środa, 31 sierpnia 2011

Rozważania na temat malarstwa - nietypowy akt sprzed wieku ... apostoła brzydoty

George Wesley Bellows (1882-1925) – amerykański malarz i litograf. Studiował na Uniwersytecie Stanowym w Ohio w latach 1901–1904. Naukę kontynuował w New York School of Art u Roberta Henri. Był luźno związany z grupą artystyczną Ashcan School zajmującą się ilustrowaniem życia współczesnego amerykańskiego społeczeństwa we wszystkich jego formach. Reprezentował tzw. miejski realizm o wyraźnie antyakademickim i antyelitarnym obliczu. Malował portrety, pejzaże i szczególnie popularne sceny brutalnych walk bokserskich. Jego prace nie komentowały przedstawianych osób i wydarzeń, jedynie precyzyjnie je przedstawiały, oddając jednocześnie atmosferę miejsc i emocje ludzi. Krytycy zaliczyli go do apostołów brzydoty, potępiając dosłowność i odejście od tradycyjnych kanonów malarstwa. Bellows zaczął zdobywać popularność od 1908 r., gdy jego obrazy zaczęły pojawiać się na wystawach. W wieku 27 lat został członkiem stowarzyszonym National Academy of Design, otrzymując pełne członkostwo cztery lata później. Od 1916 r. aż do śmierci wydał serię około 200 litografii, w tym najbardziej znaną Dempsey i Firpo. Zmarł przedwcześnie w wyniku zaniedbania zapalenia wyrostka robaczkowego w 1925 r. Był żonaty, miał dwie córki. Jego obrazy i grafiki znajdują się w zbiorach wielu amerykańskich muzeów sztuki, w tym National Gallery of Art w Waszyngtonie, Memorial Art Gallery Uniwersytetu Rochester i Museum of Modern Art w Nowym Jorku. (Źródło: Wikipedia).
Poniżej zaprezentuję jego chyba najbardziej znany akt, "Naga dziewczyna, Miss Leslie Hall" z 1909 roku, przedstawiający niezbyt atrakcyjną pannę, zajmującą się poprawianiem klamerki przy swoich bucikach. 
George Bellows - Naga dziewczyna, Miss Leslie Hall, 1909 , olej na płótnie: 152,4 x 106,7 cm 

Co prawda, zastosował w swojej kompozycji malarskiej wszelkie zasady sztuki portretowania, gdzie plan jest starannie skonstruowany zgodnie z zasadami geometrii, z postacią ułożoną w piramidę zagnieżdżonych trójkątów, które kierują uwagę widza w górę, na zamyślony wyraz twarzy modelki, lecz nie jest to jednak obraz, który chciałoby się mieć na ścianie w swoim salonie. Po prostu to nie jest ideał piękna! To bardzo przeciętnej urody dziewczyna, ze smutną twarzą. A wystarczyło zrobić trochę mniej męską twarz! Jednak Bellows uwielbiał szokować i nie oszczędzał widza. 

wtorek, 30 sierpnia 2011

Filozofia domowa - La Vita e bella, więc olewajmy "Limit Hayflicka"

