na ulicach licznych angielskich miast w tamtym czasie. A pewnie i nie tylko na wyspach, ale i w całej Europie. Niektóre z nich przeżywały sprzedając się, inne ciężko pracowały wykonując najgorsze a często najpodlejsze prace. Skrajnie wyczerpane i zagłodzone, te bezdomne dzieci były narażone na głód, chłód i wiele chorób, takich jak koklusz, grypę czy odrę, zagrażających ich życiu. 
W 1848 roku, pewien polityk i reformator społeczny Ashley powiedział w brytyjskim parlamencie, że "aż ponad 30.000 nagich, brudnych i opuszczonych dzieci mieszka na ulicach Londynu".

środa, 12 grudnia 2012

Filozofia domowa - Sny o potędze!


"Partia ma trzy fazy: w pierwszej ma się nadzieję, że stoi się lepiej,
 w drugiej wierzy się, że pozycja jest lepsza, w trzeciej widzi się, że pozycja jest przegrana".
"Partia szachów jest zawsze wygrana w następstwie błędu: partnera lub własnego".
"Taktyka to wiedza co zrobić, gdy można coś zrobić.
Strategia to wiedza co zrobić, gdy nie da się zrobić nic".
Z księgi aforyzmów, zwanych tartakoweryzmami - Ksawery Tartakower

Zamiast o stanie wojennym pomyślałem sobie o czymś takim. Czy tego kiedyś jeszcze doczekamy?
Bo czy wiecie, że 12 grudnia 1882 w Stawiskach, urodził się najsłynniejszy polski szachista Akiba Rubinstein (zm. 15 marca 1961 w Antwerpii), uznawany powszechnie za jednego z najlepszych zawodników świata w pierwszych dekadach XX wieku. Uznawano go za jednego z prekursorów nowoczesnej gry pozycyjnej. Kiedy w 1910 roku, Carl Schlechter rozgrywał swój mecz o mistrzostwo świata przeciwko najdłużej panującemu w historii szachów championowi Emanuelowi Laskerowi, Rubinstein był i tak uważany przez wielu za najsilniejszego szachistę świata. W tamtych czasach pretendent do szachowej korony musiał dysponować sporą kwotą na organizację meczu i nagrody. Mistrz świata sam wybierał sobie przeciwnika, głównym kryterium pozostawała wysokość kwoty, jaką kandydat był w stanie zorganizować. Z tych względów Rubinsteinowi nie dane było nigdy rozegranie meczu o mistrzostwo świata, chociaż zarówno wówczas, jak i później uważano, że był jednym z najwybitniejszych szachistów w historii, który takiej szansy był pozbawiony.
portret Akiby Rubinsteina namalowany przez jego syna Sammy'ego.

wtorek, 11 grudnia 2012

Filozofia domowa - Dewoci rządzą. Sufrażysta Jarosław

Niektórzy to chyba bardzo żałują, że nie ma znów stanu wojennego i nie zostaną internowani, że ciągle muszą wspominać cudze, a nie swoje, bohaterstwo. Więc próbują mieszać ludziom w głowach i wywoływać rozróby. A najlepiej, żeby robić to cudzymi rączkami. Za dwa dni 13 grudnia, kolejna rocznica wprowadzenia stanu wojennego. I smutek mnie ogarnia jak czytam, że Świrosław chce wyprowadzić w ten dzień na ulice ludzi w "jakimś" proteście. Bo najlepiej dla niego to jak zwykle zwołać wielkie skupisko ludzi i móc bezpiecznie po bełkotać do gawiedzi. Tylko dlaczego skubaniec nie zrobi tego sam, tak na prawdziwe solo, odważnie. Niech wyjdzie na Rondo w centrum Warszawy, stanie na skrzynce po piwie i popróbuje przemawiać. Ciekawe ile by tak wytrzymał? Dwie, może trzy minuty. Zaraz dostałby w łeb od jakiegoś przechodnia! Ale to nie dla niego klimaty! To CYKOR! Zwykły tchórz! On zawsze zasłaniał się innymi, tak jak wtedy, pamiętnego 13 grudnia, kiedy siedział w domku i czekał, aż po niego przyjdą, a tu ... lipa. Czyżby ON to była kapusta... i współpracownik pewnych organów? I tyle polityki na dziś. Bo teraz o tym co takiego narobił kiedyś Diego Velazquez..., że teraz powinien się nam wytłumaczyć, tak jak Tusk dziś przed wymienionym wcześniej "najprawdziwszym Polakiem".

niedziela, 9 grudnia 2012

Co na paletach? - A sztuka i tak wszystko zwycięży...

Nareszcie szefowa znowu odzyskała głos! I tak do mnie pisze: "(...) dzisiaj zajęcia były nadzwyczaj owocne i sympatyczne. Mróweczki nasze pracowały, aż miło było popatrzeć. Owoce naszej pracy prześle Ci nasz nadworny fotograf, Wiola. A wracając do wydarzeń kulturalnych, to w środę byłyśmy na otwarciu wystawy  prac osadzonych w stargardzkim więzieniu. Było naprawdę kilka bardzo interesujących prac. Jeśli otrzymamy obiecane zdjęcia, postaramy się je przesłać. No cóż, czas leci, nam wcale siwych włosów nie przybywa, może tylko troszkę bardziej jesteśmy zgryźliwe  A to jest bardzo ciekawy temat do badań psychologicznych z zakresu zachowań. Nie zauważyłeś tego? A może się mylę? Ale dość dociekań, czas brać się do roboty, bo to, panie ciut więcej jak trzy tygodnie do świąt. Trzeba zaplanować, kupić, posprzątać a siły jakieś takie małe - dziwne, bo przecież tak niedawno ...(...) Stasia". Natomiast w mailu od Wiolety znajdowała się paczka fajnych zdjęć. Oto i one. Najpierw kilka planów ogólnych. Czyżby Oni robili sztuczny tłok? bo tak ich dużo...

