środa, 28 listopada 2012

Inspiracje - Idzie zima zła

A mnie jest szkoda tej jesieni. To już ostatnie w miarę ciepłe dni. Nadchodzi zima zła. Od 1 grudnia wszystko ma być monochromatycznie, w tonacji białej i czarnej.
Na razie, wszystko wokół jest już w kolorach szaro-burych. Tylko igły na sosnach mają jeszcze barwę zieleni chromowej. Modrzewie zrzucają ostatnie ciemnopomarańczowe delikatne igiełki. Tubylcy w Grądach mi mówią, że jak modrzewie zrzucą igły, to już tylko dwa tygodnie do ostrej zimy zostało. Więc codziennie przyglądam się modrzewiom. Ale najbardziej, to tęsknię do takich widoków jak na tej akwareli, geniusza szwedzkiego malarstwa, Andersa ZORNA.
 Anders Zorn - "Leśne jezioro"
Jeszcze tylko pół roku i znowu będziemy mogli podziwiać takie widoki.
A wiecie, że akwarelę Zorna znalazłem gdzieś na Pintereście, tj. ciekawym forum z różnymi zdjęciami. Pinterest.com, jest serwisem społecznościowym służącym do zbierania i porządkowania materiałów wizualnych, na przykład w postaci takich właśnie jak powyżej, zdjęć. Namawiam do założenia sobie konta na tym serwisie i szukania dla siebie inspiracji malarskich.

niedziela, 25 listopada 2012

Prawdziwa cnota krytyki się nie boi - Klątwa Mony Lisy


Ostatnio natknąłem się w sieci na dwie pozornie odległe od siebie informacje. Pierwsza to taka, że 6.08.2012r, w wieku 74 lat zmarł Robert Hughes. Słynny krytyk sztuki, prawdziwy autorytet w tej dziedzinie. I druga, że "Gdy na giełdach panuje panika, przez rynek sztuki przechodzi dreszcz niepokoju. Po raz pierwszy od lat jesienne wyprzedaże sztuki współczesnej w Londynie przyniosły słabe żniwo. W dwóch największych domach aukcyjnych Sotheby's i Christie's nieomal połowa wystawionych na jesienną licytację dzieł nie została sprzedana. Czy rynek sztuki zbliża się ku przesileniu?". Te dwie wiadomości zainspirowały mnie do podłubania w temacie krytyk, zwłaszcza w kontekście tak "ulubionego" przeze mnie na łamach tego bloga "malarstwa bohomazowego", nie specjalnie cenionego również przez tak wielki, niestety nie żyjący już autorytet.
W niedawno emitowanym przez telewizję BBC filmie "Klątwa Mony Lisy", to właśnie Robert Hughes powiedział, że "Komercja w świecie sztuki jest jak niszcząca powódź. Chociaż sztuka zawsze miała związek z pieniędzmi, dziś bywa traktowana wyłącznie jako inwestycja". Hughes uważał, iż symboliczny początek nowej ery wyznaczyła pielgrzymka "Mony Lisy" do Stanów Zjednoczonych w 1963 roku - to wtedy po raz pierwszy obraz zmienił się w ikonę konsumpcyjnej kultury.
Robert Hughes (źródło: gdzieś w internecie...)

sobota, 24 listopada 2012

Co na paletach? - w nostalgicznym nastroju...

Tym razem to Wioleta przejęła na chwilę rolę kronikarza naszej Sekcji. Nadesłała porcję zdjęć z ostatniego spotkania. I jak do mnie napisała: "Dzisiaj było nas mało: Czesiu, Danusia, Tereska, Józek, Irena i ja. Odwiedziła nas też Stasia, ale już od następnych zajęć będzie przychodziła. Jakoś sobie radzimy bez instruktora (...) Ostatnio w piątek oglądaliśmy u mnie na TV na YouTubie jak malują zawodowi artyści. Szczególne wrażenie zrobił na nas Volegov i jego technika nakładania barw. Jeszcze nie raz się spotkamy, ale doszliśmy do wniosku, że szkoda tracić zajęć piątkowych i spotkamy się w któryś czwartek, jak więcej osób będzie wolnych i zdrowych, bo niektórych jeszcze męczą przeziębienia i inne choroby. Pozdrawiamy (...)." A dalej to dużo miłych słów do mnie osobiście i pozwolę je sobie zatrzymać tylko dla siebie. 

wtorek, 20 listopada 2012

Rozważania na temat malarstwa - "Kochankowie z de Teruel"



W ciemnym wnętrzu kościoła San Pedro de Teruel, leży na marach ciało Diego de Marcilla przyobleczone w strój wojownika, całe pokryte różami i laurami jako hołd dla wielkiego wojownika i mężczyzny honoru. Dzisiaj byśmy powiedzieli, że dżentelmena. Na jego piersiach spoczywa głowa jego ukochanej, Izabelli de Segura, oddającej ukochanemu swój ostatni oddech i pocałunek, przed momentem całującej go w zimne usta. Ten obraz to alegoria miłości wiecznej i chyba ... niemożliwej. Obraz ten to przykład malarstwa akademickiego. Artysta osiągnął w nim wysoką wyrazistość i egzaltację postaci, niesamowite są na nim kolory i silne światło w centrum obrazu. Obraz ten został nabyty w 1884 r. do Muzeum El Prado a jego autorem jest hiszpański artysta Antonio Muñoz Degrain. Obraz ładny, dostojny, dramatyczny, ale za to historia jaka się za namalowaną sceną kryje, przepyszna. Palce lizać. Namawiam do lektury.
Antonio Muñoz Degrain - "Los amantes de Teruel"; 1884r., 330cm x 516cm,

czwartek, 15 listopada 2012

Stasiu, jesteśmy z Tobą!

