niedziela, 15 grudnia 2013

Pożegnanie z ...

informacyjną, nieudolnie odgrzewaną zupą, nudnymi telenowelami, pesudo-paradokumentami, Ligą Mistrzów (niestety), hałaśliwymi blokami reklam telewizyjnych, bezmyślnie przerywanych fragmentami jakichś starych, kolejny już raz pokazywanych filmów, z ... 1756 raz wyświetlanym, którymś sezonem Rancza, czy jakiegoś tam czegoś o podobnej nazwie. Za facjatami lub gębami tak zwanych polityków albo raczej politykierów, nawiedzonych biskupów, czy nikomu nie znanych, chyba tylko poza Polską "artystów", albo prawie-dziennikarzy,  hłe, hłe, "najzdolniejszych" na świecie, bezustannie lansujących się kuriozum na skalę europejską. Mam tutaj na myśli tzw. "pogodynkopisarzy" - grafomanów, (bo u nas jak wiadomo każdy prezenter od pogody musi napisać książkę!), którzy nominalnie powinni zapowiadać prognozę pogody a w realu wykonywali najczęściej jakieś rytualne tańce aby tylko ich zauważono i zaproszono do jeszcze dziwniejszych programów "rozrywkowych" w rodzaju tańca z ... rozgwiazdami. 

 Franz Heinrich Louis Corinth - "Autoportret z Charlotte Berend", 1902

sobota, 7 grudnia 2013

W takim razie chwalimy się!

Echa mojego ostatniego wpisu o koleżankach z sekcji  plastycznej UTW w Stargardzie, jednak dotarły na Mazury. Wczoraj nie mogłem nic pisać, bo nie miałem prądu. Ksawery dokazywał. Za to miałem romantyczny wieczór z żoną przy kominku i butli świetnego Pinot Noir. To naprawdę dobre winko. Odmiana winorośli pinot noir, z której był ten trunek, pochodzi z francuskiego regionu Burgundii, zaś jego uprawa znana jest od dwóch tysięcy lat. Może nie jest to jakieś wyjątkowe i drogie wino, w samej Francji istnieje bardzo wiele lokalnych odmian pinot noir, z czego ponad 50 jest oficjalnie wyróżnionych i opisanych, ale idealnie pasowało nam do spędzenia cudownego popołudnia i wieczoru przy świetle lamp naftowych, różnego kalibru świec i blasku płomienia z kominka oraz spałaszowania upieczonego przy okazji, na ruszcie z kominka, całego kurczaka. Mmmm...niammm...niammm, pycha! Kurczę, nie miałbym nic przeciwko, żeby jeszcze raz tak powiało!


Ale dzisiaj już jest spokojnie. Wioleta przesłała na mojego maila kilkanaście zdjęć z ostatniego wernisażu w Suchaniu. Poniżej je prezentuję. Szkoda, że bez komentarza. Bo jak widać trochę się tam działo. Nowe osoby. Nie wszystkie znam. Ale malarki i ich dzieła bezbłędnie rozpoznaję.

sobota, 30 listopada 2013

J-23 znowu nadaje!

No głowa mnie się od tego rozbolała!


Nareszcie. Doczekałem się. Drogie Panie z sekcji dały wreszcie znać o sobie. Szefowa, albo i nie, przynajmniej ja o żadnych zmianach nic nie wiem, więc tak dalej będę do niej się zwracał, nadesłała do mnie taką oto wiadomość.
"Drogi nasz kolego! Muszę w końcu napisać Ci co u nas. A dzieje się naprawdę dużo.

sobota, 9 listopada 2013

Szachy, Tamil Nadu i Ilayaraja


Dzisiaj o godzinie 10:30 naszego czasu, rozpoczął się mecz o mistrzostwo świata w szachach pomiędzy obrońcą tytułu Viswanathanem Anandem a norweskim pretendentem Magnusem Carlsenem. Dla miłośników tej królewskiej gry więc jest to gratka niebywała! Bo dla mnie bomba! Bardzo się cieszę, że będę mógł na żywo śledzić zmagania największych szachistów na Ziemi. Tegoroczny mecz odbywa się w Cennaj (albo z ang. Chennai), czyli największym mieście i zarazem stolicy stanu Tamil Nadu w Indiach. To na południu subkontynentu indyjskiego.

czwartek, 7 listopada 2013

Oryginalne obrazy malowane przez deszcz

Jest listopad. Znowu zaczęło padać. Już jest chłodno, nieprzyjemnie i mokro. Co prawda, to jeszcze nie zima a więc i obuwie nie zawsze możemy mieć dopasowane do tej pory roku. Ale zresztą, jak pada deszcz to buty niestety i tak mogą nam przemoknąć. Brrr... 
Za to woda, ta pochodząca z deszczu, która gromadzi się na chodniku czy asfalcie jezdni, lśni wówczas tysiącami odbić, kolorowymi odblaskami lamp ulicznych czy oświetlenia z wystaw sklepowych. Piękne. To takie banalne. Ale czy rzeczywiście banalne?


Te odbicia i cienie. One natychmiast budzą się do niezwykle krótkiego życia, dając początek abstrakcyjnym, myślowym pociągnięciom pędzla. Każda padająca kropla deszczu, porusza tło lub płaszczyznę lustra wody tworząc niepowtarzalne kolorowe refleksy. To wygląda tak jakbyśmy pochłaniali nieustannie abstrakcyjne gigabity danych graficznych. 

wtorek, 5 listopada 2013

Brutalna ironia życia społecznego w Rosji

W pierwszej chwili pomyślałem sobie, że to jest taki rosyjski Jerzy Duda-Gracz. Ale po chwili studiowania tych obrazów stwierdziłem, że chyba jednak nie. Nasz artysta tworzył bardziej baśniowe sceny. Jak pamiętamy, Duda-Gracz przedstawiał ludzi o karykaturalnie zdeformowanych ciałach i używając czytelnych symboli, obnażał ludzkie, a w zasadzie polskie wady, takie jak głupotę, nietolerancję, zakłamanie, chamstwo, lenistwo, itp. 