środa, 28 listopada 2012

Inspiracje - Idzie zima zła

A mnie jest szkoda tej jesieni. To już ostatnie w miarę ciepłe dni. Nadchodzi zima zła. Od 1 grudnia wszystko ma być monochromatycznie, w tonacji białej i czarnej.
Na razie, wszystko wokół jest już w kolorach szaro-burych. Tylko igły na sosnach mają jeszcze barwę zieleni chromowej. Modrzewie zrzucają ostatnie ciemnopomarańczowe delikatne igiełki. Tubylcy w Grądach mi mówią, że jak modrzewie zrzucą igły, to już tylko dwa tygodnie do ostrej zimy zostało. Więc codziennie przyglądam się modrzewiom. Ale najbardziej, to tęsknię do takich widoków jak na tej akwareli, geniusza szwedzkiego malarstwa, Andersa ZORNA.
 Anders Zorn - "Leśne jezioro"
Jeszcze tylko pół roku i znowu będziemy mogli podziwiać takie widoki.
A wiecie, że akwarelę Zorna znalazłem gdzieś na Pintereście, tj. ciekawym forum z różnymi zdjęciami. Pinterest.com, jest serwisem społecznościowym służącym do zbierania i porządkowania materiałów wizualnych, na przykład w postaci takich właśnie jak powyżej, zdjęć. Namawiam do założenia sobie konta na tym serwisie i szukania dla siebie inspiracji malarskich.

niedziela, 25 listopada 2012

Prawdziwa cnota krytyki się nie boi - Klątwa Mony Lisy


Ostatnio natknąłem się w sieci na dwie pozornie odległe od siebie informacje. Pierwsza to taka, że 6.08.2012r, w wieku 74 lat zmarł Robert Hughes. Słynny krytyk sztuki, prawdziwy autorytet w tej dziedzinie. I druga, że "Gdy na giełdach panuje panika, przez rynek sztuki przechodzi dreszcz niepokoju. Po raz pierwszy od lat jesienne wyprzedaże sztuki współczesnej w Londynie przyniosły słabe żniwo. W dwóch największych domach aukcyjnych Sotheby's i Christie's nieomal połowa wystawionych na jesienną licytację dzieł nie została sprzedana. Czy rynek sztuki zbliża się ku przesileniu?". Te dwie wiadomości zainspirowały mnie do podłubania w temacie krytyk, zwłaszcza w kontekście tak "ulubionego" przeze mnie na łamach tego bloga "malarstwa bohomazowego", nie specjalnie cenionego również przez tak wielki, niestety nie żyjący już autorytet.
W niedawno emitowanym przez telewizję BBC filmie "Klątwa Mony Lisy", to właśnie Robert Hughes powiedział, że "Komercja w świecie sztuki jest jak niszcząca powódź. Chociaż sztuka zawsze miała związek z pieniędzmi, dziś bywa traktowana wyłącznie jako inwestycja". Hughes uważał, iż symboliczny początek nowej ery wyznaczyła pielgrzymka "Mony Lisy" do Stanów Zjednoczonych w 1963 roku - to wtedy po raz pierwszy obraz zmienił się w ikonę konsumpcyjnej kultury.
Robert Hughes (źródło: gdzieś w internecie...)

sobota, 24 listopada 2012

Co na paletach? - w nostalgicznym nastroju...

Tym razem to Wioleta przejęła na chwilę rolę kronikarza naszej Sekcji. Nadesłała porcję zdjęć z ostatniego spotkania. I jak do mnie napisała: "Dzisiaj było nas mało: Czesiu, Danusia, Tereska, Józek, Irena i ja. Odwiedziła nas też Stasia, ale już od następnych zajęć będzie przychodziła. Jakoś sobie radzimy bez instruktora (...) Ostatnio w piątek oglądaliśmy u mnie na TV na YouTubie jak malują zawodowi artyści. Szczególne wrażenie zrobił na nas Volegov i jego technika nakładania barw. Jeszcze nie raz się spotkamy, ale doszliśmy do wniosku, że szkoda tracić zajęć piątkowych i spotkamy się w któryś czwartek, jak więcej osób będzie wolnych i zdrowych, bo niektórych jeszcze męczą przeziębienia i inne choroby. Pozdrawiamy (...)." A dalej to dużo miłych słów do mnie osobiście i pozwolę je sobie zatrzymać tylko dla siebie. 

wtorek, 20 listopada 2012

Rozważania na temat malarstwa - "Kochankowie z de Teruel"



W ciemnym wnętrzu kościoła San Pedro de Teruel, leży na marach ciało Diego de Marcilla przyobleczone w strój wojownika, całe pokryte różami i laurami jako hołd dla wielkiego wojownika i mężczyzny honoru. Dzisiaj byśmy powiedzieli, że dżentelmena. Na jego piersiach spoczywa głowa jego ukochanej, Izabelli de Segura, oddającej ukochanemu swój ostatni oddech i pocałunek, przed momentem całującej go w zimne usta. Ten obraz to alegoria miłości wiecznej i chyba ... niemożliwej. Obraz ten to przykład malarstwa akademickiego. Artysta osiągnął w nim wysoką wyrazistość i egzaltację postaci, niesamowite są na nim kolory i silne światło w centrum obrazu. Obraz ten został nabyty w 1884 r. do Muzeum El Prado a jego autorem jest hiszpański artysta Antonio Muñoz Degrain. Obraz ładny, dostojny, dramatyczny, ale za to historia jaka się za namalowaną sceną kryje, przepyszna. Palce lizać. Namawiam do lektury.
Antonio Muñoz Degrain - "Los amantes de Teruel"; 1884r., 330cm x 516cm,

czwartek, 15 listopada 2012

Stasiu, jesteśmy z Tobą!

Wczoraj wieczorem dotarła do mnie bardzo smutna wiadomość, o nieszczęściu jakie dotknęło naszą koleżankę Stasię Gugałkę. W poniedziałek w nocy zmarł jej mąż Tadeusz. Nie wiem co powiedzieć, ... co napisać. Tylko żal mi gardło ściska. Tak bardzo mi szkoda Stasi.

Stasiu, przyjmij wyrazy głębokiego współczucia ode mnie oraz od innych przyjaciół z Sekcji, którzy nie będą mogli być z jakiegoś powodu, z  Tobą w tej trudnej chwili.

Kiedyś, bardzo dawno temu, najsławniejsza poetka starożytnej Grecji - Safona - wyraziła pewną myśl:
"Bogowie wiedzą: śmierć jest nieszczęściem, inaczej chętnie umieraliby sami"
Jak bardzo Ci współczuję...

środa, 14 listopada 2012

Inspiracje - Alyssa Monk i jej niezwykłe obrazy.


Co można o nich powiedzieć? Są idealnym przykładem malarstwa hiperrealistycznego. Jej obrazy reprezentują gatunek narracyjny. Alyssa Monk, młoda amerykańska malarka, przedstawia na nich konkretne miejsca i czas, zachowując jednocześnie sporą dawką empatii i dystansu.
Bo czy ktoś widział obraz z rozpaćkaną twarzą na szybie. Zresztą okropnie zaparowanej. To takie osobiste i bardzo intymne. Ale jednocześnie wcale nie jest to jakoś odpychające.
Być może także dlatego, że w większości przypadków jest to twarz kobiety...

poniedziałek, 12 listopada 2012

Co na paletach? Detektyw potrzebny od zaraz...

