piątek, 27 maja 2011

Rozważania na temat malarstwa - Pablo Picasso, autoportrety...

"Piękne kobiety wierzą w swoją inteligencję; kobiety inteligentne nie wierzą w swoją urodę".
— Pablo Ruiz Picasso

Kiedy szukałem jakiegoś ciekawego przykładu obrazu, związanego z wczorajszym Dniem Matki, natknąłem się na przepiękny portret matki namalowany przez jej wielkiego syna, Pablo Picassa. Kto to jest, chyba każdy wie albo przynajmniej coś o nim słyszał. Poniżej zamieszczam dwa zdjęcia malarza, pierwsze za młodu i drugie pod koniec jego długiego, ponad dziewięćdziesięcioletniego życia. 
W 1896 roku namalował przy pomocy pasteli, przepiękny portret swojej matki. To ten poniżej. Można go obejrzeć w oryginale w "Museo Picasso" w  Barcelonie.
 
"Portret matki artysty"; P.Ruiz Picasso; Barcelona, 1896. Pastel na kartonie 49,8x39cm

Robi rzeczywiście duże wrażenie. Oglądając go przyjąłbym zakłady, że większość widzów nie przyznałaby jego autorstwa właśnie temu hiszpańskiemu artyście. Picasso. Przecież on malował tylko "bohomazy". Taką opinię najczęściej można usłyszeć. A tu taka niespodzianka. On naprawdę potrafił malować i znał swoje rzemiosło nadzwyczajnie. Pablo Picasso, a właściwie Pablo Ruiz Picasso (1881-1973), był malarzem, grafikiem, rzeźbiarzem a nawet ceramikiem. Uważany jest za jednego z najwybitniejszych twórców sztuki nowoczesnej i był chyba największą indywidualnością w sztuce XX w. Jego twórczość i cały dorobek artystyczny, posiada niezwykle wielką siłę oddziaływania na następne pokolenia artystów reprezentujących różne kierunki, zwłaszcza na kubistów, dadaistów i surrealistów. Nie jestem kompetentny omawiać jego bardzo bogatą twórczość, ale przeprowadzę mały eksperyment i przedstawię cykl jego autoportretów, które w sposób nietypowy ale za to bardzo fajnie obrazują kolejne fazy przemiany artysty, jego dojrzewania do miana tytana kubizmu. Autoportrety zamieściłem oczywiście w kolejności ich powstawania.
1896
1896
 
1896
 
1901
 
1901
1901 (okres błękitny)
  
1906
 
1907
1907
 
1917
 
1938
 
1972
 
1972
 
1972
A tak na marginesie. Przy okazji oglądania niezwykle efektownych, kolorowych wydawnictw z różnych, zachodnich Galerii Sztuki czy Domów Aukcyjnych ze sztuką współczesną, to czasami odnoszę wrażenie, że wielu współczesnych artystów plastyków czy malarzy rozpoczyna swoją drogę przez mękę malarstwa tak jakby ... od końca. 

czwartek, 26 maja 2011

Dzisiaj jest Dzień Matki

"Wszystkie kobiety będą takie, jak ich matki i to jest ich tragedia. 
Żaden mężczyzna nie będzie taki, jak jego matka i to jest jego tragedia".
Oscar Wilde


SPOTKANIE Z MATKĄ
Konstanty Ildefons Gałczyński

Ona mi pierwsza pokazała księżyc
i pierwszy śnieg na świerkach,
i pierwszy deszcz.
Byłem wtedy mały jak muszelka,
A czarna suknia matki szumiała jak Morze Czarne.
Noc.
Dopala się nafta w lampce.
Lamentuje nad uchem komar.
Może to ty, matko, na niebie
jesteś tymi gwiazdami kilkoma?
Albo na jeziorze żaglem białym?
Albo falą w brzegi pochyłe?
Może twoje dłonie posypały
mój manuskrypt gwiaździstym pyłem?
A możeś jest południowa godzina,
mazur pszczół w złotych sierpnia pokojach?
Wczoraj szpilkę znalazłem w trzcinach-
od włosów. Czy to nie twoja?
/.../
Niebo to jest małe miasteczko w niedzielę,
gwiazdy gapią się na ziemię z okien,
a wiadomo, że gwiazd jest wiele
i że wszystkie są niebieskookie.
A tam w rogu, w mieszkaniu z balkonem,
w jednym oknie, gdzie kwiat czerwony,
a to drugie okno z drugim kwiatem...
tam ty mieszkasz. I pogrzebaczem
fajerki przesuwasz. I płaczesz.
Bo tak długo czekasz mnie z obiadem.
/.../

Żal, że Ciebie już nie ma ... mamo.