Natomiast Wasilij Szulżenko [Василий Шульженко] zrobił to podobnie, lecz zrobił to po prawdziwie rosyjsku! Poszedł na maksa. Wręcz karykaturalnie, niezwykle surowo i naprawdę dosłownie podjął się przedstawienia cech swoich rodaków. On przerysował ich znane ogółowi cechy. Zilustrował okrutnie większość znanych stereotypów myślowych o Rosjanach. Brrr. I zrobił to, aż ...ordynarnie. Sam nie wiem co o tym naprawdę sądzić. 

piątek, 1 listopada 2013

1 listopada

Czy wiecie, że 1 listopada to nie tylko Dzień Wszystkich Świętych ale również rocznica śmierci Jana Matejki. Poniżej autoportret mistrza.


Wielki artysta malarz zmarł 120 lat temu a jego grób znajduje się na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie.



czwartek, 31 października 2013

Teun Hocks - wielki mistrz wspaniałego poczucia głupoty

Najpierw to znalazłem ten obraz poniżej.


Wykorzystałem go nawet kiedyś na Facebook-u, żeby zaprotestować przeciwko błędnym prognozom pogody w TiWi. A był wtedy lipiec i cholernie zimno! Lato gdzieś czmychnęło na południe Europy.
Potem zaciekawił mnie jego autor. Długo drania szukałem, aż znalazłem. To sztuka holenderska!  To Leslie Nielsen palety!

niedziela, 20 października 2013

Cenzura ćwierć wieku po komunie...

Jeszcze wczoraj miałem okazję przeczytać na portalu internetowym TVN24.pl artykuł o interesującej wystawie prac trochę skandalizujących współczesnych artystów malarzy, w pewnej galerii w Stanach, a dzisiaj, kiedy chciałem sprawdzić jakie to dzieło pokazano w głównych mainstream'owych mediach ... szast prast, obrazu ni ma! Przejrzałem dokładnie wszystkie zakładki archiwalne wstecz na ponad tydzień ...i lipa. Wycięto. Zdjęto. Skasowano. Czy jakkolwiek to nazwiemy, ale chyba cenzura zadziałała. Bo bzdety na inne tematy "ważne" jak na ten przykład "Czy żywe robaki są smaczne?" albo artykuł o pewnych pielęgniarkach co nakręciły jakiś teledysk, jednak dalej zajmują im cenne miejsce na dyskach ich serwerów. Trochę to mnie zadziwiło. I bynajmniej obraz, który pokazuję poniżej to nie jest TEN obraz!

poniedziałek, 30 września 2013

Och secesjo, secesjo. Jakaś ty piękna...

Jaki mam podły nastrój. Czuję się jak, nie przymierzając, bohater tego obrazu Ferdinanda Hodlera, szwajcarskiego malarza, tworzącego w stylu secesji.


Definitywny koniec wakacji. Najmłodsze dziecię wyjeżdża na uczelnię. Będzie mi smutno bez jej uwag i żartów. Tylko kot mi po niej na razie zostanie... Co robić?

niedziela, 22 września 2013

Impastowa jesień nadchodzi

Wiecie, że zaczęła się już jesień...



Jak nie wierzycie, to popatrzcie się na prace Justina Gaffrey'a, mistrza sztuki impasto.

wtorek, 17 września 2013

17 września

Pamiętamy
Antony Micaleff

niedziela, 15 września 2013

Komsomolska prawda

Ad rem ostatniego wpisu o prawdzie. Znalazłem gdzieś w sieci jeszcze jedną prawdę. Komsomolską. I proszę nie mylić jej ze słynną radziecko-rosyjską gazetą, która jest jeszcze ciągle wydawana u naszych wschodnich sąsiadów. I trwa to aż od 1925 roku. Taki mają do niej sentyment...
Ale prawda Komsomolska, jest namalowana na płótnie i także utrzymana w klimacie czasów stalinowskich, a jej wymowa jest równie okrutna jak minione już na szczęście czasy. 

sobota, 14 września 2013

Dziwna prawda, która się na nas wypięła...

"Powiedzieć, że istnieje, o czymś, czego nie ma, jest fałszem. 
Powiedzieć o tym, co jest, że jest, a o tym, czego nie ma, że go nie ma, jest prawdą".
Arystoteles - Metafizyka

"Kłamstwo nie staje się prawdą tylko dlatego, że wierzy w nie więcej osób".
Oscar Wilde

"Prawda kole w aureolę". 
Jan Izydor Sztaudynger


Kiedyś, w okolicach 1896 roku, genialny Jean-Léon Gérôme, namalował pewien dziwny obraz zatytułowany "Prawda wychodzi ze studni, uzbrojona batem, aby ukarać ludzkość".  Cóż, chyba nie miałbym nic przeciwko temu, aby ujrzeć na żywo taką prawdę! I oczywiście, że raczej ... bez tego bata.

środa, 11 września 2013

Chyba znalazłem naśladowcę Lipkinga

To także Amerykanin. Nazywa się Vincent Giarrano, vel Vince Giarrano. Z zawodu jest rysownikiem komiksów, który ołówkiem i tuszem przez dwie dekady pracował dla dużych wydawców, takich jak DC Comics czy Marvel Comics.
Pokażę tylko jeden jego obraz, za to w sieci jest ich naprawdę dużo.
Ale ten zwrócił moją uwagę uderzającym podobieństwem do niektórych płócien Jeremy Lipkinga.


Hmm... Nawet swoją sygnaturę upodobnił do mistrza Lipkinga.
Czyż nie mam racji?
Namawiam do studiowania jego obrazów. Są przepiękne. 
A te kobiety!? Cudowne...

wtorek, 10 września 2013

Stone Heads

Jak bardzo bym chciał, żeby te ciągle, głupio gadające głowy z telewizji zamieniły się wreszcie w... kamienne głowy. Może byłoby trochę spokojniej i lepiej. Niech wprowadzą Polsce monarchię, a być może się uspokoi. Nie będzie w końcu wyborów i demokracji. A tak, to od rana do wieczora tylko kampania wyborcza. Nawet polska piłka nożna dostosowała się do tego ogólnego poziomu... depresji.

Za to jak pięknie wyglądają te kamienne głowy na moście w Wenecji.