No i nie omyliłem się. Trzoda zawyła na ulicach w nasze najważniejsze święto. Świrosław czujnie w ten dzień czmychnął do Krakowa, żeby w razie czego nie było na niego. Ale tak naprawdę, to tego typa mogłoby już wcale nie być, bo szkód już na tyle wyrządził, że trzeba chyba z dwóch pokoleń aby to naprawić i zjednoczyć na powrót polskie społeczeństwo, chociażby tak jak w 1981 roku. I żal mi tylko, że tak niewielu ludzi próbuje jeszcze ratować naszą niepodległą Ojczyznę, nie tylko przed Świrosławem, ale i przed całym tym chórem innych obłąkanych ludzi, żyjących w świecie półkłamstw i jedynej 99% prawdy. Bo trzeba pamiętać, że to co się w Polsce odbywa to nie tylko wina moherowych babć czy kiboli, to również wina wielu biskupów, proboszczów, profesorów, lekarzy, dziennikarzy czy zawodowych polityków, że zacytuję mojego ulubionego felietonistę Andrzeja Koraszewskiego. Bo ta idiotyczna narracja zastąpiła im prawdę i o dziwo bardzo pasuje. Do czego to nas w końcu doprowadzi? Przecież to jest powtórka z XVII-wiecznego warcholstwa. Gore nam! Oj kończę na razie z polityką. 
ONR - Zobacz jacy jesteśmy naprawdę...

czwartek, 8 listopada 2012

Filozofia domowa - Czy niektórzy Polacy znowu będą inteligentni inaczej?


"Ogólnie rzecz biorąc, tajemniczość, cuda i proroctwa to dodatki, przynależne 
raczej do świata religijnych baśni, niż do prawdziwej religii. To dzięki nim różne 
efektowne szalbierstwa stały się znane na całym świecie, a religia przekształciła 
się w działalność zawodową. Powodzenie jednego oszusta zachęcało kolejnych, 
a ich wszystkich od wyrzutów sumienia chroniło kojące przekonanie,  że 
dopuszczając się pobożnych oszustw czynią wiele dobrego". 
Tomasz Paine, "Wiek rozumu"

"Fan Ch'ih zapytał się o mądrość. Mistrz odparł: "Pracować na rzecz tego, do 
czego mają prawo zwykli ludzie i trzymać się z dala od duchów i bogów, 
okazując przy tym należną im cześć - oto, co będziemy nazywać mądrością".   
Konfucjusz, Analekta, Księga VI

(Cytaty pochodzą z książki "Misjonarska miłość Matka Teresa w teorii i w praktyce"
CHRISTOPHER HITCHENS, PROMETEUSZ 2001)

Czy w najbliższą niedzielę 11 listopada, wielu moich rodaków znowu uczci rocznicę odzyskania niepodległości rozróbami na ulicach naszych, polskich miast? Będą znowu łazić po ulicach z rękoma wyciągniętymi w faszystowskim pozdrowieniu? Czy ta rzekomo najważniejsza siła moralna narodu, czyli Kościół, ponownie uwikła się w brudną politykę i będzie podjudzać z  ambon? Co prawda, już zohydzili mi wystarczająco oglądanie telewizji, więc i tak nie będę tego musiał oglądać w TV. No i dokąd ta Polska podąża?
Tomasz Musiał - "Orzeł czerwony", 

środa, 31 października 2012

Filozofia domowa - Czas na wspominanie tych co odeszli


"Zdałem sobie sprawę, że prawdziwą wartość drugiego człowieka 
odkrywamy dopiero wtedy, kiedy już go nie ma. 
Jak skarb, który trzymało się w dłoni,
ale bezwiednie pozwoliło mu się wyślizgnąć przez palce"
Jonathan Carroll

Witold Pruszkowski - "Eloe"; 1892r.

niedziela, 28 października 2012

Co na paletach? Fotki z ostatniego pleneru...

Nasza liderka Sekcji Plastycznej UTW, Stasia Gugałka nadesłała kilkanaście fotografii, z ostatniego pleneru malarskiego, który odbył się niedawno w Korytowie. Czyli tam, ... gdzie zawsze. Swoje obrazy zaprezentują dzisiaj Krysia Krawczyk, to te podpisane Jej sygnaturą, Stasia, oraz po raz pierwszy obecna na plenerze, Janina Wołoszańska. Zwłaszcza obecność tej ostatniej koleżanki jest bardzo miłym i niezwykłym wydarzeniem.
Jak widać na załączonym obrazku, pogodę to miały tam Panie, wyjątkowo ładną... dopasowaną w sam raz do urody.

piątek, 26 października 2012

Prawdziwa cnota krytyki się nie boi - Trochę drogi pejzaż


Już trochę upłynęło czasu od moich ostatnich odwiedzin portalu aukcyjnego Heritage Auctions, więc pozwoliłem sobie odświeżyć wiedzę w temacie, jak idzie pranie zbędnej gotówki. Na ruszt wrzuciłem takie oto dzieło. Cena jego sprzedaży w czerwcu 2009 roku to 537,750.00 dolarów amerykańskich. Aktualnie jest wystawiony ponownie na sprzedaż, ale już za około milion dolców. W ofercie "Kup teraz" cena wynosi: 950.000 dolarów. 

czwartek, 25 października 2012

Rozważania na temat malarstwa - Nic do śmiechu

Pamiętacie, jak we wpisie z 1 kwietnia br., w ramach dowcipu prima aprilisowego umieściłem pewien oryginalny obraz Roberta Lenkiewicza, przedstawiający autora w dość niezwykłej, całkiem przyjemnej  pozie. Ten, nieżyjący już, brytyjski artysta był wtedy moim nowym odkryciem. Początkowo myślałem, że jest to polski malarz, lecz jak okazało się, ma on niemiecko-żydowskie korzenie i obywatelstwo brytyjskie. Pochodził z Plymouth. A teraz dowiaduję się okropnej rzeczy, że jego sześć z najpiękniejszych obrazów zostało zniszczonych w pożarze, w czerwcu tego roku. Wśród nich było jego największe dzieło, zatytułowane "Pogrzeb Johna Kynance".
Roberta Lenkiewicz - "Pogrzeb Kynance John

środa, 24 października 2012

Co na paletach? Plenery, plenery...

