czwartek, 23 czerwca 2011

Dzisiaj jest Dzień Ojca!

"Matki dają naszemu duchowi ciepło a ojcowie - światło.
Jean Paul Sartre 
"Ojcem zostać łatwo, znacznie trudniej nim być.
Erns Busch 

Tadeusz Różewicz: "Ojciec"

Idzie przez moje serce
stary ojciec
nie oszczędzał w życiu
nie składał
ziarnka do ziarnka
nie kupił sobie domku
ani złotego zegarka
jakoś nie zebrała się miarka
.
Żył jak ptak
śpiewająco
z dnia na dzień
ale
powiedzcie czy może
tak żyć niższy urzędnik
przez wiele lat
.
Idzie przez moje serce
ojciec
w starym kapeluszu
pogwizduje
wesołą piosenkę
I wierzy święcie
że pójdzie do nieba


Czesław Miłosz: "Ojciec w bibliotece"

Wysokie czoło, a nad nim zwichrzone
Włosy, na które słońce z okna pada.
I ojciec jasną ma z puchu koronę,
Gdy wielką księgę przed sobą rozkłada.
.
Szata wzorzysta jak na czarodzieju,
Zaklęcia głosem przyciszonym mruczy.
Jakie są dziwy, co w księdze się dzieją,
Dowie się, kogo Bóg czarów nauczy.


Oj tato, tato. Dlaczego Ciebie już nie ma?

piątek, 17 czerwca 2011

Inspiracje - Fabian Perez - balkony w Buenos Aires

Być może to przypadek, ale dzisiaj będzie znowu malarz argentyński. Fabian Perez urodził się 2 listopada 1967 roku w Buenos Aires, stolicy Argentyny. Fabian to prawdziwy obieżyświat. Pomieszkiwał i tworzył w różnych miejscach naszego małego świata. A to we Włoszech, albo w Japonii. Zresztą jego autorstwa słynna  "Japanese flag", nadal jest na wystawie w najważniejszej sali wystawowej w tzw. Government House w Tokio. Obecnie Fabian Perez mieszka w Los Angeles, gdzie ma dużą pracownię i z powodzeniem dalej tworzy. Poniżej pokażę kilka jego prac w których zasadniczym motywem są balkony albo raczej przepiękne kobiety na nich pozujące.









Bardzo ładne są te argentyńskie damy. A swoją drogą, to niezwykle udany jest pomysł z malowaniem tych balkonów...

poniedziałek, 13 czerwca 2011

Co na paletach? - Korytowo 2011 w obrazach

Nasi przyjaciele z UTW w Gorzowie Wielkopolskim nadesłali nam obiecane wcześniej zdjęcia ze wspólnego pobytu na plenerze malarskim w Korytowie k/Choszczna. Poniżej zamieszczam link do zdjęć z obrazami, umieszczonymi na Flickrze. Adres do zdjęć jest tutaj. Wystarczy kliknąć na zaznaczony link.
A teraz zaprezentuję ciekawy tekst autorstwa Tadeusza Krawczyka, prywatnie, aktualnego męża Krysi, naszej świetnej malarki a tak naprawdę, głównego organizatora całej imprezy. Dziękujemy za plener drogi kolego! Przy współpracy z gospodarzem "Pleneru Korytowo 2011", ks. Sławomirem Kokorzyckim, opracował ciekawą informację o samym Korytowie, historii wsi, dawnych właścicielach pałacu, itp. Zachęcam do przeczytania, albowiem warto poznać dawne dzieje terenów na których aktualnie zamieszkujemy. To nie do końca nasza wina, że tak skomplikowane są nasze losy i nasza historia. Że czasami możemy spotkać w wielu miastach i wsiach na zachodzie Polski, dawnych mieszkańców tych terenów, jak ze wzruszeniem i skrępowaniem oglądają swoje dawne domy i ulice. Ich doznania i odczucia są zapewne identyczne z tymi jakich doświadczamy i my odwiedzając Wilno czy Lwów. Ale teraz nareszcie jest wolność i swoboda w podróżowaniu i można spokojnie odwiedzać te historyczne miejsca, więc ugośćmy ich dawnych mieszkańców jak najlepiej, po staropolsku, i spróbujmy chociaż neutralnie zrozumieć ich odczucia. A żeby lepiej to pojąć i ułatwić sobie i im dobrosąsiedzkie stosunki, poznawajmy prawdziwą, nie zakłamywaną historię naszych obecnych, polskich ziem ojczystych. Tekst ozdobię kilkoma zdjęciami jakie zostały wykonane na miejscu przez kolegów z UTW w Gorzowie i podarowane organizatorowi pleneru. A Tadeusz Krawczyk, to ten gość z pieskiem, na zdjęciu poniżej.