poniedziałek, 23 maja 2011

Inspiracje - graficzny impresjonizm Andre Kohna

Andre Kohn - to produkt konwergencji trzech dynamicznych sił natury, czyli kultury, środowiska i talentu. W wyniku połączenia tych elementów, powstał jeden z najbardziej cenionych klejnotów malarskich na dzisiejszej scenie amerykańskiej sztuki. Andre, wychowany był przez bardzo uzdolnionych artystycznie rodziców. Urodził się w pobliżu Morza Kaspijskiego w południowej Rosji. Wcześnie otrzymał formalne wykształcenie artystyczne na Uniwersytecie Moskiewskim, gdzie studiował u wybitnych przedstawicieli ostatniego pokolenia wielkich rosyjskich impresjonistów. Był, i zapewne jest dalej, pod wpływem takich artystów jak, Fechin, Repin, Sierow, Degas, Sargent i Sorolla. Po przeprowadzce do Ameryki w 1993 r., bardzo szybko został "odkryty" dla amerykańskiej publiczności oraz krytyków sztuki. Dał się odkryć jako artysta posiadający dar dojrzałego i bardzo świeżego stylu malarskiego typowego dla młodych rosyjskich malarzy. Rzeczywiście można mieć wiele do życzenia wobec obecnego i dawnego państwa rosyjskiego czy radzieckiego, ale sztukę, a zwłaszcza malarstwo mają oni na wielkim poziomie. Tylko pozazdrościć. Kohn jest wybitnym twórcą tzw. graficznego impresjonizmu. W swoich pracach stara się uchwycić zarówno złożoność, a także prostotę i bezpośredniość w postaci człowieka. Zatem poznajmy kolejnego zdolnego malarza z jego niezwykłymi obrazami.











Są piękne i niezwykłe. Szkoda więcej słów. Podziwiajmy je w spokoju, bo są według mnie również bardzo nastrojowe.

niedziela, 22 maja 2011

Co na paletach? - przed plenerem...

Tymczasem pokażę kilka prac naszych artystek tuż przed zbliżającym się plenerem w Korytowie. Plener zaczyna się w najbliższy czwartek. Mają być również zaproszeni goście z UTW w Gorzowie Wielkopolskim. Muszę w tym miejscu bardzo serdecznie podziękować organizatorowi tego wydarzenia, koledze Tadeuszowi Krawczykowi, prywatnie, aktualnemu mężowi Krysi, naszej wunderwaffe. Poniżej pokażę na początek jej prace. Krysia Krawczyk jak zwykle jest bardzo twórcza i dużo maluje. A tak Krysia rozpoczęła piątkowe spotkanie.

W tak zwanym międzyczasie pokazała inne swoje prace...


 
 
 A taki był efekt na koniec spotkania. Prawie ukończony obraz. Ona jest naprawdę niezła...
Poniżej Marysia de Weyher ze swoimi kwiatami polnymi

 Za to druga artystka Maria, Donart prawie skończyła pejzaż leśny...
 Józef Wollek malował dwa obrazy na raz...
Za to lider Tadeusz Gołąb i nestor Czesław Szyszka zatopili się w rozmowie i nic nie malowali. Czyżby oszczędzali swoje siły na plener?
I to by było na tyle. Następny wpis będzie już na temat pleneru w Korytowie. Do zobaczenia w piątek...

czwartek, 19 maja 2011

Rozważania na temat malarstwa - Skandaliczna Olimpia. Jaki skandal! ... ten niepoprawny Manet