Wiadomości z UTW w Stargardzie Szczecińskim. A Oni jednak jeszcze istnieją!
Napisała do mnie Stasia Gugałka, tak.

wtorek, 23 października 2012

Filozofia domowa - Epitafium dla miłości


"Siedziała jak osoba czekająca na kogoś, kto może lada chwila nadejść. Siedziała smutna jak ktoś, kto czeka na tę chwilę od dawna, od samego urodzenia albo i wcześniej; być może nawet wcześniej niż od dnia narodzin oczekiwanej osoby".
Gabriel García Márquez — Opowiadania (Nataniel składa wizytę)
Jak bardzo trzeba kogoś kochać, żeby tak trwać i czekać, aż do pierwszego brzasku. 

wtorek, 16 października 2012

Rozważania na temat malarstwa - Chłopcy z ferajny*

"Nauczyłeś się dwóch najważniejszych rzeczy w życiu: nigdy nie sypać kumpli i zawsze trzymać gębę na kłódkę" (You took your first pinch like a man and you learn two great things in your life.
 Look at me, never rat on your friends and always keep your mouth shut).
Jimmy Conway (z filmu "Chłopcy z ferajny)

*Ferajna - paczka, grupa przyjaciół, banda (sł. jęz. pol)
Codzienne życie średniowiecznych mnichów było oparte na trzech podstawowych ślubach: ślubie ubóstwa, ślubie czystości i ślubie posłuszeństwa. Średniowieczni mnisi zatem świadomie wybierali sobie sposób życia polegający na zarzuceniu światowego życia i wyrzeknięciu się świeckich przedmiotów, ślubowali spędzić resztę swojego życia w pracy pod rygorem ścisłej dyscypliny życia w średniowiecznym klasztorze.
Max Barascudts - "Na zdrowie"

sobota, 13 października 2012

Filozofia domowa - dlaczego kobiety ...utrzymują kościół?


"Wiara, podobnie jak miłość, nigdy nie opiera się na rozumie".
Hermann Hesse
"Dla ludu religia jest prawdą, dla mędrców fałszem, a dla władców jest po prostu użyteczna".
Seneka Młodszy
"Demokracja jest formą religii: polega ona na oddawaniu czci szakalom przez osły".
Henry Louis Mencken

Czy coś się w Polsce złego dzieje? Czyżby to już była wojna domowa? Od jakiegoś czasu mogę przeczytać w mediach internetowych takie oto hiobowe wieści.
"Sejm wznowił wojnę o przerywanie ciąży. Za sprawą konserwatystów z Platformy, którzy postanowili pokazać siłę".
"Głosowanie w sprawie aborcji. Posłowie liczą na nagrodę w niebie. Cudzym kosztem"
"Głosowanie poprzedziła akcja katolickich mediów i Kościoła. Posłowie od kilku dni dostawali e-maile i telefony, -by nie mordowali dzieci-".
"Jeżeli Sejm przegłosuje wysokość odpisu od podatku na Kościół bez porozumienia z nim, ten złoży skargę konstytucyjną - donosi "Rzeczpospolita".
Kurcze. Czyżbyśmy żyli już w państwie wyznaniowym? Czy mamy jeszcze prawdziwe państwo demokratyczne? Czy to już może jest kleptokracja - czyli państwo reprezentujące interesy wąskich grup społeczno-ekonomicznych. 

czwartek, 4 października 2012

Inspiracje - Nowe malarstwo - Lisa Yuskavage


Przeglądając ostatnio zeszłoroczny, wrześniowy numer ART+AUCTION, natknąłem się na niezwykłą, amerykańską malarkę współczesną - Lisę Yuskavage.  Artystka urodziła się w 1962 roku. W 1984 roku ukończyła znaną BFA Tyler School of Art, a w 1986 MSZ w Yale School of Art. Obecnie mieszka i pracuje w Nowym Jorku. Prace Yuskavage oceniane są jako prowokujące i zmysłowe, wzorujące się na wyobraźni, zdjęciach modeli na żywo, są świadectwem dzisiejszej pop kultury. Znacząca ilość jej prac to litografie, łączące mistrzowską technikę Yuskavage ze swobodą samej litografii. Jej prace znajdują się w stałych zbiorach Whitney Museum of American Art, Muzeum Sztuki Współczesnej w San Diego, Muzeum Sztuki Nowoczesnej i SFMoMA The Art Institute of Chicago. 
fragment fotografii pochodzi z numeru 09-2011 ART+AUCTION

piątek, 21 września 2012

Rozważania na temat malarstwa - A kobiety czytają


Dziś trochę skromniej, mniej do czytania ale za to pokażę niezłą ciekawostkę. Będzie to bardzo ładny obraz szwajcarskiego malarza i grafika, związanego kiedyś z grupą malarzy nabistów, Feliksa Edwarda Vallotton. Ten obraz to "La Liseuse (Reader)", a po naszemu "Czytelniczka". Félix Edouard Vallotton żył sobie w latach 1865-1925 i to dosyć znane płótno stworzył na krótko przed swoją śmiercią w 1922 roku. Długo po zakończeniu epizodu "nabistycznego", którego nasilenie zaznaczyło się w latach od 1888 do 1899. 

niedziela, 16 września 2012

Filozofia domowa - Anty-pamięci Piotra Skargi - Część druga


Część druga. ANTY
Tak więc kim był ten nadczłowiek, czczony w dzisiejszej Polsce tak wyjątkowo. Bo przecież obchodzimy, jak pamiętamy, w tym roku "Rok Piotra Skargi". A czy ktoś w ogóle o tych obchodach wiedział? A czy w jakichś serwisach informacyjnych, tak szczegółowo informujących o wszystkich i wszystkim, ktoś zająknął się o fakcie, że w dniu 16 października 2011 roku, "Synod Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP wyraził zaniepokojenie ogłoszeniem przez Sejm RP roku 2012 - rokiem ks. Piotra Skargi
Chyba najlepiej opisuje postać Skargi, Pan Mariusz Agnosiewicz, z portalu Racjonalista.pl. Poniżej przytoczę kilka fragmentów z jego bardzo ciekawego artykułu.
malarz nieznany - "Portret ks. Piotra Skargi"; XIX w

