środa, 29 grudnia 2010

Co na paletach?

"Sztuka jest najbardziej intensywną formą indywidualizmu, jaką kiedykolwiek znał świat".
Oscar Wilde

Dzisiaj dokończę poprzedni wpis z cyklu "Co na paletach?" uzupełniając go o opis nowych prac naszych koleżanek malarek-artystek tj. Marysi de Weyher, Stasi Gugałki i Wiolety Nierody. Ze względu na ilość prac będzie to praktycznie benefis Marysi. Nasza benefisantka przyniosła jeszcze dwie nowe prace, urocze pejzaże ... jesienne. Co wraz z "poprawionymi" poprzednimi obrazami "Wodospadem" i "Pejzażem nad jeziorem" stanowią całkiem pokaźny zbiór.
Poniżej pejzaż z jeziorem:
 
Również wcale jej nie ustępowała w pracowitości koleżanka Wioleta Nieroda. Zapowiadane przeze mnie wcześniej drzwi rodziły się wręcz na naszych oczach:
 A poniżej dokończony portret dziewczyny autorstwa koleżanki Wiolety.
 
Na zakończenie pokażę jeszcze (chyba) ukończony już akt pięknej kobiety, podczas czynności po kąpieli. Namalowała go Stasia Gugałka. Pamiętam, że jak Stasia pokazała mi temat tego obrazu w postaci zdjęcia modelki, to nie bardzo wierzyłem w jej powodzenie. Ale dzisiaj z podziwem patrzę na efekt! Kapitalny akt!
W podobnym tonie, mogę przytoczyć swoje uszczypliwości pod adresem Wiolety, kiedy podjęła się próby namalowania portretu pokazanej powyżej dziewczyny. Pisałem o tym już wcześniej. Zaczęła przecież od rysunku ... z wyobraźni. A teraz... Otrzymaliśmy bardzo udany portret namalowany w ciekawej manierze malarskiej. I w zgodzie z powiedzeniem jednego z moich ulubionych pisarzy Oskarem Wilde, że "doświadczenie to nazwa, którą każdy nadaje swoim błędom" jestem pewien, że nasze drogie Panie pokażą nam jeszcze wiele nowych, coraz piękniejszych prac, wykorzystując właśnie swoje doświadczenie artystyczne. Bo czy pamiętacie ich dokonania z początku roku? Jaki wielki postęp w swojej praktyce malarskiej dokonały? To naprawdę imponujące, ile nowych pięknych obrazów namalowały. Oby tak dalej. Dlatego życzę im i wszystkim pozostałym malarzom z naszej sekcji oraz wszystkim sympatykom i oglądaczom tego bloga, Szczęśliwego Nowego Roku!

czwartek, 23 grudnia 2010

Co na paletach ?

Oj pofolgowałem sobie ostatnio, że aż strach popatrzeć na bloga. Prawie dwa tygodnie ciszy. A w sekcji plastycznej praca wre! Co rusz pojawiają się nowe prace. Jak zwykle co tydzień "wyścig zbrojeń" idzie w najlepsze... Na początek Stasia Gugałka z portretem swojego ukochanego wnuczka i "Czyścioszką" jak ją nazwała Wioleta.
Trzeba przyznać, że w malarstwie figuratywnym nasza koleżanka radzi sobie coraz lepiej. Tak trzymać. Jestem pewny, że z czasem i przybędzie w nich więcej głębszej faktury i barwy. Ale i tak jest na czym oko zawiesić. Wioletka Nieroda ukończyła drzwi z Livorno. 
Obraz ten ma klimat, ale jak na mój gust jest jednak trochę zbyt kontrastowy. Za to jej następny produkt drzwiowy będzie już zdecydowanie fajniejszy. Widziałem prawie ukończony podkład. Opiszę go w nastepnym wpisie. Mam nadzieję, że koleżanka uzna moją małą nutkę krytyki, albowiem wiem, że stać ją na wiele więcej i portal drzwiowy z Lirvorno jeszcze uzyska swój należny blask! Natomiast koleżanka Tereska Daszkiewicz przyniosła swoje dwie oprawione już prace. Są to, jak sama mówiła, kopie albo jak kto woli interpretacje obrazów uznanych mistrzów. Są bardzo piękne. Muszę przyznać, że ja też czasami sięgam do motywów z obrazów dawnych twórców.
Kopia Renoira (ta pierwsza, powyżej) musi na ścianie w salonie wyglądać doprawdy imponująco! Na zakończenie tej części wpisu pokażę jeszcze dwie prace Marysi de Weyher. Ten pierwszy obraz to jest próba odtworzenia pejzażu z fotografii. Temat koszmarnie trudny a nasza malarka jednak podjęła go. Na następnym wpisie będzie już jego bardziej zaawansowana postać.
Natomiast wodospad, namalowany w stylu Marii jest już chyba ukończony. Ciekawe jest jej malarstwo. Trochę impresji, trochę symboliki i manieryzmu... Fajnie się na to patrzy.