"Olimpia" - to olejny obraz francuskiego malarza Édouarda Maneta z 1863 roku. Obraz ma wymiary 130,5 × 190 m i znajduje się w Musée d'Orsay w Paryżu. Wystawiony w Salonie Paryskim, w 1865 roku, wywołał wielkie poruszenie, a nawet skandal. Przedstawia nagą kobietę, prostytutkę, ubraną jedynie w starannie dobraną biżuterię i pantofelki zsuwające się z nóg co było rzekomo oznaką zepsucia, kobieta patrzyła wyzywającym wzrokiem na widza, a u jej stóp można zauważyć kota, który symbolizuje kobiecą zmysłowość i seksualność. Tyle, jak podaje Wikipedia. 
Edouard Manet "Olympia",1863r., Musée d'Orsay w Paryżu
W zasadzie wszystko co skandaliczne w malarstwie po "Olimpii" będzie już czymś wtórnym.  Jak już wcześniej pisałem, niektórzy jurorzy Salonu malarskiego w Paryżu należeli do Akademii Francuskiej więc na ogół preferowali przede wszystkim malarstwo akademickie. Dlatego też niestety, kolejny raz, zwłaszcza po wcześniejszym, równie znanym, "Śniadaniu na trawie" zagięli parol na artystę. Praktycznie wszystko co Manet potem namalował i chciał wystawiać było z góry odrzucane i w najlepszym wypadku lądowało na Salonie odrzuconych. Oj mistrzu Edouardzie, cóżeś ty takiego uczynił, że twoją Olimpię tak potraktowano. 
Obrazem tym Manet nawiązywał do "Wenus z Urbino" Tycjana. Manet zmienił w swoim obrazie kilka istotnych symboli m.in. u stóp nagiej Wenus Tycjana leży pies - symbol wierności, u stóp Olimpii natomiast łasi się kot. Obraz Tycjana został namalowany dla Guidobaldo della Rovere, przyszłego księcia Urbino. W 1631 płótno przeszło na własność Medyceuszy, a w roku 1736 trafiło ostatecznie do florenckiej Galerii Uffizi.
Dzieło to przedstawia akt młodej kobiety w bogatym wnętrzu. Kobieta lewą dłonią zakrywa łono, w prawej zaś trzyma bukiecik róż, spoglądając prosto na widza. Czysta klasyka malarstwa swojej epoki. Właśnie ta tycjanowska ,,Śpiąca Wenus z Urbino" zainspirowała Maneta do namalowania w 1863 roku ,,Olimpii". Dwa lata później postanowił przedstawić ją jurorom z Salonu, czym wywołał tak wielki skandal, ze musiał wyjechać z Francji, a później przebywając nawet w Hiszpanii, chronić się przed niesamowicie agresywnymi atakami krytyków. Do obrazu pozowała mu ta sama modelka, która pozowała do nie mniej słynnego ,,Śniadania na trawie", czyli Victorine Meurent, kochanka Maneta. Na obrazie widzimy nagą kobietę w pozycji półleżącej, pościel na której leży jest biała, wzdłuż ciała został ułożony niedbale piękny jasny szal z motywami kwiatowymi. Naga piekność patrzy wyzywającym wzrokiem na widza. Zdobią ją tylko małe drobiazgi, czyli założona na ręce złota bransoleta, a za uchem wpięty kwiat. Aksamitna czarna wstążka  wokół szyi jeszcze bardziej rozbiera ciało i siłą kontrastu podkreśla perłowy odcień skóry. Tło obrazu jest ciemne, czarny jest również kotek znajdujący się nieopodal nóg Olimpii. Zresztą kot ma efektownie wygięty grzbiet, szeroko otwarte oczy i wydaje się wrogi, gotów skoczyć na intruza, miał symbolizować kobiecą zmysłowość i seksualność. Stojąca za łożem ciemnoskóra, otyła służąca pokazuje nagiej damie przepiękny, ogromny bukiet kwiatów, przypuszczalnie prezent od klienta, który czeka pewnie w przyległym pokoju. Ciekawe, że ten przepyszny  bukiet w rękach służącej także wzbudzał niesamowite protesty widzów z czasów Maneta, ponieważ zajmuje prawie tyle samo miejsca na obrazie co sam akt kobiecy! W istocie można odnieść wrażenie, że widz oglądając ten obraz, zostaje mimowolnie obsadzony w roli klienta chcącego skorzystać z jej usług. Jakże obraźliwe musiało to być dla szanowanych obywateli! Oburzenie krytyków budziły nie całkiem proporcjonalne rozmiary przedmiotów, a także sama kobieta, która zdaniem krytyków przedstawiała ... ,,samicę goryla". I bynajmniej nie byli to tylko krytycy ...w spódnicach. Na swoją obronę, Manet próbował wyjaśniać, że nie chciał upiększać przedmiotów ale przedstawiać je takimi jakie są. Oddał tylko hołd swojej miłości. Chciał wyrazić jej indywidualność, wznieść ją na piedestał i uczynić z tej konkretnej kobiety współczesną Wenus. Ale niezależnie od opinii autora arcydzieła, współcześni jemu znawcy oraz zwykli widzowie i tak wiedzieli swoje. Zaczęła się "jazda bez trzymanki". Obraz był wyszydzany jako "ucieleśnienie szpetoty", "małpa" i "cuchnąca kurtyzana".  