Filozofia domowa - Anty-pamięci Piotra Skargi - Część pierwsza


Wydarzyło się to dokładnie rok temu. A zapisano w Monitorze Polskim, nr 87, poz. 907; pod nazwą "Uchwała Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 16 września 2011 r. w sprawie ustanowienia roku 2012 Rokiem księdza Piotra Skargi". W treści uchwały znajdują się takie oto słowa: (...)W czterechsetną rocznicę śmierci Piotra Skargi, który dzielnie, słowem i czynem, zabiegał o szacunek dla Ojczyzny i lepszy byt dla rodaków, Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, w uznaniu Jego zasług, postanawia oddać hołd Piotrowi Skardze.(...).
To dlatego dzisiaj znowu będzie o znienawidzonej przeze mnie historii Polski. Przedstawię "Kazanie Skargi" dosyć znany obraz olejny Jana Matejki namalowany w latach 1862–1864. Obrazu tego, i trzeba to jasno powiedzieć, nie można określić jako "malarstwo historyczne". Nie przedstawiał on jakiegoś konkretnego faktu czy wydarzenia historycznego, lecz należałoby go zaliczyć do gatunku dzieł "historiozoficznych". Albowiem przedstawiał raczej pewną koncepcję rozumienia procesów historycznych, w sposób jaki widział ją autor. Matejko już popełnił tego rodzaju sztuczki, że przypomnę jego "Zabójstwo Św. Stanisława", o którym już kiedyś pisałem. I tak samo jak w tamtym obrazie, tak i tutaj dokonał piramidalnych nadużyć i poprostu zafałszował naszą historię. I nie mogę naprawdę zrozumieć dlaczego? Przecież Jan Matejko to był taki porządny człowiek. To dlatego tak bardzo nie lubię naszej historii. Kiedy historię Polski pisał dla nas obcokrajowiec, np. anglik Norman Davies, to było źle, bo nie jesteśmy w niej tacy święci i doskonali jak nam sie wydaje. Jesteśmy u niego za zwyczajni. A jak napisał ją jakiś krajan, to już zupełna sodoma i gomora. Bo wszystko, zaraz zależało od daty jej napisania i wydania. A skąd pomysł na dzisiejszy temat? Nooo, przecież mamy dzisiaj, po kryjomu uchwalony, pod koniec ubiegłego roku "Rok Piotra Skargi". Bo w ubiegłym roku to mieliśmy Rok Miłosza, Heweliusza czy wielkiej Marii Skłodowskiej-Curie i o nich to się ciągle pisało i mówiło. A dziś? Dziwna cisza...
Być może, to wrodzona polska roztropność i pewne przeczucie, że coś z tym nie jest tak do końca zbyt dobrze. I lepiej nie poruszać "śliskiego" tematu, bo można nadepnąć na niezłą minę. 
Zatem przypatrzmy się obrazowi, bo dotyka on tematu związanego z agentem Watykanu, człowiekiem, który manipulował polskim Królem, chronił zagrożonych interesów Jezuitów, czyli odpowiedników dzisiejszego kleru katolickiego, i zwalczał przedstawicieli innych wyznań. Był ewidentnym fundamentalistą i krzewicielem patologicznej kontrreformacji. Nie boję sie stwierdzenia, że przyczynił się w pewien sposób, przynajmniej pośrednio do upadku Polski. I takiego typa dzisiaj mamy czcić? GORE!

piątek, 14 września 2012

Rozważania na temat malarstwa - "Straż nocna" Rembrandta, czyli ...zbrodnia ukryta w obrazie.


Oglądałem niedawno niesamowity film dokumentalny pod tytułem "Rembrandt: oskarżam...!" nawiązujący bezpośrednio do innego filmu „Nightwatching" (z 2007r.), znanego brytyjskiego reżysera Petera Greenawaya, w którym próbuje on udowodnić, że Rembrandt zaszyfrował w swojej słynnej „Straży nocnej” historię morderstwa. Fakt, że dokument ogląda się jak kryminał. Od początku do końca trzyma w napięciu. „Straż nocna" miała być w założeniu, zwykłym portretem grupowym lokalnej milicji obywatelskiej, nazywanej także kompanią arkebuzerów czy też kompanią strzelecką. Według autora filmu, w trakcie prac nad dziełem Rembrandt wpadł na trop spisku, który doprowadził do śmierci kapitana milicji i zastąpienia go innym. Postanowił więc, że obraz będzie oskarżeniem wymierzonym w spiskowców i zdołał ukryć w obrazie mnóstwo informacji na temat tej złowieszczej intrygi.

środa, 5 września 2012

Rozważania na temat malarstwa - piękna Kasandra


To ja, Kasandra.
A to jest moje miasto pod popiołem.
A to jest moja laska i wstążki prorockie.
A to jest moja głowa pełna wątpliwości.
To prawda, tryumfuję.
Moja racja aż łuną uderzyła w niebo.
Tylko prorocy, którym się nie wierzy,
mają takie widoki./.../
Szymborska Wisława - "Monolog dla Kasandry"

Dziś pora na piękne i niebezpieczne kobiety! Bohaterką wpisu jest słynna Kasandra. Kto o niej by nie słyszał? Co ciekawe, piękna Kasandra nie była zbyt często malowaną postacią antycznego świata. Niedawno natknąłem się na fascynujący obraz autorstwa XVIII wiecznego, francuskiego malarza neoklasycznego, Jérome-Martin Langlois'a. Przedstawia on dramatyczną scenę z czasów oblężenia Troi przez Greków, na której to właśnie Kasandra znajdująca się u stóp ołtarza bogini Ateny, błaga ją o zemstę na Ajaksie, który dopuścił się świętokradztwa i ją zgwałcił. Podobno, później, za radą słynnego Odyseusza, Achajowie chcieli nawet świętokradcę ukamienować, ale ten zdążył jakimś cudem uciec.

Ajaks i Kasandra - greckie malowidło wazowe (Luwr w Paryżu)

czwartek, 30 sierpnia 2012

Co na paletach? - Ogródki zbawieniem Polski


"Jedzą, piją, lulki palą, Tańce, hulanka, swawola!
Ledwie karczmy nie rozwalą, Chacha! chi chi! hej że! hola!", 
Autor: pewien gość co się podawał za wieszcza.

A jak podawał kiedyś Organ Związku Młodzieży Prac. "Jedność" - POCHODNIA, w numerze z 28 lipca 1936 roku...

że, Niema Polski bez morza i ...

środa, 29 sierpnia 2012

Rozważania na temat malarstwa - Okrutni najemnicy Baszybuzukowie


Całkiem niedawno skończyłem czytać świetny kryminał „retro” autorstwa rosyjskiego pisarza Borysa Akunina p.t. "Gambit turecki". Błyskotliwa intryga, ciekawie uchwycone tło epoki, z czasów wojny rosyjsko-tureckiej w 1877 roku, fajne i wyraziste postacie głównych bohaterów pozwoliły mi przeżyć niemałe emocje w tej podroży do dawnych czasów. Główna bohaterka, taki przypadkowy James Bond w spódnicy, młodziutka Warwara Suworow, emancypantka, która myśli i postępuje jak współczesne kobiety, przedziera się przez kraj na spotkanie z narzeczonym Pietią. W dramatycznych okolicznościach poznaje zmierzającego w tych samym kierunku, trochę tajemniczego Erasta Fandorina. Gdy na Pietię pada podejrzenie o współpracę z wrogiem, Waria postanawia go ratować. Pomaga jej właśnie Fandorin, który poszukuje tajemniczego tureckiego szpiega.
Jean-Léon Gérôme - "Ciemnoskóry Baszy-bouzuk"; 1869r. 

czwartek, 23 sierpnia 2012

Filozofia domowa - Przebudzenie i kobiety


Kiedyś, ponad 20 lat temu, pewien ciekawy hinduski jezuita, psychoterapeuta, mistyk ANTHONY DE MELLO napisał w jednej ze swoich książek, pt. "PRZEBUDZENIE", o mężczyźnie, który pukając do drzwi pokoju swego syna zawołał:
Eva Gonzales - "Morning Awakening"; 1876r.

piątek, 17 sierpnia 2012

Inspiracje - "Katie maluje" i znowu Lipking


A czy wiecie, że całkiem niedawno, bo w dniach 19-24 lipca 2012r, tuż niedaleko, po sąsiedzku, w malowniczej Szwecji przebywał mój najbardziej ulubiony współczesny malarz Jeremy Lipking. Pisząc mój ulubiony pomyślałem zaraz, że to nie tylko mój ulubiony, albowiem ma on w naszym kraju naprawdę bardzo spore grono miłośników swojej sztuki malarskiej. W takim razie, niech będzie, że nasz ulubiony Jeremy Lipking odbywał podróż śladami mistrza Andersa Zorna w ramach organizowanych przez siebie warsztatów malarskich. 