Wczoraj wieczorem dotarła do mnie bardzo smutna wiadomość, o nieszczęściu jakie dotknęło naszą koleżankę Stasię Gugałkę. W poniedziałek w nocy zmarł jej mąż Tadeusz. Nie wiem co powiedzieć, ... co napisać. Tylko żal mi gardło ściska. Tak bardzo mi szkoda Stasi.

Stasiu, przyjmij wyrazy głębokiego współczucia ode mnie oraz od innych przyjaciół z Sekcji, którzy nie będą mogli być z jakiegoś powodu, z  Tobą w tej trudnej chwili.

Kiedyś, bardzo dawno temu, najsławniejsza poetka starożytnej Grecji - Safona - wyraziła pewną myśl:
"Bogowie wiedzą: śmierć jest nieszczęściem, inaczej chętnie umieraliby sami"
Jak bardzo Ci współczuję...

środa, 14 listopada 2012

Inspiracje - Alyssa Monk i jej niezwykłe obrazy.


Co można o nich powiedzieć? Są idealnym przykładem malarstwa hiperrealistycznego. Jej obrazy reprezentują gatunek narracyjny. Alyssa Monk, młoda amerykańska malarka, przedstawia na nich konkretne miejsca i czas, zachowując jednocześnie sporą dawką empatii i dystansu.
Bo czy ktoś widział obraz z rozpaćkaną twarzą na szybie. Zresztą okropnie zaparowanej. To takie osobiste i bardzo intymne. Ale jednocześnie wcale nie jest to jakoś odpychające.
Być może także dlatego, że w większości przypadków jest to twarz kobiety...

poniedziałek, 12 listopada 2012

Co na paletach? Detektyw potrzebny od zaraz...

No i nie omyliłem się. Trzoda zawyła na ulicach w nasze najważniejsze święto. Świrosław czujnie w ten dzień czmychnął do Krakowa, żeby w razie czego nie było na niego. Ale tak naprawdę, to tego typa mogłoby już wcale nie być, bo szkód już na tyle wyrządził, że trzeba chyba z dwóch pokoleń aby to naprawić i zjednoczyć na powrót polskie społeczeństwo, chociażby tak jak w 1981 roku. I żal mi tylko, że tak niewielu ludzi próbuje jeszcze ratować naszą niepodległą Ojczyznę, nie tylko przed Świrosławem, ale i przed całym tym chórem innych obłąkanych ludzi, żyjących w świecie półkłamstw i jedynej 99% prawdy. Bo trzeba pamiętać, że to co się w Polsce odbywa to nie tylko wina moherowych babć czy kiboli, to również wina wielu biskupów, proboszczów, profesorów, lekarzy, dziennikarzy czy zawodowych polityków, że zacytuję mojego ulubionego felietonistę Andrzeja Koraszewskiego. Bo ta idiotyczna narracja zastąpiła im prawdę i o dziwo bardzo pasuje. Do czego to nas w końcu doprowadzi? Przecież to jest powtórka z XVII-wiecznego warcholstwa. Gore nam! Oj kończę na razie z polityką. 
ONR - Zobacz jacy jesteśmy naprawdę...

czwartek, 8 listopada 2012

Filozofia domowa - Czy niektórzy Polacy znowu będą inteligentni inaczej?


"Ogólnie rzecz biorąc, tajemniczość, cuda i proroctwa to dodatki, przynależne 
raczej do świata religijnych baśni, niż do prawdziwej religii. To dzięki nim różne 
efektowne szalbierstwa stały się znane na całym świecie, a religia przekształciła 
się w działalność zawodową. Powodzenie jednego oszusta zachęcało kolejnych, 
a ich wszystkich od wyrzutów sumienia chroniło kojące przekonanie,  że 
dopuszczając się pobożnych oszustw czynią wiele dobrego". 
Tomasz Paine, "Wiek rozumu"

"Fan Ch'ih zapytał się o mądrość. Mistrz odparł: "Pracować na rzecz tego, do 
czego mają prawo zwykli ludzie i trzymać się z dala od duchów i bogów, 
okazując przy tym należną im cześć - oto, co będziemy nazywać mądrością".   
Konfucjusz, Analekta, Księga VI

(Cytaty pochodzą z książki "Misjonarska miłość Matka Teresa w teorii i w praktyce"
CHRISTOPHER HITCHENS, PROMETEUSZ 2001)

Czy w najbliższą niedzielę 11 listopada, wielu moich rodaków znowu uczci rocznicę odzyskania niepodległości rozróbami na ulicach naszych, polskich miast? Będą znowu łazić po ulicach z rękoma wyciągniętymi w faszystowskim pozdrowieniu? Czy ta rzekomo najważniejsza siła moralna narodu, czyli Kościół, ponownie uwikła się w brudną politykę i będzie podjudzać z  ambon? Co prawda, już zohydzili mi wystarczająco oglądanie telewizji, więc i tak nie będę tego musiał oglądać w TV. No i dokąd ta Polska podąża?
Tomasz Musiał - "Orzeł czerwony", 

Blog o sztuce i takich tam innych rzeczach.
dawniej UTW w Stargardzie

...

Wszystkie treści zamieszczone na tym blogu wolno kopiować, powielać, cytować, rozpowszechniać, czytać, rozmyślać nad nimi, krytykować czy wyśmiewać, ale oczywiście z podaniem, przynajmniej tak dla przyzwoitości, ich źródła. Dziękuję.