Krytycy z paryskich dzienników mieli żniwa, pastwiąc się nad dziełem. Obok po prawej stronie, pokazałem karykaturę niejakiego Bertalla z 1863r. Niewielu było obrońców Maneta. Co prawda wielki malarz Gustave Courbet nazwał "Olimpię" "damą pikową po kąpieli", ale jak wiadomo sam miał na rozkładzie niewiele mniejszy skandal malując słynny "Początek Świata". A "Olimpię" dalej wyszydzano w wulgarnych karykaturach, które ukazywały się w druku. "Teraz jesteś równie sławny jak Garibaldi", powiedział Manetowi jego przyjaciel, Edgar Degas. No cóż Manet został celebrytą swojej epoki. Co prawda Manet chciał być sławny, ale zapewne nie osławiony, więc do swojego przyjaciela Baudelaire'a napisał: "żałuję, że nie ma Cię tu ze mną. Zewsząd spływają na mnie obelgi. Cały ten wrzask jest bolesny, a najwyraźniej ktoś musi być w błędzie". A w tej batalii zwyciężała niestety "prawda tłumu" i co ciekawe, prawdopodobnie nikt wtedy nie zdawał sobie sprawy, że "Olimpia" bardzo przypomina "Wenus z Urbino" Tycjana. A nie był to przypadek, bo Manet kopiował to dzieło podczas swojego pobytu we Florencji. Zamiast jak na pierwowzorze pokazać boginię, przedstawił ... obiekt westchnień i pożądania ... niektórych żonatych mężczyzn a oni zinterpretowali to jako bezpośrednią napaść. Ale to były czasy!
Kontynuując wątek obrażania Maneta warto pokazać jeszcze kilka innych "prac" sławiących "Olimpię". W 1863 roku, amerykanin J. Seward Johnson Jr. namalował jeszcze jedną interpretację tego obrazu tak, że wskazując wszelkie "wady" pierwowzoru, wyraźnie wyeksponował wszystko to, co miało w nim  oburzać. 
J. Seward Johnson, Jr. Another view of Manet's Olympia (1863)
Nieźle zakpił sobie, ale już chyba nie z obrazu ale ze "znawców tematu" sam Pablo Picasso. A namalował-narysował go chyba w "okresie błękitnym" bo jego wersja "Olimpii" jest w ...ultramarynie.
Pablo Picasso - "PARODIE DE L'OLYMPIA DE MANET REPRÉSENTANT JUNYER ET PICASSO" (1901)
Bardzo dotkliwie potraktował Maneta słynny karykaturzysta z tej epoki Amédée de Noé, vel Cham, notabene arystokrata i syn hrabiego, tworząc bardzo znaną, okrutną karykaturę "Olimpii".
Amédée de Noé, dit Cham (1863)
Niezwykłą serię prac w temacie, pozostawił po sobie wielki Paul Cezanne. Machnął w swoim czasie trzy interesujące prace sławiące wielkiego Maneta. A oto i one. Tutaj widz już jest potraktowany zupełnie dosłownie. Siedzi sobie przed niewiastą i ... patrzy. U Maneta chociaż trzeba było się tego domyślić.
Paul Cezanne. A Modern Olympia wer.1 (chyba 1873)
Paul Cezanne. A Modern Olympia wer.2 (chyba 1873)
Paul Cezanne. A Modern Olympia, (1873)
I rzeczywiście musimy przyznać, że to arcydzieło Maneta trudno porównać z czymkolwiek, co potem namalował. Nawet w czasach nam bardziej współczesnych, już długo po jego śmierci (w dniu 30 kwietnia 1883 roku), doczekano się kolejnych interpretacji. Można powiedzieć, że "Olimpia" została ikoną minionej epoki i stylu.
Jacques Villon. Olympia after Manet. 1926
plakat do Muzeum D'Orsay
Claire Deloupy. Olympia de Édouard Manet (detal)
Mel Ramos, Manet's Olympia 1972
Ponieważ dzisiaj jak wiemy, nie ma już szacunku dla niczego i nikogo, obraz Maneta stał się wiodącym tematem dla całej masy tak zwanych "dzieł" różnych dziwnych twórców, w tym nawet obrazów o treści bardzo niecenzuralnej...
Ale do rzeczy. Po śmierci Maneta wdowa po nim chciała sprzedać obraz amerykańskiemu nabywcy, jednak dzięki akcji zainicjowanej przez inego geniusza impresjonizmu Claudea Moneta zebrano pieniądze na zakup obrazu i w lutym 1885 roku przekazano go państwu francuskiemu. Pogrzeb mistrza zgromadził wielki tłum ludzi, wśród których było wielu jego przyjaciół impresjonistów. "Był większy, niż myśleliśmy", powiedział Degas po pogrzebie.
Źródła: Wikipedia; Harvey Rachlin, "Skandale, wandale i..", 2010r.

Blog o sztuce i takich tam innych rzeczach.
dawniej UTW w Stargardzie

...

Wszystkie treści zamieszczone na tym blogu wolno kopiować, powielać, cytować, rozpowszechniać, czytać, rozmyślać nad nimi, krytykować czy wyśmiewać, ale oczywiście z podaniem, przynajmniej tak dla przyzwoitości, ich źródła. Dziękuję.