sobota, 30 kwietnia 2011

Co na paletach? - słowo na sobotę...

Z powodu bardzo długiego, tak zwanego weekendu, (jakie dziwne i niepolskie słowo) przytoczę przy okazji prezentacji naszego ostatniego dorobku artystycznego bardzo ładą historyjkę o polskiej mowie, pióra mojego ulubionego mistrza literatury pięknej, Tadeusza Boya Żeleńskiego. Będzie to jak zwykle wybrany tendencyjnie fragment "Słówek". Tak więc poczytajmy i pooglądajmy...
Ale najpierw nasze piękne mróweczki przy pracy...
Praca wre.
PIEŚŃ O MOWIE NASZEJ
Rzecz aż nazbyt oczywista,
Że jest piękną polska mowa:
Jędrna, pachnąca, soczysta,
Melodyjna, kolorowa,
Bohaterska, gromowładna,
Czysta niby błękit nieba,
Mądra, zacna, miła, ładna -
Ale czasem przyznać trzeba,
Wioleta Nieroda przyniosła niesamowity i piękny pejzaż. Bardzo ładny i ...przestrzenny.
Naprawdę udana praca. Moje gratulacje.
Że ten język, najobfitszy
W poetyczne różne kwiatki,
W uczuć sferze pospolitszej
Zdradza dziwne niedostatki;
Że w podniebnej wysokości
Nazbyt górnie toczy skrzydła,
A nas, ludzi z krwi i kości,
Poniewiera - gorzej bydła.
Nasza Wioleta jest niezwykle pracowita i nikogo nie zdziwiło, że pokazała jeszcze jedną pracę.
Jak widać jest na etapie malowania irysów. W dużych ilościach i gdzie się da. Fajnie jej to wychodzi.
To, co ziemię w raj nam zmienia,
Życia cały wdzięk stanowi,
Na to - nie ma wyrażenia,
O tym - w Polsce się nie mówi!
Pytam tu obecne panie
(By od grubszych zacząć braków):
Jak mam nazwać... "obcowanie"
Dwojga różnych płci Polaków?
Na piątkowych zajęciach zaczęła nową pracę. Martwa natura z prawie żywymi tulipanami.
Powstał oczywiście problem z kwiatami, bo czy ktoś widział zielone tulipany? Zapowiada się kolejna świetna praca.
Czy "dusz bratnich pokrewieństwem"?
Czy "tarzaniem się w rozpuście"?
"Serc komunią" - czy też " świństwem"
Lub czym innym w takim guście?
Choć poezji święci wiosnę
Wieszczów naszych dzielna trójka,
Polskie słownictwo miłosne
Przypomina - Xiędza Wujka!
Stasia Gugałka zaprezentowała swoje tulipany. Ale wzięło nasze panie na te kwiaty...
No cóż, to wina wiosny i pory na tulipany. Ale w moim ogrodzie już przekwitły ale na paletach ciągle  rozkwitają!
Dowody najoczywistsze
Znajdziesz choćby w takim głupstwie,
Że polskiego słowa mistrze
Śnią o - "rui i porubstwie"!!
W archaicznym tym zamęcie
Jak ma kwitnąć szczęścia era?
Gdzie zatraca się pojęcie,
Tam i sama rzecz umiera!
Stasia ukończyła swoją piękną długowłosą, złotowłosą dziewczynę i ... schowała ją do szafy.
Od razu podjęła się za nowy temat. A jakżeby inaczej. Swój ulubiony motyw. Architektura.
Ludziom trzeba tak niewiele,
By na ziemi niebo stworzyć-
Lecz wykrztusić jak: "Aniele,
Ja chcę z tobą ... «cudzołożyć»!!"
Jak wyszeptać do dziewczęcia:
"Chcę... «pozbawić cię dziewictwa»...
Nie obawiaj się «poczęcia»,
Kpij sobie z «ja-wno-grze-szni-ctwa»!"
Krysia Krawczyk szykuje ulubiony motyw dla panów. Apetyczny akt.
 Prawie, nie przymierzając Podkowiński light. Kobietka, bez odzienia i na koniu!. Super! Czekamy na koniec...
Jak kusić głosem zdradzieckim,
Wabić słodkich zaklęć gamą?
Każdy wyraz pachnie dzieckiem,
Każde słowo drze się "mamo!"
Nazbyt trudno w tym dialekcie
Romansowe snuć intrygi;
Polak cnotę ma w respekcie
Lub "tentuje" ją - na migi!
Dziewczyny malują jak w transie!
Stąd, gdy w Polsce do kolacji
"Płcie odmienne" siądą społem,
Główna cząstka konwersacji
Zwykła toczyć się pod stołem...
Niech upadnie ci serweta -
Człowiek oczom swym nie wierzy:
Gdzie mężczyzna? Gdzie kobieta?,
Która noga gdzie należy?
Maria de Weyher prezentuje swój górski potok.
Nasza koleżanka nie miała wczoraj za dużo do namalowania ale za to dużo do powiedzenia.
 I za to ją bardzo lubimy. Jest dusza towarzystwa... i moim najtwardszym krytykiem.
Pantofelków, butów gęstwa
Fantastycznie poplątana,
Stacza walki pełne męstwa:
Istny Grunwald Mistrza Jana!
Tak pod stołem wieczór cały
Gimnastyczne trwa ćwiczenie,
A p r z y stole - komunały
O Żeromskim lub Ibsenie...
Nasz mistrz Tadeusz Gołąb w akcji. Kolejne spotkanie i dalej maluje swoje kwiaty.
Tym razem produkuje maki i chabry. Ciekawy jest sposób i technika malowania.
Jak zwykle, opiera on sobie obraz o krawędź stołu i dalej do przodu!
Lecz najcięższą budzi troskę,
Że marnieje lud nasz chwacki,
Że już cichą, polską wioskę
Skaził żargon literacki;
Na wieś gdy się człek dobędzie,
Chcąc odetchnąć życiem zdrowszem,
Słyszy: "Kaśka, jagze bendzie
Wzglendem tego co i owszem..."
.......................................................................
Widzę tu zebraną tłumnie
Kapłanów sztuki elit ,
Co swe kudły wznoszą dumnie
Ponad rzesze pospolite.
Wy! "świetlanych duchów związek",
Wy! "idei stróże czystej",
W a s z to jest psi obowiązek
Kształcić język ten ojczysty!

