środa, 5 marca 2014

A ten obraz?

Oj nie odmówię sobie przyjemności skomentowania maila, jaki wczoraj otrzymałem od mojej przyjaciółki malarki Stasi Gugałki. Przyznaję, chyba tylko Ona tak naprawdę posiada moc sprawczą, żeby mnie zagonić do klawiatury i zmusić, żebym wydzielił coś na łamy tego bloga. Bo rzeczywiście weny ... jakoś ni ma! 
Stasia napisała tak. "Kolego mój sympatyczny, czy obraz prezentowany na blogu to już tak na stałe? Że to niby aluzja do nas, że już tylko ostatnia wola nas czeka? A zdziwiłbyś się, ile mamy jeszcze pary ho,ho. Ja widzę, że aktywność Twoja jako ta sinusoida, raz w górę, a raz w dół. Ale ja rozumiem, przedwiośnie to dla każdego organizmu ciężki okres. Te wahania nastrojów od euforii po płacz, no cóż trzeba to przeżyć i zapomnieć.(...)" Na końcu jeszcze trochę grzeczności, życzenia i takie tam bardzo miłe i bardzo już osobiste zdania.


No to dowaliła mi i to całą łopatą na odlew...
I słusznie! Ma dziewczyna rację. Więc ja, tak po stalinowsku, bo ostatnio w tych klimatach przecież żyjemy, co nie? Składam natychmiast samokrytykę... Bo jestem leń, i to matematyczny a w zasadzie to trygonometryczny ponieważ jak to w tej sinusoidzie, raz coś palnę i potem cisza. Do następnego maila od Stasi. Uff...
A ten obraz? Jak to w tytule postu. To ta "Ostatnia wola" - A.T. Struysa, gdzie dwaj koledzy w sutannach oddają się swojej najlepszej rozrywce, czyli wyciąganiu pieniędzy, nawet z prawie trupa! Tak, tak. Ten obraz mnie wręcz zahipnotyzował, bo i nasza ojczyzna podobno ledwo zipie, a ich następcy w sutannach także wyciągają lepkie paluszki po mamonę. Bo dotacja wyłudzona na pewną Świątynię w stolicy to co innego?

A skoro nie mogę już dalej po wyzłośliwiać się nad tymi chciwcami to odniosę się do innych słabości tych funkcjonariuszy w sutannach. 
Teraz o GENDER!
Tym gościom, czyli funkcjonariuszom w sutannach, jak zauważyłem, wszystko kojarzy się z seksem, płcią, homo niewiadomo itp. Nikt z nich nie prawi już nic o miłości, pokoju, miłosierdziu, wybaczaniu, nadstawianiu drugiego policzka i takich tam innych, jak się okazuje, mało ważnych rzeczach. Tylko to co każdy nosi w gaciach  bardziej ich interesuje. Są lepsi od prof. Starowicza. Mają w tej materii większe doświadczenie...

Dlatego też pozwoliłem sobie pokazać inne płótno pewnego niemieckiego artysty Heinricha Lossowa, zatytułowane "Sin" czyli "Grzech". Jak się okazuje, już w XIX wieku mieli z nimi takie same problemy... Poniżej, mnich grzechomierzem bada jak bardzo zgrzeszyła ta rozanielona zakonnica...


Ale chyba się jednak czepiam. Bo jaki to jest tam grzech. Przecież jak twierdzi Pan prof. Józef Baniak z poznańskiego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza prawie 60 proc. polskich księży utrzymuje kontakty seksualne z kobietami, a około 10-15 proc. ma dzieci ze swoimi partnerkami. I czego się tutaj wstydzić? Przecież to tylko zew natury. Bo czy to kobieta czy mężczyzna, chuć jest w nich jednakowa. No i dobrze! Przecież to podobno przyjemne..., chyba mam rację, co nie?
Kiedyś, nawet mistrz Sienkiewicz gdzieś napisał, że kobieta jak zechce, to i przez dziurkę od klucza... może. A tutaj mamy tylko kratę klasztorną. Odważny i dowcipny obraz. Nieprawdaż? 

Autor obrazu, Heinrich Lossow (1843- 1897), to niemiecki malarz i rysownik. Był synem rzeźbiarza Arnolda Hermanna Lossow. Miał dwóch braci, też malarzy - ale zwierząt. Jeden to Friedrich Lossow i drugi malarz to Carl Lossow. Studiował trochę na Akademii Sztuk Pięknych w Monachium, pod okiem Karla Theodora von Piloty, później odbył kilka podróży studyjnych do Francji i Włoch. Z tych wycieczek, przyniósł ze sobą wiele wrażeń, inspiracji i szkiców, które następnie ujął w wielu swoich obrazach. Niektóre z jego dzieł  skłaniają się do stylu rokoko. Wykorzystywał to potem do tworzenia współczesnych jemu ilustracji o tematyce erotycznej a czasami wręcz pornograficznej. Wtedy także było zapotrzebowanie na tego typu sztukę. A nie mieli przecież telewizji i internetu...
Ponadto Lossow znany był również jako ilustrator dla różnych wydawnictw, m.in. dzieł Szekspira, Goethego i Schillera. Jednym z jego najbardziej znanych dzieł były ilustracje do "Wesołych kumoszek z Windsoru" Szekspira. Ostatnie lata swojego życia Lossow spędził jako kurator w Zamku Schleißheim, gdzie był odpowiedzialny za lokalną galerię sztuki. Na koniec kilka jego prac z zakresu poprawnej sztuki.

Miłosny szept

Poranny spacer

Maria Antonina


Czarodziejka

Toaleta

Elf

Zabawa

Mały Mozart

Czyli typowe malarstwo epoki XIX wieku. Ciekawych bardziej gorących prac mistrza zapraszam do szukania ich w internecie. Zwłaszcza słynne są jego grafiki XXX i obłędne litery alfabetu!

1 komentarze:

Anonimowy pisze...

Zaprawdę Powiadam Wam Siostry i Bracia!
Wystrzegajcie się uczonych w Piśmie rzymsko-katolickich faryzeuszy, tych konsekrowanych szamanów, agentów UB i SB, pedofilów i innej maści seksualnych dewiantów, społecznych pasożytów, świętobliwych oszustów i złodziei, którzy chętnie chodzą w długich szatach i lubią pozdrowienia na rynkach i pierwsze krzesła w świątyniach, i pierwsze miejsca na ucztach; którzy pasożytując pożerają renty i emerytury moherowych wdów i dla pozoru długo się modlą; tych spotka szczególnie surowy wyrok. [wg Marka Ewangelisty 12,38-40 ]

Prześlij komentarz

Blog o sztuce i takich tam innych rzeczach.
dawniej UTW w Stargardzie

...

Wszystkie treści zamieszczone na tym blogu wolno kopiować, powielać, cytować, rozpowszechniać, czytać, rozmyślać nad nimi, krytykować czy wyśmiewać, ale oczywiście z podaniem, przynajmniej tak dla przyzwoitości, ich źródła. Dziękuję.