Akwarelę namalowała Annelies Clarke, kapitalna, brytyjska malarka. Warto poszukać jej innych obrazów, bo są cudowne i jak inspirujące!

niedziela, 4 sierpnia 2013

Szybki refleks

Wróbelkowi, co miewał stosunki ze stajnią,
Rzucono w jeden kąt nawóz, a zaś w drugi łajno.
Wróbel w rozterce tylko główką kręci,
Bo i to mu pachnie – również tamto nęci.
Gdy wciąż się wahał, rozmyślał uparcie,
Wszedł nagle stajenny i sprzątnął mu żarcie.
Zmartwił się wróbelek i westchnął: „Żyć trudno,
Mogłem mieć śniadanie – a teraz mam g…”
Źródło: Najważniejsze w życiu to szybki refleks


Chocarne-Moreau Paul Charles (1856-1931)
"Piekarz i kominiarczyk, szybkie śniadanie"


czwartek, 25 lipca 2013

Intrygująca Mia Bergeron

Młodzi nadchodzą! Kolejna utalentowana malarka i jej prace.
Udało mi się znaleźć jeszcze jedną ciekawą artystkę tworzącą fascynujące prace.

poniedziałek, 15 lipca 2013

15 lipca. Kiedyś już o nim pisałem.

To naprawdę szczególna data. Kiedyś o niej pisałem. Na przykład, że urodzili się tego dnia trzej wielcy malarze Rembrandt, Norblin czy Malczewski. Że dniu tym, ducha wyzionęło dwóch Wielkich Mistrzów zakonnych, jeden w 1410 pod Grunwaldem na polu i drugi 150 lat wcześniej w łóżku. Że opatentowano nitroglicerynę i margarynę! 
Ale mało kto wie, no może poza mieszkańcami Świdwina i Białogardu, że w tym wyjątkowym dniu miała miejsce wojna o krowę zwana też bitwą o krowę

piątek, 12 lipca 2013

Grunwald 2013 - czyli organizatorzy jak pogoda, ale za to rycerze bez skazy!

Hurra. Wreszcie nadszedł Grunwald 2013.
Na to czekałem cały rok! A zwłaszcza na MELLE. I doczekałem się. Znowu przeżywałem niebywałe emocje jak co roku. Oglądałem na żywo turniej rycerski "na ostre", czyli walki wręcz w formule "21 na 21"! 
Prawie dokładnie rok temu, w tym samym miejscu, czyli na historycznych polach Grunwaldu widziałem je po raz pierwszy i opisywałem we wpisie z 13 lipca pod tytułem "Melle czyli Grunwaldzka masakra toporem i mieczem". Dlatego dzisiaj oszczędzę szczegółów technicznych, jak zarąbać albo posiekać przeciwnika tasakiem, maczugą albo glewią! Dodam tylko, że nad szrankami jak zwykle unosiły się opary testosteronu, adrenaliny i czuć było zapach krwi. Bo krew naprawdę się lała!

czwartek, 27 czerwca 2013

Młodość i dojrzałość. Zoey Frank

Kto szuka, ten zawsze znajdzie. To jest moje najnowsze odkrycie! Na serwisie Fine Art Connoisseur (http://www.fineartconnoisseur.com/) znalazłem artykuł o młodej (26 lat) amerykańskiej malarce Zoey Frank.
I mimo jej młodego wieku, co jest niewątpliwie wielką zaletą, bo to jest śliczna dziewczyna, reprezentuje ona, jak napisano w artykule, wyszukane i uderzająco dojrzałe malarstwo. Obecnie studiuje jeszcze w Laguna College of Art & Design w Kalifornii, a wcześniej, spędziła cztery lata w Juliette Aristides' Classical Atelier w Seattle.  No, no. Trzeba będzie poobserwować ten talent. Czyżby nowy Lipking w spódnicy?

wtorek, 25 czerwca 2013

Co na paletach? - A Oni się ciągle bawią...

Parę dni temu, 22 czerwca, Stasia Gugałka w mailu nadawała!
"Wystawę poplenerową uważam za otwartą" - te słowa padły dzisiaj w Małym Młynie. Miałyśmy dzisiaj swój miły bardzo dzień. Nie muszę Ci tłumaczyć czym jest dla nas to wydarzenie. Tym bardziej, że zaszczycili nas swą obecnością szefowie naszego Uniwersytetu. Prace wystawiały osoby, uczestniczące w ostatnim plenerze w Korytowie. Gospodarze hotelu podjęli nas tradycyjną lampką wina i poczęstunkiem. Myślę, że jest to dobry początek dla kolejnych wystaw. Powstaje tak dużo pięknych obrazów, że naprawdę szkoda nie pokazywać ich. Przyznasz chyba sam, że wychodzi nam to coraz lepiej. A jaka frajda - siadasz przed sztalugami i mija cztery godziny nie wiadomo kiedy. Dlatego - trwaj piękna chwilo! Pozdrawiamy Stasia."

piątek, 21 czerwca 2013

Zróbmy sobie raj...

"Charakter człowieka najlepiej określa się przez to, co uznaje on za śmieszne".
Johann Wolfgang Goethe

Za oknem 30 stopni w cieniu. Chyba z tego upału mózg mi się zagotował, bo tym razem postanowiłem wywołać mały skandal. Znowu będzie o sztuce plastycznej, ale nie malarskiej, tylko w postaci rzeźb. 
A wszystko przez książkę Mariusza Szczygła "Zrób sobie raj", którą właśnie skończyłem czytać. Świetne czytadło na te polskie tropiki! Uff..., nie ma czym oddychać. Jak dla mnie, to jest trochę za gorąco. Ale zaleganie gdzieś w domku, ze szklanką chłodnej lemoniady i książką w dłoni, to jednak sama przyjemność.
No to do rzeczy. Autor tej książki, opisuje z naprawdę sporą dozą humoru, naszych południowych sąsiadów, czyli trochę dziwnych jak dla nas Polaków ludzi, tj. Czechów. Pokazuje, jak można być normalnym w tych nienormalnych czasach. Albo mi się tak tylko wydaje...
Oj, chyba stałem się czechofilem.
Wiem, że bardzo wielu moich rodaków odbiera naszych sąsiadów Czechów ciągle poprzez pokutujące jeszcze do dzisiaj stereotypy. Zresztą i Oni też tak robią. Bo dla wielu z nas, Czech to po prostu "Pepik". Trochę przemądrzały, wyniosły, zadufany w sobie typ z łatką ...tchórza. Co ciekawe ...Czesi też tak o sobie mówią. Bo Polacy według nich, to religijni fanatycy, złodzieje i cwaniaczki. No ale my już tak o sobie nie powiemy...
Jednak po szczegóły zapraszam do lektury książki. W niej te zawiłości są bardzo sympatycznie wyjaśnione. 