Na tę chwilę wystarczy. W nastepnym wpisie będzie druga część prac naszych malarzy. Będzie na co popatrzeć. No to na ra.
A na koniec chciałbym jeszcze złożyć całej braci malarskiej z naszej sekcji w UTW, życzenia Wesołych Swiąt Bożego Narodzenia, spokojnej i nastrojowej kolacji wigilijnej z najbliższymi oraz spełnienia swoich najskrytszych marzeń a także wspaniałych paczek pod choinką świąteczną.
Do następnego wpisu już poświątecznego z życzeniami od Waszego gryzipiórka blogowego Bogusława.

piątek, 10 grudnia 2010

Rozważania na temat malarstwa - jedyny portret Marii Skłodowskiej?

"Im bardziej się człowiek starzeje, tym mocniej czuje,
 że umiejętność cieszenia się chwilą bieżącą jest cennym darem podobnym do stanu łaski".
Maria Skłodowska-Curie
"Niczego w życiu nie należy się bać, należy to tylko zrozumieć".
Maria Skłodowska-Curie
"Pani Curie jest – z wszystkich ludzi na świecie – jedynym nie zepsutym przez sławę człowiekiem".
Albert Einstein


10 grudnia 1903 – Maria Skłodowska-Curie, Pierre Curie i Henri Becquerel odebrali nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki. Osiem lat później, w 1911 roku Maria Skłodowska-Curie odebrała również nagrodę w dziedzinie chemii.
Dyplom Nagrody Nobla z 1903 roku
Dyplom Nagrody Nobla z 1911 roku

środa, 8 grudnia 2010

Co na paletach ?

Jestem trochę spóźniony, ale jeszcze przed piątkowym spotkaniem zrelacjonuję nasze ostatnie spotkanie, które odbyło się 3 grudnia. To było święto Danusi Krzyśków. Obchodziła kolejne, chyba ...naste urodziny. 
Było obowiązkowe ciacho, łakocie i pyszna kawa. Ale nawet to nie zwolniło nas od pracy czy prezentacji swoich domowych osiągnięć. Szanowna jubilatka oczywiście, że odpoczywała i podziwiała. Natomiast inni próbowali pracować... Najwięcej wykazała się koleżanka Wioletka Nieroda. Nie dość, że machnęła podkład pod nowy obraz to wykazała się dwiema ukończonymi pracami. Sami popatrzcie.
Te tajemnicze drzwi mają potencjał. To musi być świetny obraz. Widziałem podobne motywy w galeriach w Atenach. Drzwi, okna, zacienione uliczki. Świetnie budują nastrój i mogą się łatwo odnależć na ścianie w każdym domu. Kolejne jej obrazy to poprawiony "Nokturn" i nieśmiertelna aleja z drzewami. Nareszcie ukończona.
Czekamy na portrety! Portrety! Portretyyyy!
Jak zwykle oczarowała nas swoimi pięknymi naturmortami z kwiatami Marysia Donart. Dokładność i precyzja rysunku, świetny dobór barw dopełniają naprawdę udany obraz.
Przecież ten bukiet wygląda jak na fotografii. Piękny. Ciekawe co nam przyniesie w następny piątek. I to narazie tyle. Kilka osób jednak nie było. Więc prac jest trochę mniej do pokazania. Ale mam nadzieję że pojutrze będzie już lepiej. Do zobaczenia na warsztatach w piątek...

wtorek, 30 listopada 2010

Inspiracje - awangardowy Charles Dwyer

"Śniło mi się, że byłem motylem, i nie wiem, czy jestem człowiekiem, 
któremu śniło się, że jest motylem, 
czy też jestem motylem, któremu się śni, że jest człowiekiem".
Liezi (Lie-cy, właśc. Lie Yukou; V/IV w. p.n.e.) – filozof chiński