środa, 15 sierpnia 2012

Niech żyje Wojsko Polskie!

Dzisiaj jest wielkie święto. Rocznica słynnej Bitwy Warszawskiej i święto naszych wspaniałych, polskich żołnierzy! Nie mógłbym zapomnieć o takim wydarzeniu. Dla upamiętnienia tej rocznicy pokażę ciekawy obraz, jaki znalazłem na łamach internetowego katalogu portalu aukcyjnego Agra-Art. Jest to płótno z 1920 roku, sygnowane przez polskiego malarza Leonarda Wintorowskiego (Winterowskiego), przedstawiający scenę batalistyczną z okresu wielkiej wojny polsko-bolszewickiej.

niedziela, 12 sierpnia 2012

Rozważania na temat malarstwa - Fontanna młodości


Czy słyszeliście kiedyś o niejakim Paulu-Jeanie Gervaisie (1859-1936) francuskim malarzu, urodzonym w Tuluzie, uczniu samego Jeana Leona Gerome'a i Gabriela Ferriera. Ukończył on wyższą szkołę malarską Ecole des Beaux Arts de Toulouse w Paryżu. Był mistrzem malarskich scen rodzajowych. 
Pokażę dzisiaj obraz, który przedstawia scenę ... marzenie wszystkich kobiet na świecie! 
"Fontannę młodości", obraz Gervaisa z 1908 roku.

wtorek, 7 sierpnia 2012

Inspiracje - Bouveret skandalista?



"Dzieło zrobione dla ludzi znajdzie zawsze ludzi, którzy potrafią je ocenić"
Eugène Delacroix (1798–1863) – francuski malarz.


Czy pamiętacie pewien uroczy obraz autorstwa Pascala Adolfa Jeana Dagnan-Bouveret'a zatytułowany "Akwarelistka w Luwrze" przedstawiający piękną damę wykonującą kopię malarską w słynnym muzeum. A może inne dzieło pod tytułem "Marguerite au Sabbat". Są to obrazy, które pokazałem na naszym blogu, we wpisie z 18 września ubiegłego roku. Ich autorem był Pascal-Adolphe Jean Dagnan-Bouveret, jeden z czołowych artystów francuskich szkoły akademickiej. Dzisiaj dodam jeszcze kilka nowych, bo warto przybliżyć tego artystę.
Bouveret był jednym z pierwszych malarzy, którzy wykorzystywali fotografię w celu zapewnienia większego realizmu w swoich obrazach. Był również jednym z pionierów malujących męskie akty w wersji autoportretowej! 

czwartek, 2 sierpnia 2012

Filozofia domowa - ciekawość, najlepsza nasza cecha!


Kiedyś, dawno temu, nasz nieodżałowany Ryszard Kapuściński napisał w swojej świetnej książce "Podróże z Herodotem", że "Tak naprawdę to nie wiemy, co ciągnie człowieka w świat. Ciekawość? Głód przeżyć? Potrzeba nieustannego dziwienia się? Człowiek, który przestaje się dziwić jest wydrążony, ma wypalone serce. W człowieku, który uważa, że wszystko już było i nic nie może go zdziwić, umarło to, co najpiękniejsze - uroda życia". Fajne stwierdzenie. Prawda?
Zatem popatrzmy jak może wyglądać ciekawość. To było w 1948 roku w Paryżu. Tłum paryżan zgromadzony w oknach galerii sztuki "Romi" pała niezaspokojoną ciekawością.
Co ich tak zaskoczyło?

piątek, 20 lipca 2012

Filozofia domowa - Mona Lisa już się w grobie nie poprzewraca...

Odkryto szkielet słynnej Mony Lisy!
Niedawno, na jednym z portali internetowych, znalazłem sensacyjną notkę, że włoscy archeolodzy odkryli szkielet słynnej Mony Lisy. Mało tego, oni uważają nawet, że są na tropie odkrycia tajemnicy najsłynniejszego obrazu na świecie jakim jest "Mona Lisa", pędzla mistrza Leonarda da Vinci
W trakcie badań archeologicznych na terenie klasztoru w centrum Florencji, uczeni znaleźli pod podłogą szkielet, który ich zdaniem, należał do Lisy Gerardini, modelki, która pozowała do tajemniczego arcydzieła Leonarda da Vinci.
Jak wiadomo, Lisa była żoną bogatego kupca jedwabiu Francesco Gerardini del Giocondo. We Włoszech, Mona Lisa jest znana jako La Gioconda. Większość współczesnych historyków uważa, że kobieta przedstawiona w obrazie Da Vinci była Lisą del Giocondo, która po śmierci jej męża stała się zakonnicą i zmarła w klasztorze 15 lipca 1542 w wieku 63 lat.

środa, 18 lipca 2012

Inspiracje - Giovanni Boldini - genialny włoski ... barbizończyk

Giovanni Boldini (1842-1931) – włoski malarz portrecista. Urodzony w Ferrarze, pierwsze nauki w malarstwie pobierał od ojca, także malarza i konserwatora zabytków. Potem uczył się w Akademii Sztuk Pięknych we Florencji. Tam związał się z toskańską grupą malarzy realistycznych, zwanych jako "macchiaioli" do której należeli m.in. Giovanni Fattori, Silvestro Lega i Telemaco Signorini. "Macchiaioli" to nazwa  grupy artystycznej włoskich malarzy z Toskanii, działającej w drugiej połowie XIX wieku. Artyści z tej grupy, łamiąc konwencje, malowali w plenerze, by w najwierniejszy sposób odtworzyć naturalne światło i kolory. Uważa się, że grupa "macchiaioli" wyprzedziła nawet impresjonistów, którzy w latach 60. XIX wieku realizowali podobne założenia we Francji. Nazwa grupy pochodzi od słowa macchie oznaczającego plamkę, kropkę. W 1867 roku Boldini wyjechał do Paryża oraz do Londynu, gdzie studiował twórczość Thomasa Gainsborough i innych angielskich portrecistów XVII wiecznych. W 1871 roku ponownie powrócił do Paryża, gdzie rozpoczął karierę malarza. Malował głównie portrety kobiet, stosując oryginalną i swobodną technikę malarską. Boldini był pod ogromnym wpływem malarstwa Courbeta, Maneta i Degasa, artystów, z którymi później przyjaźnił się przez całe życie. Tutaj też, w Paryżu, Boldini zamieszkał na stałe, osiedlając się w Pigalle Place i rozwinął swój własny niepowtarzalny styl, dzięki któremu stał się najbardziej popularnym portrecistą z wyższych sfer. 