"WSPOMNIENIA Z POBYTU W KORYTOWIE NA WARSZTATACH MALARSKICH" 

"Na wstępie przedstawię trochę historii z dziejów Korytowa. Wieś Korytowo położona jest w gminie Choszczno. (...) Dzieje wsi sięgają wczesnego średniowiecza, kiedy to od IX do XII wieku, istniała tutaj osada przygrodowa. W 1237r. książę wielkopolski Władysław Odynec, nadał ziemię korytowską zakonowi rycerskiemu Joanitów, którzy tu wznieśli zamek i założyli Komturię. Od 1269r. po wygnaniu Joanitów, Korytowo stało się lennem rodziny WEDLÓW. (...) Od połowy XV do końca XVIII wieku właścicielami wsi była rodzina GOLCÓW. W 1486r. Korytowo otrzymało nawet prawa miejskie. A od 1839r. stało się na powrót wsią. Wówczas Korytowo nabyła rodzina SEHLEFFEN, w której rękach przetrwała do okresu międzywojennego.(...).
Jeśli chodzi o warsztaty malarskie w Korytowie, to należą one już do wieloletniej tradycji zapoczątkowanej przez tutejszego proboszcza ks. Sławomira Kokorzyckiego. Kilka lat temu, dzięki mojemu pobytowi w 2008r. w Dziwnówku, na zaproszenie Stowarzyszenia Twórców Kultury Kolejarzy, nawiązałem kontakt z księdzem Kokorzyckim. W efekcie, w czerwcu 2009r. dołączono naszą, wtedy jeszcze trzyosobową grupę z UTW w Stargardzie, do przebywającej wówczas w Korytowie, grupy malarskiej z Poznania. Następnie, w 2010r. zorganizowałem już konkretne warsztaty malarskie dla UTW w Stargardzie, razem z grupą plastyczną "Malachit" z Domu Kultury Kolejarza w Stargardzie. Wówczas, wszyscy uczestnicy pleneru, na wniosek gospodarza, ks. Kokorzyckiego, malowali obrazy o tematyce sakralnej. Zostały one następnie podarowane tut. parafii w podzięce za gościnę. Tegoroczne warsztaty malarskie zorganizowano dla 10-cio osobowej grupy malarzy z UTW w Stargardzie a dodatkowo zaproszono na plener 7-osobową grupę malarzy z UTW w Gorzowie Wielkopolskim. Było to już poważne wyzwanie. Stwierdziłem, że taka współpraca powinna dać nam możliwość wymiany doświadczeń twórczych oraz pogłębić współpracę bratnich stowarzyszeń. Tym razem wspólnie postanowiliśmy przełożyć na płótna, piękno niezwykłego terenu pałacowo-parkowego, położonego nad uroczym jeziorem. Ze względu na częściowo zdewastowane upływem czasu zabudowania, w postaci pałacu, powozowni, ptaszarni itp. postanowiliśmy utrwalić ich aktualny wygląd.
Obecnie trwają tutaj prace rekonstrukcyjne i odbudowa całego obiektu. Dlatego też, na odwrocie powstałych obrazów, każdy twórca dzieła zostawił własną sygnaturę i rok jego wykonania. Mamy wielką nadzieję, aby w przyszłości dalej odbywały się tutaj takie spotkania, m.in. w celu dalszego utrwalania postępów w restauracji tego przepięknego obiektu. Będzie to dla nas okazja zatrzymania upływającego czasu i utrwalenia go na naszych płótnach, pod egidą Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Stargardzie Szczecińskim a także innych zaprzyjaźnionych z nami twórców. 
Korytowo zasługuje na takie docenienie, chociażby ze względu na ważny kontekst zachowania swojego dziedzictwa, zwłaszcza jeśli chodzi o rzadkie zabytki jakimi może się pochwalić. Zabytki te wiele mówią o historii tej ziemi, przypominają o dużym kunszcie ludzkiego umysłu, który potrafił tak doskonale wydobyć piękno architektury."
PS. Jako prowadzący bloga, przyznaję się do popełnienia kilku skrótów dostarczonego mi przez Tadeusza tekstu, a także do kilku kosmetycznych zmian w jego treści. Oczekuję wyrozumiałości od autora.

czwartek, 9 czerwca 2011

Inspiracje - Marco Ortolan, aż z Argentyny! Ależ on maluje!