Przedstawię dzisiaj bardzo ciekawego reprezentanta sztuki współczesnej, wręcz awangardowej. W odróżnieniu do dosyć zatęchłego już malarstwa dawnych mistrzów, które jak dotąd najczęściej pokazuję ale jednak dalej niezmiennie uwielbiam, pokażę interesującego artystę zza oceanu, niesamowitego Charlesa Dwyera. Ten niezwykły amerykański artysta plastyk urodził się w 1961 roku w West Bend, w stanie Wisconsin w USA. Jest wykształcony artystycznie. W 1984 ukończył studia na Milwaukee School of Art & Design (z wyróżnieniem). 
Jego zainteresowania artystyczne obejmują: rysunek, malarstwo, grafikę, fotografię, anatomię, historię sztuki i architektury. Najważniejsze inspiracje Dwyera to impresjonizm (1840 - 1890) i ekspresjonizm (1930 - 1950). Swoje prace wystawia już od 1985 roku. Jak sam przyznaje, w swojej twórczości jest pod wpływem prac Egona Schiele, austriackiego malarza i nauczyciela m.in. Gustawa Klimta i Sonii Delaunay, francuskiej malarki, której paleta i wzornictwo inspirują go do dnia dzisiejszego. Inne wpływy w jego twórczości to prace Alexeia Jawlenskyego, niemieckich ekspresjonistów z grupy Der Braue Vier (w tym Kandinskyego, Marca Franza i Augusta Macke) a nawet samego Matisse'a. W tym duchu Dwyer rozwinął swoją pasję do sztuki dekoracyjnej i nurtu ekspresjonistycznego. Popatrzmy na kilka jego prac. Są doprawdy nowatorskie i niemalże hipnotyzujące. Znacząca ich część to pastele połączone z akrylem i gwaszem.
 
Trzeba zaznaczyć, że wielu kolekcjonerów sztuki i znanych galerii stara się o prace Dwyera co wcale nie dziwi. Co ciekawe, w 1990 roku niektóre z nich opublikowano nawet w Playboy Special Editions Ltd. jednak nie zdobyły one szerokiego uznania. Dzisiaj wiele z jego prac jest postrzegane jako bardzo nowatorskie oraz awangardowe i znajdują  się one na całym świecie w licznych zbiorach prywatnych i publicznych. W animowanej galerii poniżej pokażę troche więcej tych perełek.

poniedziałek, 29 listopada 2010

Inspiracje - Yves Thos. Te kobiety, kobiety...

Mężczyźni pragną zawsze być pierwszą miłością kobiety. 
Kobiety zawsze pragną być ostatnim romansem mężczyzny.
— Oscar Wilde

Jeżeli chcesz wiedzieć, co ma na myśli kobieta, nie słuchaj tego co mówi - patrz na nią.
— Oscar Wilde

Nie ma kobiet nie do zdobycia, są jedynie mężczyźni do dupy.
— Andrzej Klawitter

Kobieta łatwiej przyzna, że nie ma racji, gdy ma rację, niż gdy jej nie ma.
— Marilyn Monroe

W życiu niewiasty rozróżnić można siedem okresów: niemowlę, dziewczynka, dziewczyna, młoda kobieta, młoda kobieta, młoda kobieta i młoda kobieta.
— George Bernard Shaw


Yves Thos (1935 - ), to niesamowicie utalentowany francuski projektant, malarz, grafik, ilustrator, twórca plakatów. Naprawdę trudno jest oddzielić czy rozróżnić elementy jego działalności i twórczości pomiędzy wszystkimi powyżej wymienionymi elementami sztuki. Jego malarstwo żywi się wymaganiami plakatu co nadaje mu głęboką osobowość. Artysta nie bawi się w niepotrzebne szczegóły, które według niego rozpraszałyby tylko widza. Malarzowi wystarcza tylko praktycznie szkic czy rysunek, aby wyrazić znaczenie przedstawianej sceny, która brzmi czasami aż surrealistyczne na jego płótnach. Yves Thos kocha przede wszystkim piękno. I to na jego obrazach jest widoczne. Kobiety są na nich przedstawione uroczo i bardzo realistycznie. A kolory jak tutaj brzmią. Warto wziąć przykład z takich obrazów. Prawda?
Poniżej umieściłem galerię innych jego prac. Przyjemnego oglądania.

sobota, 27 listopada 2010

Co na paletach ?