Skończcie wasze komedyje,
Schowajcie pawie ogony,
Żyjcie - czym każdy z nas żyje,
Idźcie - - k o c h a ć... za miliony!
Do "nastrojów" waszych, dranie!
Uczcie m ó w i ć waszych braci:
To jest wasze powołanie!
Od tego was naród płaci!

Język naszym skarbem świętym,
Nie igraszką obojętną;
Nie krwią, ale atramentem
Bije dzisiaj ludów tętno;
Musi n a p r z ó d  i ś ć  z  ż y w e m i,
A nie tępić życia zaród,
Soków pełnię czerpać z ziemi:
Jaki język - taki naród!!!

Pisane w r. 1907

Jak widać, wziąłem dzisiaj chyba zbyt długie dzieło mistrza Boya, bo zabrakło mi zdjęć z warsztatów. Ale następnym razem się poprawię. Do następnego spotkania. Pa

wtorek, 26 kwietnia 2011

Rozważania na temat malarstwa - już po świętach ale dalej w podniosłym nastroju...

Jeszcze kilka dni temu, dzięki polskiej telewizji, mogliśmy przeżywać podniosłe chwile związane ze Świętami Wielkanocnymi w Watykanie a już wkrótce ponownie będziemy wspólnie oglądać uroczystości beatyfikacyjne, naszego wielkiego rodaka, papieża Jana Pawła II. Co ciekawe, cała uroczystość będzie się odbywać w pobliżu pewnego miejsca, gdzie był początek Jego wielkiego pontyfikatu, z którego jesteśmy tacy dumni. Mam na myśli jeden z cudów świata sztuki i religii - słynną Kaplicę Sykstyńską. Kaplica Sykstyńska jest to papieska kaplica wchodząca w skład Pałacu Watykańskiego. Zbudowana została w latach 1475-1483 z fundacji papieża Sykstusa IV (i stąd jej nazwa). Sama Kaplica jest prostokątnym pomieszczeniem o długości 40,93 m, szerokości 13,41 i wysokości 20,70 m, które przykrywa sklepienie kolebkowe z lunetami.  