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Ulica magiczna

I znowu ta Ulica Magiczna, a mnie tam nie ma. To jest już trochę wkurzające. Muszę w przyszłym roku być razem z moimi przyjaciółmi z sekcji plastycznej w tak ważnej chwili. Jaki wspaniały widok przedstawiali!
Stasia Gugałka o wszystkim mi doniosła. Pokażę jak zwykle jej list o tej wystawie. "Znowu, jak każdego roku mamy za sobą wystawę naszych prac na Ulicy Magicznej. Pogoda była piękna, słonecznie z lekkim wietrzykiem. To aura postarała się wynagrodzić nam ubiegłoroczną paskudną pogodę. Było gwarno, wesoło, wszyscy uśmiechnięci i zadowoleni. Ale ponieważ mieliśmy stanowisko przy samej scenie, nie chcę słyszeć, przynajmniej dzisiaj żadnej muzyki. Wystawiliśmy naprawdę bardzo dużo obrazów. Ale jak co roku, ludzie tylko oglądali, choć dla nas to frajda, że chcą oglądać. Mam nadzieję, że nasz nadworny fotograf prześle Ci kilka fotek. Kończąc tę gorącą relację pozdrawiamy cieplutko Ciebie i rodzinkę. Niech słońce będzie z Wami.Stasia". 

sobota, 15 czerwca 2013

Kobiety króla Henryka IV - czyli Purpurowa linia

"Do czterdziestego roku życia myślałem, że w środku jest kość".
Henryk IV Burbon: o swoim przyrodzeniu.

"Paryż wart jest mszy".
Henryk IV Burbon: słowa, które rzekomo wypowiedział, gdy postanowił nawrócić się na katolicyzm.

Co to znaczy, jak jedna kobieta trzyma drugą za sutek?
Dzisiaj w zasadzie znaczy niewiele. Ale kiedyś, w tamtych dawnych, trochę dla nas dziwnych, historycznych czasach, musiało to jednak mieć ważne znaczenie. W symbolice malarskiej taki gest trzymania sutka nie miał nic wspólnego z erotyką, albowiem oznaczał ... macierzyństwo! 
Dzisiaj zatem znowu o powieści malarskiej z gatunku political fiction z końca szesnastego wieku. Będzie to gratka nie tylko dla poszukiwaczy historycznych sensacji, ale przede wszystkim dla miłośników sztuki.

wtorek, 11 czerwca 2013

Spotkanie w Korytowie

W końcu odbył się coroczny plener malarski w Korytowie. Grupa malarek ze stargardzkiej sekcji plastycznej UTW nawet dopisała. Szkoda, że były od nas tylko panie. Drugą część plenerowiczów, stanowili koleżanki i koledzy malarze artystyczni, z sekcji plastycznej UTW w Gorzowie Wielkopolskim. Tak więc kolejny rok odbywa się wspólna praca za sztalugami i utrwala się przyjaźń. To wspaniałe!
Przedstawicielka i zarazem szefowa naszej grupy Stasia Gugałka tak oto telegrafowała, albo raczej mejlowała do mnie.

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Repin - niedościgły mistrz portretu

Co prawda o Ilji Repinie już kiedyś pisałem, i było to gdzieś w sierpniu 2010 roku, lecz nawiązując do ostatniego wpisu, w którym występowało jego nazwisko, coś jeszcze w temacie Ilji Repinia dodam.  Pokażę kilka obrazów portretowych, tego rosyjskiego geniusza malarstwa realistycznego. A wykonał ich naprawdę ogromną ilość. Dzięki temu możemy poznać wizerunki współczesnych jemu, wielkich ludzi minionej dla nas epoki. Tym razem zebrałem kilka płócien z wielkimi rosyjskimi kompozytorami. 
Obraz z kompozytorem słynnych "Obrazków z wystawy", tj. Modestem Musorgskim już był pokazywany na wspomnianym dawnym wpisie. Powyżej detal z portretu kompozytora.

niedziela, 26 maja 2013

Od rubinowej kolekcji Wielkiej Księżnej Marii Aleksandrowny Romanowej do Instytutu Malarstwa im. I.Repina


Najpierw trochę o historii a potem o praktyce.
Obejrzałem niedawno w telewizji ciekawy film przedstawiający zagmatwane losy biżuterii i bezcennych klejnotów należących do dawnej carskiej rodziny Romanowów. Jak pamiętamy, zaraz po wybuchu Rewolucji w 1917 roku, car Mikołaj II wraz z najbliższą rodziną został uwięziony przez bolszewików i potem zgładzony w Jekaterynburgu. Część klejnotów cesarskich zamordowana rodzina miała przy sobie lecz większość z pozostałych skarbów, zdołała jakoś wcześniej przekazać na przechowanie do kilku wybranych klasztorów. Niestety, po niedługim czasie i tak wpadły one w ręce bolszewików z CzeKa. W następstwie tych zdarzeń, znacząca część skarbu została rozkradziona albo sprzedana na aukcjach przez komunistów na pokrycie kosztów wojny domowej.  
W równie banalny sposób "zaginęła" fortuna należąca do Księcia Feliksa Feliksowicza Jusupowa, notabene dużo bogatszego od samego Cara, rosyjskiego arystokraty, znanego m.in. z udziału w zabójstwie Rasputina. 
Tiara z rubinowej kolekcji Marii Aleksandrowy Romanow
Ale mnie osobiście najbardziej zaciekawiły losy klejnotów i kosztowności należących do Wielkiej Księżnej Marii Aleksandrowny Romanowej, najmłodszej córki cara Aleksandra II, ciotki ostatniego cara Rosji, która w tamtym dramatycznym czasie schroniła się najpierw na Krymie, a potem zbiegła drogą morską najpierw do Włoch i później do Francji.

czwartek, 23 maja 2013

Solipsystyczna kelnerka Maneta


Uwielbiam Maneta! Tego trochę nierealnego ale też bardzo przyziemnego. Édouard Manet, jak mało który twórca, wytworzył wyjątkowo szeroką gamę tematów, które uwieczniał na swoich doskonałych płótnach.  O niektórych z nich już miałem przyjemność coś napisać. 
Tych kilka obrazów mistrza, które za chwilę pokażę pochodzą z jego "kawiarniano-piwnego" okresu. Kiedy malował obrazy ze scenami z życia paryskich kawiarni, dokonując jednocześnie niezwykłych obserwacji zwykłych ludzi ze swojej epoki. 
Dzisiaj motywem przewodnim będzie słynna "Kelnerka" Maneta w kilku wersjach na raz. W rzeczywistości obrazy z panią roznoszącą trunki i noszącą zaszczytny tytuł "Kelnerki" mają inne nazwy. I dotykają one prawdziwego życia.