piątek, 13 lipca 2012

Melle czyli Grunwaldzka masakra toporem i mieczem


Wczoraj odwiedziłem pola grunwaldzkie i miałem niebywałe szczęście bo trafiłem na kapitalny turniej rycerski "Melle". Przez dwie godziny przeżywałem nieprawdopodobne emocje. To była, jak mawiał Fistach z filmu "Testosteron", prawdziwa masakra jakaś! Rzeczywiście, testosteron, to aż kipiał i unosił się w powietrzu pomiędzy szrankami, w których walczyli rycerze.
Udałem się na pole wielkiej bitwy, w zasadzie w celu rekonesansowym, albowiem sama inscenizacja odbędzie się dopiero w sobotę o 16-tej. Głównym powodem mojej czwartkowej wizyty były tak naprawdę specjalne zakupy na straganach wioski średniowiecznej.

wtorek, 10 lipca 2012

Rozważania na temat malarstwa - Skąd się wzięły pawie oka?

Stało się to za sprawą zazdrosnej żony Jowisza, czyli Junony. Pewnego dnia Junona zauważyła, że bardzo szybko zapadł zmierzch i natychmiast zaczęła podejrzewać swojego męża, że stworzył on chmurę, by ukryć przed nią swoje podłe uczynki. Rozpędziła więc chmurę i wnet ujrzała Jowisza stojącego przy brzegu rzeki z piękną jałówką. Junona podejrzewała, że pod powłoką cielęcą kryje się piękna, jasnowłosa nimfa, nowa kochanka jej męża. Tak też i było. 
Peter Paul Rubens -  "Junona i Argus";  1611r.
Dziewczę to nosiło imię Io, i było córką rzecznego boga Inachusa, z którą Jowisz flirtował i by uchronić ją przed gniewem swojej zazdrosnej żony, zamienił w jałówkę.

piątek, 6 lipca 2012

Rozważania na temat malarstwa - Czy można stracić głowę dla kobiety?

"Każdą zdradę można pięknie wytłumaczyć"
Elżbieta I
"Mądry człowiek jest przygotowany na zdradę"
James Clavell, Shōgun
"Zdrada kobiety jest zupełnie czymś innym niż zdrada mężczyzny.
My 
wkładamy tylko to w tamto, one wkładają w to (w co?) uczucie"
Witkacy, Pożegnanie jesieni

Czy można naprawdę stracić głowę dla kobiety? Zwłaszcza tej, która nam się naprawdę podoba. No to popatrzmy jak to jest z niektórymi kobietami... Pokażę w takim razie pewien dość drastyczny i okrutny motyw malarski Judyty i Holofernesa. Była to historia całkiem często przedstawiana przez malarzy z wielu epok.
Caravaggio - "Judyta odcinająca głowę Holofernesowi"; 1598-99r.

niedziela, 1 lipca 2012

Wieniawa. Pamiętajmy o nim.

1 lipca 1942 roku zakończył życie jeden z najszlachetniejszych Polaków okresu międzywojennego - lekarz, poeta, malarz, a przede wszystkim pierwszy kawalerzysta Rzeczypospolitej: generał dywizji, doktor nauk medycznych Bolesław Wieniawa-Długoszowski. Dzisiaj mija 70 lat od tego tragicznego dnia.

Bolesław Wieniawa - Długoszowski 
UŁAŃSKA JESIEŃ 

Przeżyłem moją wiosnę szumnie i bogato 
Dla własnej przyjemności, a durniom na złość, 
W skwarze pocałunków ubiegło mi lato 
I szczerze powiedziawszy - mam wszystkiego dość... 

Ustrojona w purpurę, bogata od złota 
Nie uwiedzie mnie jesień czarem zwiędłych kras, 
Jak pod szminką i pudrem starsza już kokota, 
Na którą młodym chłopcem nabrałem się raz. 



środa, 27 czerwca 2012

Rozważania na temat malarstwa - Lukrecja, samobójcza ofiara męskiej żądzy

"Śmierć jest tak stara jak życie"

W VI w. p.n.e. w Rzymie, pewien zblazowany i napalony, syn króla Tarkwiniusza Pysznego zgwałcił niewinną patrycjuszkę Lukrecję, a ona popełniła później samobójstwo, broniąc swego honoru. Biedaczka zasztyletowała się. 
Było to chyba najsłynniejsze według legendy rzymskiej samobójstwo, popełnione przez cnotliwą żonę Tarkwiniusza Kollatinusa, będącą potem w literaturze rzymskiej wzorem wierności kobiecej. Uległa ona Sekstusowi, synowi króla Tarkwiniusza Pysznego, damskiemu bokserowi, który zgwałcił ją podstępnie, grożąc jej nożem! Lukrecja, opowiedziawszy o tym swojemu mężowi, prosząc go o pomszczenie jej honoru zabiła się, przebijając swoje serce sztyletem.

Tycjan - "Tarquinius Sextus i Lukrecja"; ok. 1570r., Musée des Beaux-Arts de Bordeaux

niedziela, 24 czerwca 2012

Urodziny mistrza Jana

"Sztuka jest obecnie dla nas pewnego rodzaju orężem w ręku: 
oddzielać sztuki od miłości ojczyzny nie wolno!"
 Jan Matejko

Byłoby nietaktem nie wspomnieć dzisiaj o rocznicy urodzin największego polskiego malarza. Oczywiście nasze krajowe media mnie nie zawiodły. Nawet nie pisnęły o tym ani słowa. Piszą za to banialuki o politycznych bąkach, które co i raz puszcza pewien nieudolny prezesik partii pisanej na Pi..., ale za to o kimś naprawdę wielkim i poważanym, to już nie wspomną. Nieuki! Propagandyści! Grafomani! 
Mistrz Jan Matejko (ur. 24 czerwca 1838 r. - zm. 1 listopada 1893 r.) był jednym z najwybitniejszych polskich malarzy. Jego obrazy zna u nas praktycznie każdy, nawet dzieciaki. Bo kto nie chciał być za "wczesnego" młodu, na ten przykład, księciem Witoldem i ganiać z drewnianym mieczem po podwórku, rozgrywając swoją własną Bitwę pod Grunwaldem?

sobota, 23 czerwca 2012

Co na paletach? Nasza klasa...na Ulicy Magicznej

"Najdroższy Tato, dziękuję Ci za to, że zawsze przy mnie trwałeś i że cierpliwie znosiłeś wszystko to, czego nie sposób było znieść. Z okazji Twojego święta pragnę zapewnić Cię, że pamiętam o Tobie. Jaka szkoda, że Ciebie już nie ma. Tak chciałbym Ci to powiedzieć..."