Po prawej stronie pomieszczenia (patrząc w kierunku ołtarza) znajduje się tzw. kantoria z organami, bo warto wiedzieć, że kiedyś Kaplica Sykstyńska słynęła z doskonałego, męskiego chóru, w którym śpiewali również mężczyźni obdarzeni wysokim kontratenorem. Kaplica Sykstyńska od początku była przeznaczona na ważniejsze uroczystości kościelne. Dawniej często odprawiano w niej msze święte, za to do dzisiaj odbywają się tu konklawe, czyli wybory nowego papieża.  Na czas wyborów papieża wstawiany jest tutaj specjalny piec, który ma wyprowadzony ponad dach komin, natomiast kolor wydobywającego dymu ma informować zgromadzonych na Placu Świętego Piotra o wynikach głosowania. Jednak na co dzień miejsce to fascynuje ludzi także z innego powodu. Znajdują się tutaj przepiękne malowidła ścienne, tzw. freski, których autorem jest m.in. genialny ... rzeźbiarz Michał Anioł Buonarotti. Praktycznie wszystkie ściany i sufit Kaplicy zdobią cudownej urody freski o treści związanej ze Starym i Nowym Testamentem. Spróbujmy zatem przybliżyć co one przedstawiają.
Freski na ścianach bocznych. Najstarsze z nich  umieszczone są na podłużnych ścianach. Zostały wykonane w latach 1481-1483 przez artystów z Toskanii i Umbrii. Często określane są nazwą "Stara Sykstyna", dla odróżnienia od fresków namalowanych przez Michała Anioła, nazywanych "Nową Sykstyną". Ścianę po lewej stronie zdobi 6 scen z Starego Testamentu, a po prawej umieszczono 6 scen z Nowego Testamentu. Są to (patrząc od strony ołtarza):
strona lewa:
- Mojżesz z żoną Seforą w Egipcie - Pietro Perugino
- Młodość Mojżesza - gorejący krzak - Sandro Botticelli
- Przejście przez Morze Czerwone - Cosimo Roselli
- Mojżesz na górze Synaj - Cosimo Roselli
- Ukaranie Kory, Danata, Aribona - Sandro Botticelli
- Testament i śmierć Mojżesza - Luca Signorelli
strona prawa:
- Chrzest Chrystusa - Pietro Perugino i Pinturicchio
- Uzdrowienie trędowatego i kuszenie Chrystusa - Sandro Botticelli
- Powołanie apostołów Piotra i Andrzeja - Domenico Ghirlandaio
- Kazanie na Górze i uzdrowienie trędowatego - Cosimo Roselli
- Przekazanie kluczy św. Piotrowi - Pietro Perugino
- Ostatnia Wieczerza - Cosimo Roselli
Poniżej namalowano szeroki pas imitujący zasłony z tkaniny. Szczegóły tych malowideł można zobaczyć na prezentacji multimedialnej zamieszczonej na końcu wpisu. Zachęcam do obejrzenia.
Freski na sklepieniu. Prace nad ozdobieniem sufitu papież Juliusz II zlecił samemu Michałowi Aniołowi. Malowidła zdobiące sufit opowiadają historię ludzkości od stworzenia świata, przez grzech pierworodny aż do biblijnego potopu.Wymiary postaci przedstawianych w kolejnych scenach zmieniają się. Najmniejsze są przy wejściu, największe w pobliżu ołtarza (artysta uzyskał przez to efekt jednakowej wielkości poszczególnych osób przy oglądaniu dzieła w pobliżu wejścia do kaplicy). W prostokątnych polach (patrząc od ołtarza) przedstawione są następujące sceny:
- Bóg oddziela światło od ciemności
- Bóg stwarza słońce i księżyc
- Stworzenie Adama (jeden z najbardziej znanych fresków Michała Anioła), poniżej...
- Stworzenie Ewy
- Grzech Pierworodny (zerwanie owocu i wypędzenie z raju)
- Potop
- Synowie Noego (Cham wyśmiewa pijanego ojca, dwaj inni synowie okrywają go)
Boczne pola sufitu i lunety Michał Anioł ozdobił 12 postaciami proroków i sybill. Postać proroka Jeremiasza to autoportret mistrza, który w ten sposób podpisał swoje dzieło.
Na ścianie na wprost wejścia Michał Anioł namalował swój najsłynniejszy fresk "Sąd Ostateczny". Dzieło to powstało na zamówienie papieża Klemensa VII w latach 1536-1541. Kompozycja jest skupiona wokół postaci Chrystusa - sędziego karzącego za grzechy, z Matką Bożą u boku. Wokół zgromadzeni są święci, najczęściej trzymający narzędzia swojej męczeńskiej śmierci. Po prawej stronie ukazany jest św. Piotr z kluczami, poniżej św. Bartłomiej z nożem w ręku i własną skórą (skóra twarzy to autoportret Michała Anioła), na lewo od Bartłomieja - św. Wawrzyniec z rusztem. W górnej części obrazu unoszą się aniołowie trzymający narzędzia Męki Pańskiej. Poniżej centralnej sceny artysta umieścił 11 aniołów bez skrzydeł. Dmą oni w trąby budząc umarłych, którzy, ukazani w dole po stronie lewej, budzą się przy pomocy aniołów, pomagając sobie nawzajem wznoszą się coraz wyżej. Dół po stronie prawej ukazuje scenę strącania do piekieł potępionych przewiezionych na łodzi Charona. Król piekieł to postać z oślimi uszami (Minos), owinięta wężem. Doprawdy, niesamowicie okrutna scena! 
I jeszcze ciekawostka. Twarz "Minosa" Michał Anioł namalował podobną do niejakiego Baigio z Ceseny, który był mistrzem ceremonii na dworze papieża Pawła III i ostro potępiał nagość występującą na freskach Buonarottiego; zatem mistrz zemścił się na nim umieszczając go w ten sposób na swoim malowidle. Mimo jego licznych skarg, papież nie kazał wprowadzić zmian, odpowiadając: "mam władzę na ziemi, mógłbym wiele załatwić w niebie, ale moje wpływy nie sięgają piekieł, przeto nie mogę cię wybawić". Zaledwie po sześciu latach, jego w kolejności trzeci następca, papież Paweł IV zażądał zniszczenia dzieła, uznając je za nieprzyzwoite. Podobno po namowach, zgodził się jednak na zamalowanie intymnych fragmentów. Natomiast zgodnie z postanowieniem soboru trydenckiego, który miał miejsce w latach 1545-1563, uczeń Michała Anioła Daniele da Volterra wprowadził na fresku poprawki na miesiąc przed śmiercią Michała Anioła i został potem przez to nazwany "majtkarzem". 
A oto ten podziwiany przez prawie pięć wieków cud świata sztuki i religii, Kaplica Sykstyńska w całej okazałości. Proszę kliknąć na obrazek poniżej i zatopić się w otchłani sztuki i sacrum...
Żródła: Wikipedia, Encyklopedia PWN. 