"W moim pojęciu Argentyńczycy są to ludzie bardzo skomplikowani psychicznie, 
trudni, nawet zagadkowi, zdolni do wielu bardzo dziwnych i nieoczekiwanych 
rzeczy, subtelni, często wyrafinowani, wypełnieni kompleksami,
wzbogaceni 
niezwykłym skrzyżowaniem ras i kultur".
Autor: Witold Gombrowicz, Wędrówki po Argentynie

Zodiakalny Lew, architekt i artysta plastyk. Tak się przedstawia na swoim blogu Marco Ortolan. Mieszka w Buenos Aires a maluje niesamowite weneckie festiwalowe klimaty. Urodzony w dniu 1 sierpnia 1973r w Arquitecto w Argentynie. Od 1985 r. tworzy i realizuje się plastycznie. Ukończył Akademię Miguel Pérez Macias gdzie uczył się rysunku i malowania. Jak sam o sobie mówił, najbardziej zgłębiał tajniki dotyczące włoskiego renesansu i francuskiego impresjonizmu. Jego wielkim natchnieniem był Toulouse Lautrec. Rozgłos zdobył malując cykl obrazów z udziałem osób w niesamowitych maskach weneckich. Znany jest również z bardzo nastrojowych portretów kobiet, dzieci a także pejzaży. Popatrzmy więc na niektóre jego obrazy. Uważam, że będą ozdobą naszego bloga. Te, które wybrałem, podzieliłem na dwie części. Pierwsza o tematyce związanej z festiwalem weneckim i druga z oczywistą inspiracją impresjonizmem francuskim.







A teraz cudowne nenufary Marco Ortolana...




Nie tylko w starej Europie potrafią pięknie malować. I dobrze!

poniedziałek, 6 czerwca 2011

Czesław Szyszka - A życie jest piękne...moje refleksje


TEKST NAPISANY PRZEZ CZESŁAWA SZYSZKĘ.

"Piękno zaklęte w ruinach": - ten frapujący tytuł w lokalnej gazecie skłonił mnie do kontynuowania wątku o ciekawych z punktu widzenia naszych zainteresowań malarskich, obiektach architektury w naszym regionie. A więc do rzeczy. Tytułowe "ruiny" to rzeczywiście ruiny XIV wiecznego kościoła w Dalewie, gmina Marianowo, zbudowanego z polnych, nie ciosanych kamieni. Na zdjęciu obok. Na wieży kościoła od kilku lat goszczą bociany. W Dalewie można jeszcze zobaczyć zbudowane również z kamieni zabudowania folwarczne czy czworaki z początku XX wieku. Po obejrzeniu ruin w Dalewie proponuję powrót do gminy Łobez, gdzie oprócz opisywanego już "wiatraka-holendra" we wsi Poradz, możemy zobaczyć we wsi Bełczna wspaniały pałac z XIX wieku, świetnie utrzymany, a za nim park krajobrazowy w którym atrakcją jest olbrzymi jawor o obwodzie około 350cm.
 