La Vita è bella, czyli życie jest piękne! A co to jest "Limit Hayflicka"? Uczenie mówiąc, jest to maksymalna liczba podziałów komórkowych. Niejaki Leonard Hayflick w 1965 zaobserwował, że komórki w hodowli są w stanie podzielić się ograniczoną ilość razy, a im bliżej tego limitu, to tym więcej oznak starzenia one wykazują. Wynika to z efektu skracania się telomerów w chromosomach przy każdym podziale komórki. Dlatego właśnie "Limit Hayflicka" jest uważany za jedną z przyczyn starzenia się. I jeżeli nie trafi nas szlag, piorun albo inne licho, to i tak załatwi nas "Limit Hayflicka". Dlatego cieszmy się tym co posiadamy. Szczęściem, że żyjemy. I nie marnujmy go na czekanie aż skończy się nasz ...limit. Już od dawna mądrzy ludzie wiedzieli, że nie należy rozmyślać o tym co nieuchronne, bo i po co? Trzeba żyć! Cieszyć się życiem, tworzyć, uczyć się, ciągle poznawać świat. 
Bo życie jest takie piękne. Tak wspaniale smakuje. A każdego dnia rano, kiedy się budzę, jestem szczęśliwy z nadchodzącej możliwości przeczytania, obejrzenia, spotkania czy wysłuchania czegoś lub kogoś. I doprawdy nie potrzeba mi tutaj żadnego czynnika nadprzyrodzonego, żadnej wiary czy porady duchowej aby zaspokoić moją żądzę życia i sens istnienia. A starość? Czy to takie ważne? Olać to! La Vita è bella...
Więc popatrzmy na te przepiękne płótna starych mistrzów, którzy uwiecznili oznaki starości. Jakie eleganckie i wytworne są te damy. Jacy godni mężowie! A dla pokrzepienia poznajmy jeszcze słynne sentencje znanych ludzi, których niestety już dopadł "Limit Hayflicka"... na szczęście z wyjątkiem tego ostatniego, Terryego. Oby jego limit był jeszcze długi. I niech pisze jak najwięcej, ku radości mojej ukochanej córeczki Ani.
Francois Flameng (1856-1923). Mrs Adeline M Noble
"Starość we wszystko wierzy. Wiek średni we wszystko wątpi. Młodość wszystko wie".
Oscar Wilde
Gerard Dou (1613-1675). Lekcja, 1635.
"Ludzie nie dlatego przestają się bawić, że się starzeją, lecz starzeją się, bo się przestają bawić".
Mark Twain
Balthasar Denner (1685–1749). Portrait of an Old Woman
"Kto nie był buntownikiem za młodu ten będzie świnią na starość".
Józef Piłsudski
Alois Heinrich Priechenfried (1867-1953). Medytacja
"Nie porzucaj starego przyjaciela.
Nowy z nim nie jest na równi.
Przyjaciel nowy jest jak nowe wino,
gdy się zestarzeje, z przyjemnością je wypijesz".
Mądrość Syracha 9, 10
Bastida Joaquin Sorolla (1863-1923). Portrait of Emily Perkins, 1909
"Najprędzej starzeje się kobieta, która poślubiła przeciętnego mężczyznę".
Oscar Wilde
Carl Larsson (1853-1919). Portret Louise Magnus f. Fürstenberg.
"Kobieta nie starzeje się dopóty, dopóki jest pożądana".
Gabriela Zapolska
Jan Lievens (1607 - 1674). Studium starego mężczyzny,1629
"Za młodu drży nam serce, a na starość nogi".
Seneka Młodszy
Raffaele Frigerio (1875-1948)
"Wiesz co jest największą tragedią tego świata? Ludzie, którzy nigdy nie odkryli, co naprawdę chcą robić i do czego mają zdolności. Synowie, którzy zostają kowalami, bo ich ojcowie byli kowalami. Ludzie, którzy mogliby fantastycznie grać na flecie, ale starzeją się i umierają, nie widząc żadnego instrumentu muzycznego, więc zostają oraczami. Ludzie obdarzeni talentem, którego nigdy nie poznają. A może nawet nie rodzą się w czasie, w którym mogliby go odkryć".
Terry Pratchett (Ruchome Obrazki)
Ha, ha, ha....