wtorek, 19 kwietnia 2011

Filozofia domowa - "The Wall": lekarstwo na młodość...

Wczoraj poczułem się o trzydzieści lat młodszy! Byłem na koncercie "The Wall" w łódzkiej Atlas Arenie. Być może nikt z moich przyjaciół i znajomych z Uniwersytetu o tym wcale nie słyszał. No cóż, zdarza się. Może jednak też ktoś to już doskonale zna. Ale dla mnie te dźwięki brzmią jak moja mantra już od prawie 32 lat! Dlatego opowiem o tym ważnym wydarzeniu bo uważam, że jest to wielka współczesna sztuka, w której na nastroje i odczucia widzów wpływa się jednocześnie dźwiękiem i światłem, bo w spektaklu tym obrazy malowano za pomocą gigantycznych projektorów i laserów a muzykę stworzył sam Roger Waters - lider legendarnej grupy Pink Floyd. Jak napisał na Onecie Paweł Piotrowicz, "...chyba żaden (koncert) nie zapierał tchu w piersiach równie mocno jak wizualno-muzyczny majstersztyk 67-letniego już Rogera Watersa. To było prawdziwe misterium rocka, ubrane w formę spektaklu imponującego rozmachem, technologią i pomysłowością". A jak powiedział o tym sam autor widowiska Roger Waters, jest to rock-opera. A więc byłem w operze i o wizycie w tym przybytku sztuki opowiem.
"The Wall" tak nazywa się album koncepcyjny w postaci rock opery, brytyjskiej grupy rockowej Pink Floyd, wydany w 1979 roku, w Polsce znany również pod tłumaczeniem tytułu jako "Ściana". Jest to ostatnia płyta zespołu nagrana w klasycznym, czteroosobowym składzie. Na podstawie albumu powstał film Pink Floyd The Wall w reżyserii Alana Parkera. Album okazał się jednym z najlepiej sprzedających się w historii muzyki rockowej (23-krotna platynowa płyta) i wywarł znaczny wpływ na muzyków z kręgu rocka. Jej twórca Roger Waters (ur. 6 września 1943) jest brytyjskim progresywnym muzykiem i kompozytorem rockowym. Gra na gitarze basowej, gitarze akustycznej, śpiewa, komponuje i pisze teksty a najbardziej znany jest właśnie ze swej kariery w angielskiej grupie rockowej Pink Floyd (1965-1985). W grudniu 2009 Waters zapowiedział trasę koncertową, na której będzie grał materiał z albumu The Wall. 12 kwietnia 2010 muzyk podał datę rozpoczęcia trasy, która zaczęła się w Ameryce Północnej, a zakończy w Europie w 2011. W Polsce wystąpił 18 kwietnia i 19 kwietnia 2011 roku, w łódzkiej Atlas Arenie, a jutro jedzie do Moskwy. Poniżej moje zdjęcia z koncertu.
"The Wall" jest operą rockową, opartą w dużej części na wątkach autobiograficznych Rogera Watersa. Historia opowiada o życiu rockowego muzyka o pseudonimie Pink (od nazwiska Pinkerton). Utwór Mother ukazuje dzieciństwo chłopca wychowywanego przez samotną, nadopiekuńczą matkę; ojciec, którego Pink nigdy nie znał, zginął na wojnie we Włoszech podobnie jak ojciec Watersa (utwór Another Brick in the Wall, part 1 - "kolejna cegła muru").
Another Brick in the Wall, Part 2, opowiadający o zimnej, nieludzkiej i nieprzyjaznej szkole, gdzie dzieci maszerują sztywno podobne do robotów-androidów, stał się jednym z najpotężniejszych i najbardziej znanych protest songów rockowych. O zwodniczym poczuciu siły, jaką daje młodość i rock'n'roll opowiada Young Lust
O nieudanych i kalekich uczuciowo związkach małżeńskich oraz obyczajowych ekscesach - One of My Turns. O utracie młodzieńczych ideałów - Goodbye Blue Sky. Kolejne utwory opowiadają o rosnącym, cegła za cegłą, murze odgradzającym muzyka od świata. Waters porównuje całe to życie do chodzenia po cienkim lodzie - The Thin Ice, gdzie każdy krok może spowodować załamanie. 
 Pierwsza część albumu kończy się piosenką Goodbye Cruel World ("żegnaj, okrutny świecie"), która jest deklaracją ucieczki od pustego życia, samobójstwa. Drugą płytę albumu otwiera ballada Hey You, w której bohater opowieści śpiewa do samego siebie, tego z drugiej strony muru. 
Jest jego powrotem do życia, a jednocześnie do koszmaru, jaki szykuje mu jego wyobraźnia - makabrycznej fantasmagorii, w której Pink, niczym bohater Kafki, poddawany jest koszmarowi procesu w The Trial, jaki szykuje mu jego własne szaleństwo. 
Druga płyta zawiera kilka utworów zasługujących na szczególną uwagę: obok Hey You, jest to Comfortably Numb ("wygodnie odrętwiały") oraz Run Like Hell, który jest ostatnią próbą wyrwania się bohatera z matni ogarniającego go szaleństwa.
 