wtorek, 21 maja 2013

Antonio Corradini - W marmurze malowane


Przemierzając dalekie szlaki Internetu dokonałem wczoraj niezwykłego odkrycia. Na jakimś mało znanym rosyjskim portalu o sztuce znalazłem zdjęcie rzeźby popiersia pewnej kobiety. Dłubiąc potem dalej i dalej w sieci, znalazłem także autora tej rzeźby a nawet inne jego dzieła. A kiedy przyjrzałem się postaciom utrwalonym przez niego w marmurze, pomyślałem sobie, że to chyba niemożliwe, aby kamień mógł oddać tyle detali i wytworzyć tak niezwykły i tajemniczy nastrój wokół rzeźb tych dawno już zmarłych ludzi. 
Antonio Corradini - Popiersie zakrytej kobiety (Puritas) 1717/25
Museo del Settecento Veneziano, Ca 'Rezzonico, Wenecja, Włochy, Rzeźba, Marmur

poniedziałek, 20 maja 2013

Co na paletach? Zapowiadane spotkanie

Wczoraj odbyło się spotkanie członków Sekcji Plastycznej Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Stargardzie Szczecińskim z przedstawicielem RZECZNIKA PRAW OBYWATELSKICH, aż z dalekiej (to tam na wschodzie kraju) Warszawy. Swoje prace przedstawiły m.in. sekcja plastyczna i dodatkowo jeszcze dwie inne, tj. sekcja rękodzieła oraz chór, który godnie zaprezentował się oczywiście w postaci ulotnej, czyli wokalnej. A potrafią te panie śpiewać, oj potrafią! 
Na razie pokażę jedynie dwie fotografie z tego wydarzenia, wybrane spośród siedmiu zdjęć nadesłanych przez przesympatyczną koleżankę Weronikę Rybińską. Niestety pozostałe wyszły nieostro i raczej nie nadawały się do prezentacji na blogu. Być może inni członkowie sekcji nadeślą jeszcze jakieś zdjęcia z imprezy, to je pokażę.

sobota, 18 maja 2013

Inspiracje - zapomniany Émile Friant

Przeglądając niedawno malarskie zasoby serwisu Pinterest.com, natknąłem się na bardzo ciekawy obraz. Przedstawiał on parę młodych ludzi w charakterystycznej pozie. Obraz ten nie miał opisu ani tytułu. Wiadomo tylko, że autorem jego był francuski malarz Émile Friant i namalowany został gdzieś w okolicach 1891 roku.
To jest niezwykle piękny obraz, na którym malarz uchwycił i przedstawił bardzo ważną chwilę w życiu prawie każdego człowieka. Przynajmniej ja tak o nim sądzę. Chodziło mi o moment przeprosin. Początkowo myślałem o oświadczynach, ale siedząca pozycja kawalera wydawała mi się w tym momencie zbyt prostacka. A przeprosiny? Chyba nawet mogą pasować.

czwartek, 16 maja 2013

Co na paletach? - OPR

Dostałem najzwyczajniej w świecie tzw. OPR od szefowej! Główkę posypuję popiołem, wyciągam "ruki pa szwam"  i natychmiast odpisuję tłumacząc się niezwłocznie. 
12-ego Stasia nadesłała taki oto mail. "Witamy, drogi kolego w ten wiosenny dzionek. Nareszcie długo oczekiwana wiosna nadeszła, niosąc ze sobą cały worek ciepła, trochę opadów i zieleń, której kolor przyprawia o drżenie pędzla. Nasze plany są, okazuje się bardzo napięte. A więc po kolei. W niedzielę 19 maja mamy krótkie spotkanie z panią wiceminister kultury i sztuki nawet. Będzie to jednocześnie prezentacja naszych prac. Drżę na myśl o tym, żeby wszystko się udało. 25 maja wyjeżdżamy do Korytowa. Jak zwykle będą nasi przyjaciele  z Gorzowa. Oj, będzie co opowiadać. A na razie cisza, spokój i praca a to na spotkaniach, a to w domu. Ponieważ nikt ostatnio nie przyniósł swoich prac, pozwolę sobie na wysłanie moich bazgrotek. Pozdrawiamy niezmiennie gorąco, panią małżonkę ucałuj serdecznie i  dobrze by było, żebyś pochwalił się jakąś swoją pracą. Chyba nie zapomniałeś trzymać małego pędzla?  Stasia". 

sobota, 11 maja 2013

Marszałek i 12 maja.


78 lat temu, 12 maja 1935 roku, zmarł w Warszawie Józef Klemens Piłsudski. Pierwszy marszałek Polski. 
Trzeba pamiętać, że to On miał na tyle dużo wyobraźni, że obudził polskie społeczeństwo z letargu niewoli i  przyczynił się do odzyskania przez Polskę niepodległości.
Dzień 12 maja ma jeszcze jedno ważne znaczenie dla naszej pogmatwanej historii. I to bardzo okrutne. Bo dziewięć lat przed swoją śmiercią, marszałek Piłsudski dokonał w tym dniu zbrojnego zamachu stanu. Głównym powodem zamachu była pogarszająca się sytuacja polityczna i gospodarcza kraju, zaś bezpośrednią przyczyną seria kryzysów gabinetowych w latach 1925-1926. Smutna i tragiczna historia.
Ale można także mówić o tym dniu trochę mniej patetycznie. To m.in. dzięki niemu w tym dniu możemy spokojnie obchodzić sobie w Polsce, na przykład, ... Światowy Dzień Ptaków Wędrownych.
Tak, marszałek Józef Piłsudski wielkim Polakiem był!

sobota, 4 maja 2013

Wojciech Weiss - Polski Renoir


Dzisiaj przypada 138 rocznica urodzin Wojciecha Weissa (1875–1950), wybitnego malarza, rysownika i grafika, którego twórczość ewoluowała od ekspresyjno-symbolicznych fascynacji przez poszukiwania kolorystyczne po zmysłową klasyczną dojrzałość. Urodził się w Leordzie na Bukowinie, jako syn emigranta po powstaniu styczniowym. Studiował w Szkole Sztuk Pięknych w Krakowie, później w Paryżu, Rzymie i Florencji. Od 1907 był profesorem i rektorem krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Malował m.in. pejzaże okolic Strzyżowa, Płaszowa i Kalwarii Zebrzydowskiej (miejscowości, w których mieszkał), portrety, akty. 
Powyżej, autoportret mistrza w swojej pracowni, z 1925 roku.