Dzisiaj, z okazji tego wyjątkowego dnia, dopełnię ten podniosły nastrój przez zaprezentowanie kilku zdjęć ze wspaniałego spotkania artystycznego, które miało miejsce kilka dni temu. Popatrzmy na zdjęcia zrobione przez naszą utalentowaną malarkę fotografika, koleżankę Wioletę Nierodę. Utrwaliła ona dla nas niepowtarzalny nastrój jaki panował na tegorocznej Ulicy Magicznej. Jaka szkoda, że kiepska pogoda trochę pokrzyżowała świetną zabawę, ale warto zapoznać się z próbką dorobku artystycznego naszych koleżanek malarek.

czwartek, 21 czerwca 2012

Co na paletach? Pechowa Ulica Magiczna

Na uboczu piłkarskich mistrzostw...
Zamiast komentarza przytoczę list jaki otrzymałem od Stasi Gugałki.
"Nic nie zapowiadało takiego końca ulicy magicznej. Początek był bardzo obiecujący - mnóstwo pięknych obrazów, dziewczyny szczęśliwe, wesoło i gwarno. Porobiłyśmy zdjęcia, odwiedził nas prezes UTW, wszystko pięknie i nagle - burza. Lało jak z cebra, zaczęłyśmy zbierać wszystko i do namiotu. A ten "niedorób" przecieka. Po prostu czarna rozpacz. Część dziewczyn zwinęło się, kilka zostało, czekałyśmy na zmianę pogody, ale niestety. Po kilku chwilach znów zaczęło popadywać i niestety musiałyśmy zwinąć wszystko i wracać do domu. Już o 16 byłam w domu i doprawdy niewiele brakowało mi do płaczu - z nerwów, żalu.

Tae Park - "Walking in the Rain" (Spacer w deszczu)

niedziela, 10 czerwca 2012

EURO 2012 - nie koko ale Kaka. Czyli o tym co w polskiej piłce mieliśmy najlepszego.

Genialny, cudowny, jedyny, niepowtarzalny, magiczny, wspaniały, najlepszy...
Tak Kazimierz Deyna oceniany jest przez wielu znawców futbolu w Polsce. Nie ma chyba  człowieka, który nie doceniłby kunsztu "Kaki". Deyna osiągnął w swej piłkarskiej karierze tyle, że jeszcze długo (o ile w ogóle się to stanie) nikt mu nie dorówna. Jest pomnikiem tego co najlepsze w polskiej piłce, jest najznakomitszym przykładem futbolowego geniuszu
.(...) Tak m.in. podaje strona "www.kazimierzdeyna.com", poświęcona tej wielkiej ikonie naszej piłki nożnej.

niedziela, 3 czerwca 2012

Prawdziwa cnota krytyki się nie boi. Drogi Bouguereau

Ostatnio, znowu zaglądnąłem na portal aukcyjny HERITAGE AUCTIONS (www.ha.com) i co? A tu niezła bomba! Pewien obraz, francuskiego malarza z XIX wieku, Williama Adolphe'a Bouguereau (1825/1905), pod tytułem "Połów żab", z 1882 roku, poszedł za bagatela 1.762.500 dolarów amerykańskich. To naprawdę niezły wynik, jak za takie malarstwo. Jak pamiętamy, dzisiaj najdroższe na rynku aukcyjnym jest malarstwo bohomazowe. Już kiedyś pisałem o nim. Ale tematyką mafii i prania brudnych pieniędzy itp. nie będziemy się teraz zajmować. Opisywany obraz jest klasyczną sztuką malarską! Tak się już dzisiaj w zasadzie nie maluje. Sam autor był znakomitym malarzem i przedstawicielem akademizmu. W swoim czasie był niezwykle płodnym malarzem i cieszył się wielką popularnością, dobrze zarabiał i często otrzymywał odznaczenia za wybitne osiągnięcia w sztuce. Malował wielkie kompozycje figuralne o tematyce religijnej, mitologicznej i historycznej.

sobota, 2 czerwca 2012

Co na paletach? - Korytowo 2012r.

Przedstawiam próbkę zdjęć, jakie nadesłała mi koleżanka Wioleta Nieroda z tegorocznego pleneru malarskiego naszej sekcji plastycznej UTW w Stargardzie Szczecińskim, który odbył się ponownie w gościnnym Korytowie. Nie dostałem niestety żadnego opisu bądź szczegółowego sprawozdania z tego wydarzenia artystycznego, dlatego ograniczę się do zamieszczenia kilku zdjęć. Całość z udostępnionej przez koleżankę Wioletę serii zdjęć można obejrzeć na serwisie Picassa, do którego link umieszczam obok. Zdjęcia.

środa, 30 maja 2012

Filozofia domowa - Visha obronił tytuł i tego skomplikowane konsekwencje

No i mecz się już zakończył. Szkoda. To było naprawdę wielkie święto szachów. I wygrał chyba jednak szachista minimalnie lepszy, dotychczasowy mistrz świata Viswanathan Anand z Indii. W regularnym meczu, po 12 partiach, był remis 6 : 6. Rozstrzygnęła dogrywka, czyli tzw. tiebreak, w którym Visha wygrał jedną partię i trzy zremisował i rozstrzygnął obronę tytułu na swoją korzyść. Teraz pozostanie mi tylko analizowanie zapisów z rozegranych partii. 
Szukałem jakiejś ciekawej i niebanalnej ilustracji do tego wpisu z informacją meczową, związanej oczywiście z tematyką szachową, no i udało się. Bo znalazłem obraz, który mnie naprawdę zadziwił! Zapraszam więc do lektury, bo jest co podziwiać, zwłaszcza trudną naturę kobiet i słabość mężczyzn, na etatach bogów. Niestety, nie dysponuję lepszą jakością reprodukcji, ale szczególnie zainteresowanych odsyłam do "Landesmuseum für Kunst und Kulturgeschichte Augusteum" w  Oldenburgu (Niemcy). 
Alessandro Varotari - Mars grający w szachy z Wenus, w 1630r.

Blog o sztuce i takich tam innych rzeczach.
dawniej UTW w Stargardzie

...

Wszystkie treści zamieszczone na tym blogu wolno kopiować, powielać, cytować, rozpowszechniać, czytać, rozmyślać nad nimi, krytykować czy wyśmiewać, ale oczywiście z podaniem, przynajmniej tak dla przyzwoitości, ich źródła. Dziękuję.