W finałowej scenie Pink zostaje skazany na zburzenie muru z taką pieczołowitością budowanego i powrót do życia. Mimo wszystko "The Wall" kończy się optymistycznym akcentem. Co prawda świat bohatera zostaje pogrzebany odłamkami walącej się ściany, lecz jednak okazuje się, że poza nią toczy się normalne życie. 
Album "The Wall" był olbrzymim sukcesem grupy i został najlepiej sprzedającą się podwójną płytą w historii muzyki rockowej. Obecna wersja widowiska jest praktycznie wiernym odtworzeniem opisanej powyżej historii z zaznaczeniem, że na pierwszym planie autor wyeksponował przede wszystkim bardzo mocne, antywojenne, antytotalitarne i antykonsumpcyjne przesłanie. Gdy w hali popłynęły dźwięki "Goodbye Blue Sky", można było zobaczyć animację przedstawiającą nalot bombowców. Jednak zamiast bomb za amunicję posłużyły m.in. krzyże, Gwiazdy Dawida, sierpy i młoty, dolary czy logo Shella. Muzyk wielokrotnie w czasie swojego występu stawał w dramatycznym rozkroku i równie dramatycznie rozkładał ręce, podczas gdy za jego plecami wyświetlano zdjęcia ludzi, którzy zginęli w wyniku konfliktów zbrojnych czy głodujących dzieci. Co ciekawe zauważyłem również nekrolog ze zdjęciem polskiego poety Krzysztofa Baczyńskiego, który zginął w Powstaniu Warszawskim! A gdy Waters zaśpiewał frazę "Mother, should I trust the government?", na murze wyświetlił się napis po polsku: "Nie, niech spieprzają". Ta mnogość symboli pokazana w spektaklu miała wykazać przede wszystkim jaki złożony jest dzisiejszy świat i autor tak jakby na siłę chciał pokazać, nam widzom, wszystkie problemy świata nas otaczające. Było to aż przytłaczające. Genialne dzieło sztuki. 
A teraz, pójdę sobie posłuchać mojego bakelitowego, a jakże, podwójnego albumu "The Wall", który kupiłem w 1980r., będąc na wycieczce studenckiej z "Almaturem", w Atenach. To będzie czad!
Mother do you think they'll drop the bomb? 
Mother do you think they'll like this song? 
Mother do you think they'll try to break my balls?
Mother should I build the wall?..............
Tymczasem zapraszam do wysłuchania próbki Comfortably Numb ("wygodnie odrętwiały") z filmu The Wall w reżyserii Alana Parkera.
Źródła: foty moje ale bez zdjęcia Watersa; Wikipedia, Interia.pl, Onet.pl

niedziela, 17 kwietnia 2011

Rozważania na temat malarstwa - Kobieta i lustro. Problem większy niż ...Związek Radziecki...