piątek, 3 maja 2013

Ślad Królowej


"To, co wiecznie kobiece, pociąga nas wzwyż"
Johann Wolfgang von Goethe

Dzisiaj trochę o zapachach. Będzie o czymś, co się używa ... "za pachami"? Oj dziwny jest ten nasz ojczysty język. No dobrze. To temat w sam raz z okazji obchodzonego Święta Konstytucji 3 Maja. Dokładnie rok temu dałem upust emocjom historycznym. Więc dość polityki i historii. Teraz coś dla pań! Będzie o ... doborze (nie)naturalnym i zapachu królowej Francji Marii Antoniny. W końcu mamy 3 maja, Antoniny, czyli dzień jej imienin!
W przeciwieństwie do feromonów bodźce zapachowe są przez ludzi postrzegane świadomie i poddawane ocenie. Indywidualny zapach danego osobnika ma w świecie zwierząt ogromne znaczenie, m.in. przy doborze partnera czy rozpoznawaniu innych osobników. 
Funkcjonowanie feromonów można porównać do złożonego systemu komunikacyjnego. Związki te służą regulacji różnych zachowań, głównie seksualnych, jak rozpoznawanie osobników przeciwnej płci, wabienie, zaloty oraz obyczaje kopulacyjne. Niektórzy badacze sądzą, że u ludzi zapach również decyduje o atrakcyjności seksualnej i może wpływać na dobieranie się w pary. 
Najnowsze badania jednak wskazują, że preferencje kobiet odnośnie indywidualnego zapachu mężczyzny są warunkowane przez pewne geny, które dziedziczy ona po własnym ojcu. Czyli inaczej mówiąc, moja samica alfa, czyli najukochańsza żoneczka, wybrała sobie kiedyś mnie (a podobno to ja ją poderwałem, ale propaganda...) bo jej dobrze pachniałem! Pewnie dlatego teraz pozwala mi na przywilej kupowania sobie, przeze mnie, drogich perfum! Bo wie, że i tak dobrze wybiorę! 
Przynajmniej tyle mojego...
Jestem z wykształcenia inżynierem chemikiem, więc mam trochę pojęcia z czego się ten luksus robi. Dlatego, żeby kobiety naprawdę wiedziały, co wylewają na siebie, "zemszczę" się i być może zmuszę je do zweryfikowania swoich gustów zapachowych. Marii Antoninie i tak będzie już wszystko jedno.

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Rozważania na temat malarstwa - Szachownica Flamandzka


Panuje dość powszechny pogląd, że jedną z głównych inspiracji dla bardzo wielu artystów malarzy były i dalej są źródła literackie. Na dowód można pokazać, że wiele tekstów z mitologii Greków czy Rzymian zostało efektownie przedstawionych w postaci pięknych obrazów przez znakomitych mistrzów takich jak Tycjan, Rubens, Tintoretto czy inni. Natomiast dzisiaj chciałbym przedstawić trochę inny przypadek, w którym to literatura została zainspirowana pracą artysty. A, że jestem świeżo po lekturze naprawdę świetnej książki znanego bibliofilom i nie tylko, hiszpańskiego pisarza Arturo Pérez-Reverte zatytułowanej "Szachownica Flamandzka", więc na gorąco podzielę się kilkoma uwagami jej dotyczącymi. 
Akcja powieści rozgrywa się w czasach zarówno XV-wiecznych jak i najbardziej współczesnych, w Madrycie. No i dotyka pogranicza sztuki malarskiej, szachów oraz zawikłanej opowieści detektywistycznej.
Główna bohaterka książki, Julia, która była z zawodu konserwatorką dzieł sztuki, dostaje zlecenie na odrestaurowanie obrazu flamandzkiego malarza Pietera van Huysa o nazwie "Partia szachów". 

piątek, 26 kwietnia 2013

Rozważania na temat malarstwa - Rzeczpospolita Babińska


Jak podaje słynna "Encyklopedja staropolskaZygmunta Glogera, w tomie I-szym, z 1900 roku ..."O dwie mile od Lublina, na trakcie krakowskim, leżała obszerna wieś Babin (w XVI i XVII wieku dziedzictwo Pszonków), od której wzięła nazwę „Rzeczpospolita Babińska“, założona żartobliwie przez towarzystwo wesoło dowcipkującej szlachty. Pierwszymi założycielami tego kółka byli: właściciel Babina Stanisław Pszonka, sędzia lubelski, i Piotr Kaszowski, także sędzia lubelski, dziedzic Wysokiego w Krasnostawskiem, obaj uznawani przez współczesnych w życiu towarzyskiem za „rajskie delicje i marcypan“.
Dzisiaj zatem będzie słów kilka o tym niezwykłym, niemalże kabaretowym zjawisku w średniowiecznej Polsce oraz o mało znanym obrazie na ten właśnie temat, autorstwa i pędzla samego mistrza Jana Matejki.

środa, 24 kwietnia 2013

Co na paletach? - UTW znowu nadaje, że aż obudziły się świerszcze!


No to wiosna zawitała do moich Grądów w całej okazałości. Obudziły się nawet waleczne świerszcze. Co zabawne, większość kojarzy świerszcza z pospolitym konikiem polnym, czyli takim ładnym skaczącym szarańczakiem. A nazwa Świerszcz polny (Gryllus campestris) dotyczy oryginalnego gatunku owada prostoskrzydłego z rodziny świerszczowatych (Gryllidae). Jak wyczytałem w Wikipedii, samce świerszcza polnego osiągają od 19 do 23 mm długości, a samice od 17 do 22 mm i do tego dochodzi jeszcze wystające z tyłu pokładełko (ovipositor) o długości od 8 do 12 mm. 
Ubarwienie świerszcza jest czarne do jasnobrązowego, kształt ciała cylindryczny, nogi silne. Głowa kulista z mocnym aparatem gryzącym. A gryzą tym te diabły rogate, że aż strach. Widziałem kiedyś ich walkę, w której jeden z rywali dosłownie stracił ... głowę. Świerszcz polny stosunkowo rzadko skacze pokonując tylko krótkie odcinki, ale za to dobrze biega. Samce wyznaczają terytorium, którego bronią przed innymi samcami. Za to głośno śpiewają. A to indywiduum na zdjęciu powyżej znalazłem wczoraj na pokrywie mojej studni.

