sobota, 24 lipca 2010

Lato, lato, lato czeka ...

W ostatni czwartek 22 lipca odbyło się zaplanowane jeszcze w maju br. spotkanie na szczycie naszej grupy plastycznej UTW w Stargardzie. Spotkanie zaaranżowała niezawodna i po staropolsku gościnna koleżanka Wioletka Nieroda, udostepniając nam swoją prześliczną działkę poza miastem. 
Pogoda nam dopisała wspaniale. Grupa malarzy na zupełnym luzie i na bosaka siedziała sobie w cieniu altany ogrodowej i rozprawiała o ... sztuce oraz historii. Całość umilało nam przepyszne jedzonko w postaci różnego rodzaju kiełbasek grillowych, kaszaneczek, cudownej sałatki greckiej a'la Wiola oraz aż pięciu gatunków wyrobów chmielopodobnych, które cały czas chłodziły się w wiaderku z zimną wodą. 
W związku z nieobecnością w tym czasie w Stargardzie naszej znakomitej malarki Krysi Krawczyk, reprezentował ją na spotkaniu jej mąż Tadeusz. Spotkaniu przewodził jak zwykle szef naszej grupy kolega Józef Wollek
W gadulstwie prym wiedli oczywiście mistrz Tadeusz GołąbMarysia Donart, nasza gospodyni Wioleta, Stasia Gugałka i oczywiście świadek tego wydarzenia, czyli Ja. Spotkaniu towarzyszyła bardzo serdeczna i przyjacielska atmosfera, że zasiedzieliśmy się aż do wieczora. 
Omawialiśmy m.in. strategię wojny polsko-krzyżackiej w świetle podejrzanie ciągłych, corocznych zwycięstw Polaków na kolejnych inscenizacjach w dniu 15 lipca. A trwa to już od 1992 roku i nasi wciąż wygrywają ! Przeanalizowaliśmy również wpływ szybkości wzrostu malin na obfitość plonów rzepaku, który był koszony na polach tuż obok działki koleżanki Wiolety, a także badaliśmy szybkość zmiany smaku piwa w zależności od jego gatunku i koloru wiadra służącego do jego chłodzenia. A tak poza tym ... wszystko było cudowne,  bawiliśmy się wspaniale i trzeba koniecznie zastanowić się nad jak najszybszym powtórzeniem tych obrad, bo jeszcze mamy tyyyyyle do omówienia. Miłego wypoczynku i wspaniałych wakacji życzą malarze z grupy plastycznej UTW.