Lustro jest najprostszym rodzajem zwierciadła optycznego. Jego powierzchnia jest prawie zawsze płaska, a głównym przeznaczeniem jest przeglądanie się w nim osób. Obecnie w użytku codziennym wykorzystywane są niemal wyłącznie zwierciadła szklane. Lustro należy do jednych z najstarszych wynalazków ludzkiej cywilizacji. Prawdopodobnym wydaje się, że wynalazku tego dokonali muzułmanie zamieszkujący Hiszpanię. W świecie chrześcijańskim lustra szklane upowszechniły się u schyłku średniowiecza. Były to zwierciadła pokrywane z jednej strony metalem, np. ołowiem. Obraz powstały w lustrze jest obrazem pozornym i symetrycznym względem płaszczyzny zwierciadła. Oznacza to, że źródło i jego obraz są tej samej wielkości, a ich odległości od zwierciadła są jednakowe. Zwierciadłem może być również powierzchnia dielektryka, np. spokojna powierzchnia wody. Współczynnik odbicia światła, który w przypadku metalu jest bliski 100%, w tym wypadku jest mniejszy i zależy od kąta padania. No ale dosyć akademickiego gadania...
Jako mężczyzna wiem, że lustro jest bardzo ważnym elementem życia ... zwłaszcza dla kobiety. Uważam, że prawdopodobnie nastąpiłby koniec świata, gdyby nagle zniknęły lustra. Kobiety dostałyby wtedy prawdziwego szału! Kiedyś znalazłem w sieci taki tekst, który świetnie ilustruje omawiany wątek. Autorką była pewna dama podpisująca się jako "Niania-Ania". Tłumaczy ona tę bardzo skomplikowaną zależność kobiety od lustra w bardzo przekonujący sposób. A oto on:
Kobieta 
Kiedy ma 5 lat: 
Ogląda się w lustrze i widzi księżniczkę. 
Kiedy ma 10 lat: 
Ogląda się w lustrze i widzi Kopciuszka 
Kiedy ma 15 lat: 
Ogląda się w lustrze i widzi obrzydliwą siostrę przyrodnią Kopciuszka: "Mamo, przecież tak nie mogę pójść do szkoły!" 
Kiedy ma 20 lat: 
Ogląda się w lustrze i widzi się "za gruba, za chuda, za niska, za wysoka, włosy za bardzo kręcone albo za proste", ale mimo wszystko wychodzi z domu. 
Kiedy ma 30 lat: 
Ogląda się w lustrze i widzi się "za gruba, za chuda, za niska, za wysoka, włosy za bardzo kręcone albo za proste", ale uważa, że teraz nie ma czasu, żeby się o to troszczyć i mimo wszystko wychodzi z domu. 
Kiedy ma 40 lat: 
Ogląda się w lustrze i widzi się "za gruba, za chuda, za niska, za wysoka, włosy za bardzo kręcone albo za proste", ale mówi, że jest przynajmniej czysta i mimo wszystko wychodzi z domu. 
Kiedy ma 50 lat: 
Ogląda się w lustrze i mówi: "Jestem sobą" i idzie wszędzie. 
Kiedy ma 60 lat: 
Patrzy na siebie i wspomina wszystkich ludzi, którzy już nie mogą na siebie spoglądać w lustrze. Wychodzi z domu i zdobywa świat. 
Kiedy ma 70 lat: 
Patrzy na siebie i widzi mądrość, radość i umiejętności. Wychodzi z domu i cieszy się życiem. 
Kiedy ma 80 lat: 
Nie troszczy się o patrzenie w lustro. Po prostu zakłada liliowy kapelusz i wychodzi z domu, żeby czerpać radość i przyjemność ze świata. 
Oh te lustra. Bynajmniej nie ja pierwszy zauważyłem ten problem i taką zależność. Jako, że to jest blog o sztuce malarskiej, zaprezentuję na jego łamach małą próbkę z przeogromnej ilości przepięknych obrazów, na których motyw kobiety i lustra był przerabiany w nieskończonych wariantach. A więc już nasi przodkowie świetnie dostrzegali ten problem. A wszystkie te obrazy, tak samo jak pokazane na nich kobiety są przepiękne i doskonałe. Popatrzmy więc na obrazy.
 Frank Markham Skipworth - "Korale"
 Nikolay Fechin - "Akt"
 Henri Gervex - "Femme reuse ala toilet"
 Huc Eugene - "Pozująca"
 Theo van Rysselberghe - "Scarlet"
 Peter Paul Rubens - "Wenus przed lustrem"
 Gentileshi Orazio - "Dwie kobiety przed lustrem"
 Bernardo Strozzi - "Stara kobieta przed lustrem"
Władysław Bakałowicz - "Ostatnie muśnięcie"
 Chase William Merritt - "Młoda kobieta"
 Nicolas Regnier - "Toaleta"
 
 Charles Joseph Watelet - "Akt"
 Edgar Degas - "Toaleta"
 Gunnar Berndtson - "Toaletka"
 Gustave Leonard de Jonghe - Próżność"
 Romel de la Torre - "Filipińska muza"
 Han van Meegeren - "Dama przodem do lustra"
 Jacques Emile Blanche - 
 James Wells Champney - "Kokietka"
 Jean Raoux - "Dama przed swoim lustrem"
 Ivan Slavinsky - "Przed lustrem"

Pino Daeni - "Alabaster"
 John Quincey Adams - 1907- Maria Teresa Moser-Ebreichsdorf  (Muzeum w Bielsku-Białej)
Diego Velazquez - "Wenus"
Na zakończenie jeszcze jedna mała refleksja. Zastanawiałem się nad faktem czym byłby ten nasz świat bez kobiet? I przyznam się, że nie chciałbym w takim świecie żyć. Ale pewna dama dała mi taką oto odpowiedź. Byłby tym samym, czym kobieta bez lustra.

Blog o sztuce i takich tam innych rzeczach.
dawniej UTW w Stargardzie

...

Wszystkie treści zamieszczone na tym blogu wolno kopiować, powielać, cytować, rozpowszechniać, czytać, rozmyślać nad nimi, krytykować czy wyśmiewać, ale oczywiście z podaniem, przynajmniej tak dla przyzwoitości, ich źródła. Dziękuję.