"To, co mi się w życiu podoba, podoba mi się bardziej niż mi się nie podoba to, co mi się nie podoba".
Józef Marian Chełmoński (1849–1914)

Zacznę od tego cytatu wielkiego mistrza Chełmońskiego, albowiem w dzisiejszym wpisie nazbierało się naprawdę dużo ciekawych prac naszych artystów plastyków a większość z nich jest naprawdę piękna i bardzo mi się podoba. Cieszę się bardzo, że członkowie naszej sekcji coraz śmielej prezentują swoje prace. To naprawdę jest duża przyjemność móc je pokazać i skomentować a fajne jest również i to, że niektóre z tych prac znajdują nawet nowych nabywców, przyczyniając się do dużej satysfakcji dla autorów.
Prezentację zacznę tym razem od Krysi. Nasza bardzo utalentowana malarka, Krysia Krawczyk przyniosła trzy urocze pastele. Są bardzo nastrojowe. Pewnie ktoś będzie bardzo zadowolony, kiedy powiesi którąś z nich na ścianie w swoim domu. Krysia jest bardzo zdolną i pracowitą osobą. Jest wręcz nienasycona w swojej twórczości malarskiej i ciągle poszukuje nowych tematów malarskich. Poniżej pokażę jej wspaniałe pastele:
 
 
Natomiast jej imienniczka i nasz nowy nabytek w sekcji malarskiej, Krysia Bajorek, przyniosła martwą naturę z kwiatami oraz niesamowity portret jej ukochanej kotki. Niestety, kicia już odeszła i po prawie 20 wspólnie przeżytych latach bardzo trudno jej rozstać się ze swoim  ukochanym zwierzęciem domowym. Bo był to przecież członek rodziny. Gratuluję jej więc przepięknego obrazu ukochanego, puszystego towarzysza. 
Koleżanka Teresa Daszkiewicz postanowiła pochwalić się swoimi dwiema nowymi pracami. Kopia Michałowskiego całkiem udana, gratuluję. Natomiast kwiaty są super!
 
Nareszcie zaszczyciła nas swoimi nowymi pracami Marysia De Weyher. Jej nowe obrazy mają niesamowity klimat oraz potencjał nastroju i nostalgii. Krajobraz rzeki Iny z zamglonym horyzontem urzeka spokojem i ciszą. 
 
Za to zachód słońca z nieodłącznymi trzcinami nie trzeba podpisywać. Tylko Marysia może tak oddać nastrój, a trzciny to przecież ... jej sygnatura. Jej niespokojne i szybkie pociągnięcia pędzla pozostawiają jej obrazy niby niedokończone, ale tak naprawdę ona przestaje je malować w odpowiednio dobranym momencie. To widz ma sobie dopisać resztę. Nie można przejść obojętnie obok tych płócien, oj nie.
Na zakończenie pokażę jeszcze skandalizującą Stasię Gugałkę i dowody na nielegalną i niezarejestrowaną manufakturę lidera Józefa Wollek. Stasia Gugałka zabrała się za akt. No właśnie za akt i to jaki! Cała goła baba czyniąca sobie pedicure. Jak dla mnie motyw, że palce lizać...
A że robi to wyjątkowo szybko, to na koniec spotkania większość podkładu miała już prawie gotowe. Ciekawe jak będzie dalej. Cieszy mnie odwaga w poszukiwaniu nowych, niełatwych przecież tematów. Trzymam kciuki. Uprzejmie donoszę, aczkolwiek sie wstydzę, że nasz lider Józef Wollek wytwarza nieoficjalnie całe serie portretów kotów. Poniżej dowody na jego proceder. Muszę przyznać, że robi to z mistrzowską wprawą. A koty jak klony, tylko kwiatkami się różnią.

A więc jak widzicie, jest tego trochę. Sekcja pracuje pełną parą. Obrazy urocze. Cały czas coś nowego. Oby tak dalej. Do następnego spotkania.

Blog o sztuce i takich tam innych rzeczach.
dawniej UTW w Stargardzie

...

Wszystkie treści zamieszczone na tym blogu wolno kopiować, powielać, cytować, rozpowszechniać, czytać, rozmyślać nad nimi, krytykować czy wyśmiewać, ale oczywiście z podaniem, przynajmniej tak dla przyzwoitości, ich źródła. Dziękuję.