poniedziałek, 19 lipca 2010

Rozważania na temat malarstwa - 600-lecie Bitwy pod Grunwaldem

Wczoraj wieczorem wróciłem spod Grunwaldu. Ale była to okazja ! 600 lat od wielkiej bitwy z Krzyżakami. We wpisie z lutego br. zamieściłem już dość dokładny opis samej bitwy i imponującego dzieła mistrza Jana Matejki pod tytułem "Bitwa pod Grunwaldem". Jest to płótno tak sławne, że jak to w Polsce w zwyczaju bywało, różnie komentowane i interpretowane. Nawet Bolek Prus pokpiwał sobie z Matejki, że w takim ścisku można, co najwyżej portmonetki wyciągać z kieszeni, a nie walczyć :) 
Ale czy wiecie, że istnieje kilka innych płócien przedstawiających historyczną wiktorię grunwaldzką ? Największym (formatowo) obrazem o tej tematyce jest obraz autorstwa Tadeusza Popiela (1863-1913) i Zygmunta Rozwadowskiego (1870-1950) - uczniów Jana Matejki, który powstał w 1910 roku dla uczczenia pięćsetnej rocznicy bitwy pod Grunwaldem. Dzieło to zostało wystawione w Krakowie, skąd w roku 1939 obraz przewieziono do Muzeum Historycznego Miasta Lwowa, gdzie do dzisiaj znajduje się jego stałe miejsce ekspozycyjne. 
Dzieło to, o rozmiarach (10 x 5,15 m), nawiązujące do cenionych jeszcze wtedy panoram, wykazywało pewne podobieństwa formalne do wcześniejszego o ponad 30 lat słynnego obrazu ich nauczyciela. Różni je przede wszystkim sposób ustawienia walczących wojsk. O ile u Matejki oglądający jest niejako atakowany przez pędzących wprost na niego konnych rycerzy, to Popiel i Rozwadowski ustawili widza obok zasadniczego pola bitwy. Wojska polsko-litewskie, dowodzone przez stojącego na zalesionym wzgórzu Jagiełłę, nacierają od lewej strony kadru. U stóp monarchy leży martwy rycerz Dypold Köckeritz z Miśni, który usiłował wyzwać króla na pojedynek. U Matejki król także jest ustawiony na podobnym wzgórku, lecz po przeciwnej stronie. Śmiertelny pojedynek wielkiego mistrza nasi artyści umieszczają z prawej strony dzieła, eksponując go ponad miarę. 
Ujmując rzecz ściśle nie jest to pojedynek, bowiem wielki mistrz (tak jak i u Matejki otoczony rozwianym płaszczem zakonnym), jest atakowany jednocześnie przez jednego z polskich rycerzy (niektórzy badacze sądzą, że jest to Zawisza Czarny) i chłopskich piechurów. Jeden z nich wzorem wizji matejkowskiej usiłuje ściągnąć Krzyżaka z konia. Novum w obrazie Popiela i Rozwadowskiego to umieszczona na pierwszym planie scena z jeńcami krzyżackimi i zdobytymi chorągwiami. Wśród ukazanych tu godeł najbardziej wyeksponowane są jednak te, które odgrywają także ważną rolę na obrazie Matejki: wielkiego mistrza, komturstwa i zamku w Gdańsku, miasta Braniewa, miasta Pieniężna, inflancka (ze św. Maurycym, która tak naprawdę zdobyta została dopiero w 1431 r. w bitwie pod wsią Dąbki koło Nakła !), św. Jerzego i miasta Brunszwiku. Polskim rycerzom towarzyszą m.in. chorągiew mała i wielka ziemi krakowskiej oraz trzecia nadworna. Trzeba przyznać, że to jest naprawdę piękny obraz.
Dla uzupełnienia podam, że inne wersje tego tematu opracowali jeszcze:
Stanisław Kaczor-Batowski - "Bitwa pod Grunwaldem", 1910, olej na płótnie, 84,5 x 90,5 cm
Stefan Garwatowski - "Grunwald 1410" Wymiary obrazu: wys. 360 cm, szer. 880 cm
Kossak Wojciech - "Grunwald", 1931. Olej na płótnie. 350 x 400cm. oraz "Dwa miecze" nawiązujący do opisu bitwy u Sienkiewicza.
a nawet Stanisław Wyspiański z szokującą jego interpretacją !