czwartek, 11 kwietnia 2013

Rozważania na temat malarstwa - Fałata myśliwsko-cesarskie przypadki


Całkiem nie tak dawno natknąłem się na wyjątkowo ciekawą historię na temat malarskiego związku jednego z najwybitniejszych polskich akwarelistów, przedstawiciela realizmu i impresjonistycznego pejzażu, Juliana Fałata z ... ostatnim cesarzem Niemiec Wilhelmem II. Tak, tak, trzeba pamiętać, że były to jeszcze czasy rozbiorowe. Umęczona Polska cierpiała wtedy pod ciężkim buciorem rosyjskim, niemieckim i austriackim. Ale ludzie jakoś sobie żyli. Jedną z wielu słabości cesarza Wilhelma II były polowania. 
Brali w nich udział różni wielcy ówczesnego świata, wśród nich nawet rosyjski car Aleksander III. Zetknięcie się losów malarza i niemieckiego cesarza miało miejsce w latach 1886-1895. Julian Fałat, który w 1886 roku udzielał się malarsko dla dworu Radziwiłłów dowiedział się, że jego pracodawca, książę Antoni Radziwiłł zaprosił na polowanie na niedźwiedzie, samego Wilhelma von Preussen, przyszłego następcę tronu Cesarstwa Niemieckiego. 

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Co na paletach? - Lecą żurawie...

Od kilkunastu już dni nasłuchuję śpiewów żurawi. Nadlatują nad okoliczne jeziora kluczami po kilkadziesiąt osobników. Oprócz nich przybywają też licznie łabędzie i bociany. Samych par łabędzi naliczyłem na pobliskim jeziorze Tarczyńskim coś ze 64 pary! Wieczorem pogłos ich klangoru niesie hen, hen, daleko. To wspaniałe uczucie być świadkiem na żywo tego corocznego zjawiska. I to pomimo, że zima w Grądach wcale nie chce ustępować.
Żurawie to bardzo piękne i dostojne ptaki. Długość ich ciała dochodzi do około 140 cm, natomiast rozpiętość skrzydeł aż do 240 cm. I to pomimo tego, że jest to bardzo delikatny, lekki, stosunkowo drobnej budowy ptak. Dorosły osobnik waży coś z 5-6 kilogramów. Martwię się o nie. Czy mroźne noce i ciągle padający śnieg nie przetrzebi tych ślicznych ptaków? Podobno nie wolno ich dokarmiać! Przynajmniej tak zalecał Adam Wajrak, jak dla mnie autorytet w dziedzinie ornitologii.
No i nareszcie jakiś znak życia od stargardzkiej III-wiecznej bohemy. Bo tak napisała do mnie w mailu, szefowa Sekcji Plastycznej UTW Stasia Gugałka.

niedziela, 7 kwietnia 2013

Śmierć rosyjskiego "Banksy'ego"


Kiedy się o tym dowiedziałem, to ... aż mnie zatkało. Nie wiadomo, jak umarł. Miał tylko 29 lat. O jego śmierci dowiedziałem się z bloga redaktorki Tygodnika Powszechnego, Pani Anny Łabuszewskiej - "17 mgnień Rosji". 
Śledziłem dokonania Pawła już od kilku lat. Bo były fascynujące!
Paweł uprawiał Mural czyli oryginalną sztukę street artu, to jest inteligentne i piękne graficznie rysunki na murach, ulicach, podkładach kolejowych, wagonach a nawet ... śniegu!

niedziela, 17 marca 2013

Lew Tołstoj - genialny chrześcijański anarchista


Kościół to jest coś takiego, że gdy ludzie kłamią i czują, że im się nie wierzy,
wtedy powołując się na  Boga mówią: „Jak boga kocham, prawdą jest to co mówię”.

Ludzie, którzy uznali się za kościół, nabierają przekonania, że są nieomylni
 i dlatego nie mogą się już  potem wyrzec żadnego, choćby raz powiedzianego głupstwa.

Kościoły, dążąc wyłącznie do zysku są podporą państwa w wyzysku, ucisku i terrorze ludu.

Nic tak nie odciąga ludzi od prawdy, jak bezmyślne naśladowanie tego, co robią wszyscy.
Lew Tołstoj

Hrabia Lew Tołstoj, (1828-1910) – rosyjski powieściopisarz, dramaturg, krytyk literacki, myśliciel, pedagog. Jeden z najwybitniejszych przedstawicieli realizmu w literaturze europejskiej. Urodził się w Jasnej Polanie, jako potomek dwóch znanych w Rosji rodzin arystokratycznych: Tołstojów i Wołkońskich. Nie będę przytaczał w tym miejscu jego życiorysu, albowiem jest łatwo dostępny w sieci. Podam jedynie kilka jego najbardziej, moim zdaniem istotnych cech jego charakteru oraz pokażę kilka portretów pisarza, pędzla najwybitniejszych rosyjskich malarzy. 
Ilia Repin - "Lew Tołstoj"

sobota, 16 marca 2013

Rozważania na temat malarstwa - pstryk w Ruski nos!


Prawie rok temu, w kwietniu, opisywałem ciekawy epizod z naszej historii, kiedy to cztery stulecia wcześniej, Rosja poddała się całkowicie pod panowanie Rzeczypospolitej. Kulminacją tych wydarzeń był Hołd Ruski, który miał miejsce 29 października 1611r. w Sali Senatorskiej, na  Zamku Królewskim w Warszawie. A tu masz babo placek..., bo nadeszła taka oto informacja.
Jak wczoraj poinformowała stacja TVN24, "Konserwatorzy z Krakowa odrestaurowali obraz "Carowie Szujscy przed królem Zygmuntem III w roku 1611". Pochodzące z Ukrainy XVII-wieczne dzieło można oglądać od piątku w Zamku Królewskim na Wawelu (...) Dzieło, które ma obecnie wymiary 3,4 na 3,4 m, przetrwało w bardzo złym stanie. Przez wiele lat było zwinięte na zbyt wąski wałek, co spowodowało deformacje płótna i liczne wykruszenia warstwy malarskiej. Wcześniej prawdopodobnie płótno było składane w kostkę.

wtorek, 12 marca 2013

Co na paletach? - rutyna...