Pałac we wsi Bełczna
Godny uwagi jest też kościół murowany z XVI wieku, a w nim stare organy piszczałkowe. Następnie możemy udać się do sąsiedniej wsi Bonin, znanej z hodowli koni, gdzie w zespole dworsko-pałacowym znajduje się teren na cele konnej rekreacji. Dodatkową atrakcją parku jest stary dąb, którego obwód ma około 5 metrów!. Następną miejscowością godną letnich wypadów "za miasto" jest Lublino, niedaleko (2 km) od Chociwla. Można zobaczyć tam pomalowany artystycznie dom pana Edwarda Kułaka
Malowany dom we wsi Lublino k/Chociwla
Artysta maluje dla przyjemności i wypełnienia wolnego czasu, gdyż jest również emerytem. Opowiada, że podobne malowidła wykonywał w Niemczech na zamówienie. To jest wiarygodne, gdyż jak wiem, w niektórych regionach, Niemcy przywiązują dużo uwagi do wyglądu elewacji i otoczenia domu. Na przykład na Opolszczyźnie, gdzie jest sporo naleciałości pochodzenia niemieckiego, sam widziałem bardzo zadbane elewacje frontowe domów. W jednym przypadku widziałem nawet elewację frontową domu wyłożoną mozaiką z potłuczonych, glazurowanych płytek ceramicznych. Benedyktyńska praca. Wróćmy jednak do pana Edwarda. To naprawdę utalentowany gość. Ma na koncie kilka wystaw, m.in. w Stargardzie Szczecińskim, Szczecinie czy w Świdwinie. Warto więc go koniecznie odwiedzić. To tyle na razie wyłapanych nowalijek. Na zakończenie wrócę jeszcze do tytułowego piękna w ruinach, a w szczególności do naszej indywidualnej oceny piękna. Nie każdy bowiem potrafi, czy chce dostrzegać piękno w tym co my dostrzegamy. Nie każdy ma te samą spostrzegawczość, wrażliwość czy wyobraźnię. Tak jak w budowie fizycznej, tak i w budowie osobowości psychicznej, każdy z nas jest inny. Np. jedna osoba ma bardzo wrażliwy słuch, inna wzrok, jeszcze inna węch itd. Nie można więc nikogo ganić, a tym bardziej potępiać, że jest inny od nas. Są jednak pewne granice tolerancji "inności". Tą granicą jest zachowanie, które godzi w dobro innej osoby. (..) Pozostaje mi więc tylko z góry podziękować za cierpliwość w czytaniu moich wynurzeń i życzyć całemu zespołowi naszej Sekcji, miłego lata i wielu przyjemnych wrażeń.
maj, 2011r. Czesław Szyszka.
Od redaktora bloga:
Na zakończenie pokażę jeszcze fotografię opisywanego przez Czesława "wiatraka-holendra", który posłużył naszemu koledze za inspirację malarską.
"Wiatrak-holender" we wsi Poradz
I to narazie tyle i tylko tyle. Bo mam nadzieję, że ciąg dalszy nastąpi. Nasz niezwykle uzdolniony kolega Czesław, oprócz talentu malarskiego pokazał także duży potencjał literacki. To doskonała prognoza na przyszłość!

czwartek, 2 czerwca 2011

Co na paletach? - PLENER KORYTOWO 2011

No i plener się odbył. W Korytowie. Jak co roku. Gościliśmy nawet siódemkę koleżanek i kolegów z UTW w Gorzowie Wielkopolskim. Niewiele mogę o naszych gościach opowiedzieć, albowiem najczęściej zachowywali dużą powściągliwość w eksponowaniu siebie i swojej pracy. Raczej starali się tworzyć w pokojach a nie w plenerze. No trudno. Ale obiecali przesłać wkrótce zdjęcia swoich prac, jakie zdołali namalować na tegorocznych warsztatach malarskich w Korytowie. Wtedy je zaprezentuję na naszym blogu. 
Ale nasi, a w zasadzie nasze malarki były jak zawsze niezwykle pracowite i wspaniale malowały. Krysia Krawczyk namalowała aż dziesięć prac! Tylko trochę mniej wykonały Marysia de Weyher i Stasia Gugałka. Nawet nasz mistrz Tadeusz Gołąb próbował swoich sił w akwareli! Z prezentacją ich dokonań poczekam na zdjęcia koleżanek i kolegów z Gorzowa. Pokażę wtedy wszystkie prace. Chyba tak będzie lepiej. A dla zilustrowania tego wpisu pokażę tylko dwie swoje prace jakie udało mi się namalować oraz próbki obrazków jakie namalowały Krysia i Stasia na samym początku pleneru. Były to moje obrazki, martwa natura z żonkilami i pejzaż z widokiem na "Pałac Wedlów" w Korytowie. 
a także martwe natury z kwiatami autorstwa Stasi Gugałki (ta po lewej) i Krysi Krawczyk (dwie następne).
 
No cóż. Poczekamy, zobaczymy. Do następnego spotkania.

Blog o sztuce i takich tam innych rzeczach.
dawniej UTW w Stargardzie

...

Wszystkie treści zamieszczone na tym blogu wolno kopiować, powielać, cytować, rozpowszechniać, czytać, rozmyślać nad nimi, krytykować czy wyśmiewać, ale oczywiście z podaniem, przynajmniej tak dla przyzwoitości, ich źródła. Dziękuję.