A teraz co widziałem ? W sobotniej inscenizacji brało udział prawie 2,3 tys. rycerstwa z kilkunastu krajów europejskich. W okolice pola bitwy przybyło jednak ich dużo więcej. Podobno nawet około 6 tysięcy. W wiosce średniowiecznej, jaka powstała na polach Grunwaldu, spotkałem młodego człowieka, który cieszył się z dopuszczenia do udziału w bitwie, był już nawet zapisany na dwóch listach a z ostatniej został wykreślony ponieważ jego miejsce zajął, nowo przybyły, znaczniejszy (czytaj, z bogatszą zbroją) rycerz ! Tylu nawiedzonych albo zakręconych na tle mediewistyki ludzi jeszcze nigdy w życiu nie spotkałem. Poniżej przedstawię kilka fotografii jakie udało mi się zrobić podczas inscenizacji tej bitwy. 
Najpierw, o godzinie 9.00 rano, zajęłem miejsce na polu, siedząc w gęstym tłumie i niemiłosiernym upale. I bynajmniej nie były to już pierwsze miejsca na widowni. Od 13-tej zaczęły się formować oddziały na placu boju a o 14-tej rozpoczęła się wielka bitwa !
Najpierw Krzyżacy próbowali grzecznie poprosić kmieci, żeby zabrali się do roboty...
Jednocześnie na wzgórzu zaczęły się formować wielkie hufce w białych pelerynach i ubrankach ze stali.
Nasi, jak wiadomo, siedzieli sobie w zagajniku, bo tam był cień. Niecierpliwi Krzyżacy udali się więc do naszego króla z poselstwem i mieczami.
Po dosyć przydługiej przemowie króla, Krzyżacy wystąpili na pole bitwy na przepięknych koniach...
Tuż za nimi ruszyła piechota krzyżacka... a wśród niej znajdowała się również "Chorągiew Rycerzy Nadreńskich" (to ta o barwach żółto-biało-czerwonej), do której należały także nasze dwa stargardzkie bractwa "Stargardzka Kompania Najemna" oraz "Rycerze św. Jana" !!!
Polskie rycerstwo bynajmniej nie leniuchowało i od razu zaatakowało teutonów... Po prawej nasza chorągiew krakowska !
Jak przebiegała bitwa to wszyscy wiedzą. Jedynie Wielkiego Mistrza załatwiono inaczej aniżeli na obrazie Matejki. Najpierw pododdział z Wielkim Mistrzem został otoczony przez polskie rycerstwo, a że Mistrz poobwieszał siebie świętymi relikwiami jak choinkę bombkami, więc żaden z naszych rycerzy nie miał odwagi podnieść na niego ręki. Wiadomo, katolicy... Ale na szczęście byli pod ręką bezbożni Litwini, którzy załatwili sprawę szybko i elegancko. Zrobili z Mistrza coś na kształt szaszłyka.
Niestety łupnia dostali też nasi rycerze ze Stargardu. Jak zwykle, wynik bitwy był ustawiony a sędziowie przekupieni...
Wiktoria Polaków była jednak bardzo efektowna. Król Jagiełło wraz księciem Witoldem (to ten na białym koniu) triumfalnie przejechali przez widownią i odbierali zasłużone wiwaty i oklaski...
Kmiecie przyciągnęli przed oblicze Króla trupa Wielkiego Mistrza. Król nakazał go obmyć w wodzie z jeziora,  przyoblec w nowe szaty i przykryć płaszczem. 
Krzyżacy znowu przegrali...
A ja zdobyłem chorągiew Wielkiego Mistrza i żeby dotrzeć bezpiecznie z nią do samochodu przez podekscytowany i żądny krwi krzyżackiej tłum, kupiłem na dokładkę i dla politycznej równowagi ... Wielką Chorągiew Krakowską czyli Królewską...
I to by było na tyle. Dziękuję za uwagę. Do następnego wpisu...