Z koleżeńskiego obowiązku pokażę nadesłane przez Stasię zdjęcia kilku prac moich trzech koleżanek z UTW. W kolejności, Krysi Krawczyk, Danusi Krzyśków i Tereski Daszkiewicz. Ładne obrazy. Ale nie będę nic o nich pisał, bo i tak nikt tego nie będzie zapewne czytał. Szkoda, że Teresa dostarczyła bardzo słabej jakości zdjęcia swoich obrazów. Są one bardzo nieostre i rozmyte. I szkoda, że nikogo, poza mną one nie interesują. Nikt nie chce nawet skomentować tych prac. Ale za to są w sieci internetowej i już na zawsze  tutaj pozostaną.

piątek, 8 marca 2013

Ach te kobiety... Igraszki JM Króla Olbrachta.


"Kobieta, która ma jednego kochanka jest aniołem,
 która ma dwóch jest potworem,
 która ma trzech jest kobietą
".
Wiktor Hugo
Z okazji święta kobiet najserdeczniejsze życzenia i mały prezent ode mnie dla pań. Jak informuje portal internetowy "http://rynekisztuka.pl", w niedzielę, 17 marca 2013 r., zostanie wystawiony na sprzedaż obraz olejny autorstwa Jana Matejki „Nocne przygody Jana Olbrachta” z 1881 roku. Cena wywoławcza to 500 tys. zł. Zdaniem kolekcjonerów i historyków sztuki, pojawienie się obrazu tej klasy, pochodzącego ze szczytowego okresu twórczości największego polskiego malarza historycznego, jest wydarzeniem wyjątkowym. Może którejś z Was się poszczęści i dostanie ten obraz w prezencie od ukochanego. Tego Wam życzę!

wtorek, 5 marca 2013

117 pociągnięć pędzla! Znowu Lipking...

No i przeżywamy kolejny niezwykły dzień. I mam z tej okazji dwie wiadomości. Jak zwykle - dobrą i złą. Najpierw ta zła. 60 lat temu umarł tytan muzyki Sergiej Prokofiew. Szkoda. Bo kto nie słuchał jego opery "Miłość do trzech pomarańczy". Jeśli są jeszcze tacy to radzę to naprawić. Warto. No i wiadomość dobra. Stalin ciągle nie żyje. I tak robi już od 60 lat! Ufff... Bo gdyby nie to, to pewnie już by wielu z nas nie było...
Ostatnio za dużo czytam powieści sensacyjnych i szpiegowskich, kosztem literatury o sztuce. I stąd taka posucha na blogu. Co do tematyki sztuki, a zwłaszcza malarstwa to ograniczam się tylko do "fejsa" albo Tweetera. I w internecie znalazłem, że mój wielki idol malarski Jeremy Lipking znowu nadaje! I to jak! Wczoraj "zatweetował" albo jak mówią inni, "zaćwierkał", że na osobistym koncie mobilnego portalu do zdjęć "Instagram" zamieścił fotkę ze swojego najnowszego pleneru malarskiego dotyczącego malarstwa figuratywnego. Kiedyś już o tym chyba pisałem. Pokazał swój nowy obrazek, namalowany olejem na płótnie, o rozmiarach 8x6 cali, przedstawiający postać dziewczyny na plaży. Ale jak on to zrobił? Sami popatrzcie.
Żadnych szczegółów! Coś ze 117 pociągnięć pędzlem. Same plamy i to światło! Jak on operuje światłem. Ta postać wyłania się z płótna. Ludzkie oko jest na szczęście tak genialnym przyrządem optycznym, że wraz z mózgiem dopowiada sobie resztę nienamalowanych szczegółów. No i modelka wygląda jak żywa. A te kolory? To przecież sama sugestia. Aż zazdrość bierze. Jak on to robi? Wielki malarz. Chyba zaraz coś zmaluję...

sobota, 23 lutego 2013

Co na paletach? - Prezes kutwa



kutwa - ... synonimy: centuś, żyła, chytrus, dusigrosz, harpagon,
liczykrupa, sęp, skąpiec, skąpigrosz, skąpiradło, sknera.


Oni jednak żyją i trwają na posterunku!
Jak to dobrze. Ostatnio uprzedzałem, że były ferie zimowe i pracownia malarska, która znajduje się w szkole, była zamknięta na cztery spusty. Stąd przymusowa przerwa w spotkaniach Sekcji Plastycznej UTW. No, ale cyrk z brakiem funduszy na wyjazd do Gorzowa na wystawę, to tego już za wiele. Ale po kolei.

sobota, 16 lutego 2013

Prawdziwa cnota krytyki się nie boi - Matisse Brassai'a

Dzisiaj trochę nietypowo. Co prawda chciałem zajrzeć na moje ulubione strony niektórych domów aukcyjnych, żeby sprawdzić jak idzie pranie pieniędzy, albo czy finansowy kryzys światowy już się kończy bądź trwa sobie dalej w najlepsze. No i natknąłem się na niezłą perełkę. W największym obecnie na świecie, londyńskim domu aukcyjnym sztuki o nazwie "Christie" odbyła się aukcja na której sprzedano niewielkie zdjęcie pewnego, nieżyjącego już fotografa węgierskiego o przezwisku Brassai. Ta niepozorna wiadomość skupiła moją uwagę m.in. ze względu na przedmiot aukcji. Bo była to fotografia z 1939 roku przedstawiająca słynnego francuskiego malarza Henri Matisse'a, twórcę fowizmu jak maluje sobie obrazek spoglądając na wdzięki pewnej nagusieńkiej modelki. 
To czarno-białe zdjęcie na emulsji żelatynowej, zatytułowane "Matisse and His Model at the Villa d'Alésia, Paris", czyli "Matisse i jego modelka w Villa d'Alesia", początkowo wycenione na $6,000 - $8,000, zostało sprzedane za $16,250. Czyli za całkiem niezłą sumkę! Aukcję przeprowadzono 20 lutego 2008 roku w Rockefeller Plaza w Nowym Jorku. Mam nadzieję, że niczego nie pokręciłem.

Blog o sztuce i takich tam innych rzeczach.
dawniej UTW w Stargardzie

...

Wszystkie treści zamieszczone na tym blogu wolno kopiować, powielać, cytować, rozpowszechniać, czytać, rozmyślać nad nimi, krytykować czy wyśmiewać, ale oczywiście z podaniem, przynajmniej tak dla przyzwoitości, ich źródła. Dziękuję.