sobota, 10 lipca 2010

Inspiracje - Camille Pissarro

Czy wiecie, że dzisiaj mija 180 rocznica urodzin wielkiego mistrza impresjonizmu Camille Pissarro. Malarz urodził się 10 lipca 1830r. - zmarł 13 listopada 1903r. Był francuskim malarzem impresjonistycznym pochodzenia żydowskiego. Urodził się na wyspie St. Thomas należącej do archipelagu Wysp Dziewiczych.
 W wieku 12 lat, został wysłany do szkoły do Paryża, a po jej ukończeniu powrócił na St. Thomas gdzie spędzał swój wolny czas rysując i malując. W 1852 wraz z duńskim artystą Fritzem Melbyem udał się do Wenezueli. Pod kierunkiem Melbye’a Pissarro stworzył wówczas liczne obrazy, akwarele i szkice w ołówku i tuszem. W 1855 przeniósł się do Paryża, gdzie studiował w Ecole des Beaux-Arts oraz w Academie Suisse, w której poznał C. Moneta i P. Cezanne'a. Na wystawie Światowej w 1855 w Paryżu zetknął się po raz pierwszy z dziełami C. Corota. które wywarły wielki wpływ na jego dalszą twórczość (głównie krajobrazy). W latach 1866-69 przebywał w Pontoise, gdzie wykonał serię pejzaży, np. "Ogrody Hermitage w Pontoise", ok. 1867-69 (Narodni Galerie, Praga). W 1869 mieszkał w Louveciennes, zajmując się nadal studiami krajobrazowymi, np. "Okolice Louveciennes", 1870 (Luwr, Paryż). Wiele z powstałych tam dzieł zostało zniszczonych przez niemieckie oddziały wojskowe podczas wojny francusko-pruskiej 1870-71, którzy to wykorzystywali dom Pissarra jako rzeźnia, zaś obrazy jako chodniki w gliniastym ogrodzie. Znany jest jako jeden z "ojców impresjonizmu"; malował sceny wiejskiego życia, szczególnie pejzaże i wieśniaków pracujących na polu, a także scenki z Montmartre. Camille Pissarro miał wśród impresjonistów pozycję patriarchy. Był najstarszym z nich, lecz mimo to odznaczał się największą chłonnością na nowe idee. Wciąż poszukiwał, a jego malarstwo cały czas ewoluowało. 
Głównymi motywami jego twórczości pozostały jednak rozsłoneczniony pejzaż oraz plenerowe scenki rodzajowe, np. "Mostek pod Pontoise", 1875 (Stadtische Kunsthalle, Mannheim), "Czerwone dachy", 1877 (Luwr, Paryż) - tutaj  po lewej....W latach 1884-90 stosował przejętą od G. Seurata i P. Signaca metodę pointylizmu, później jednak powrócił do impresjonizmu. W ostatnich latach życia malował głównie widoki Paryża, np. "Boulevard des Italiens", 1897 (National Gallery of Art., Waszyngton), "Pont des Aris", 1901 (Kunstmuseum, Bazylea), "Avenue de l'Opera we Mgle", 1898 (poniżej, po prawej) oraz widoki miejskie Rouen jak "Wyspa Lacroix, Rouen, efekt mgły", 1888 (poniżej, po lewej). W wieku 74 lat Pissarro wreszcie osiągnął ogólne poważanie jako artysta. Jego obrazy na aukcjach zaczęły osiągać wysokie ceny, zaś młode pokolenie artystów zaczęło postrzegać Pissarra jako swego mentora. 
Był najbardziej poważanym artystą w grupie Renoira, Moneta, Degasa, Cézanne’a, którzy to respektowali go i zwracali się do niego po inspirację. Odegrał olbrzymią rolę jako propagator koncepcji impresjonistycznych. Zmarł w Éragny-sur-Epte i został pochowany na cmentarzu Pere Lachaise w Paryżu. Za swojego życia udało mu się sprzedać zaledwie kilka obrazów, obecnie w Stanach Zjednoczonych jego prace sprzedawane są za około 4 miliony dolarów.

piątek, 9 lipca 2010

Szykuje się nowy plener !

No i nie trzeba było długo czekać, aby nasi przyjaciele z grupy plastycznej "Malachit" dali nam pełną satysfakcję po niedawnym plenerze malarskim w Korytowie ! 
Chciałbym więc z ogromną satysfakcją wszystkich zainteresowanych poinformować, że w ramach tzw. "wymiany" naszych zaprzyjaźnionych grup plastycznych, to jest grupy plastycznej "Malachit" z Domu Kultury Kolejarza w Stargardzie Szczecińskim oraz grupy malarzy z sekcji plastycznej Uniwersytetu Trzeciego Wieku, w Stargardzie Szczecińskim, wkrótce nastąpi wyjazd do Krakowa, na kolejne warsztaty malarskie !
Impreza odbędzie się w dniach 23-29 sierpnia 2010 roku. Z przyjemnością nadmieniam również, że sponsorami tej imprezy są m.in. Dom Kultury Kolejarza w Stargardzie Szczecińskim, Dom Kultury Związków Zawodowych w Krakowie oraz Stwarzyszenie Sportu Turystyki i Kultury Kolejarzy w Warszawie.
Za załatwienie tej sprawy należą się wielkie podziękowania dla Państwa Krystyny i Tadeusza Krawczyków. Droga Krysiu, tak trzymać ! Oprócz naszej świetnej artystki malarki, koleżanki Krystyny Krawczyk, UTW w Stargardzie będą także reprezentować koleżanki  Marysia de Weyher oraz Teresa Daszkiewicz. A więc połamania pędzli kochane dziewczyny !
Szanowny Tadeuszu, drogi kolego, oby takich inicjatyw udało Ci się zrealizować jak najwięcej. Wielkie dzięki !

Blog o sztuce i takich tam innych rzeczach.
dawniej UTW w Stargardzie

...

Wszystkie treści zamieszczone na tym blogu wolno kopiować, powielać, cytować, rozpowszechniać, czytać, rozmyślać nad nimi, krytykować czy wyśmiewać, ale oczywiście z podaniem, przynajmniej tak dla przyzwoitości, ich źródła. Dziękuję.