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Inspiracje - Iwan Sławiński, kolejny bardzo zdolny Rus

Iwan Sławiński, [Ivan Slavinsky, Иван Славинский] urodził się 26 kwietnia 1968 roku w Leningradzie. Pochodzi z uzdolnionej malarsko rodziny. Jego ojciec - Dmitry Oboznenko, był znanym radzieckim malarzem batalistą i uhonorowanym artystą RFSRR. Iwan jest zawodowcem i ukończył Akademię Sztuk Pięknych. Pierwsza wystawa jego prac odbyła się w galerii Stowarzyszenia Wolnych Artysów w St.Petersburgu, w 1991 roku. W 1993r., Iwan wyjechał za chlebem do Francji, gdzie zamieszkał i rozpoczął pracę na kontraktach dla europejskich galerii sztuki. W tym czasie miał szereg wystaw indywidualnych w Luksemburgu, Dublinie (Irlandia), Sztokholm (Szwecja), Marsylii, Paryżu (Francja) i innych miastach Europy. W 2003 roku powrócił jednak do Rosji a w czerwcu 2007 r. w Sankt Petersburgu otworzył nawet swoją galerię sztuki SLAVINSKY ART, w której pracuje do dzisiaj. Od 1997 roku Iwan Sławiński jest członkiem Związku Artystów Rosji. Jest żonaty, posiada troje dzieci. Tworzy w gatunku realizmu fantastycznego. Maluje m.in. klasyczne martwe natury, portrety w duchu impresjonizmu, obrazy z postaciami średniowiecznych rycerzy a także surrealistyczne miejskie krajobrazy. Są to bardzo piękne obrazy. Popatrzmy więc na kilka z jego niesamowitych prac malarskich.
Skąd oni ich do cholery biorą! Co zaglądnę w Internet na strony o malarstwie, to zaraz wyskakuje jakiś rusek albo amerykaniec. Czy u nas na Akademiach uczą tylko malowania ścian i kładzenia tapet. Gdzie Ci artyści?

piątek, 26 sierpnia 2011

Rozważania na temat malarstwa - z przymrużeniem oka... część 2


"Nie ma znaczenia, czy coś powstawało pięć minut, czy tydzień,
czy artysta się namęczył, czy nie, czy był trzeźwy. Ważny jest efekt
".
Andrzej Mleczko

Wróciłem z Mazur... wakacje i sezon ogórkowy ciągle jeszcze trwają, więc anegdot o malarzach ciąg dalszy.

Marian Bogusz (1920 – 1980), grafik, malarz abstrakcjonista.
Bogusz skarżył się raz swemu koledze.
- Wiesz, poniosłem dużą stratę. Namalowałem portret pewnej pani, ale zażądała, żebym zmienił kolor jej oczu.
- Zmieniłeś?
- Nie. Po prostu nie wiem, w którym miejscu je namalowałem...


Antoni Chodorowski (1946 – 1999), rysownik, ilustrator, karykaturzysta.
Spytano raz Chodorowskiego, czy wszystkie jego dzieci są z jednego łoża.
- Nie, trzecie z kolei jest z kanapy w salonie...

Maja Berezowska (1898 – 1978), malarka – portrecistka, kwiaty; ilustratorka, karykaturzystka.
Berezowska zachorowała na ślepą kiszkę. Po operacji artystka pyta chirurga:
- Panie doktorze, czy ten szew będzie widoczny?
Doktor rzucił okiem na zoperowane miejsce i stwierdził:
- To będzie zależało tylko od pani...


Jan Cybis (1897 - 1972), profesor Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Malarz kapista – martwe natury, kwiaty, pejzaże.
Cybisa zapytał kiedyś młody adept sztuki malarskiej, co trzeba robić, żeby malować dobrze.
- Ach, to szalenie łatwe – zawołał Cybis. – Po prostu kładzie pan kolory w odpowiednie miejsca i dobry obraz jest gotów.
- A skąd będę wiedział, który kolor i które miejsca są odpowiednie?
- Aaa, to już jest bardzo trudne – odpowiedział Cybis, serdecznie uśmiechając się do młodego artysty.


Wojciech Fangor ( 1922), malarz, grafik.
- Wiesz – powiedział do swego kolegi Fangor – sprzedałem wczoraj swój obraz za dwadzieścia tysięcy.
- Wspaniale. Cena, jakbyś już od dwustu lat nie żył...


Józef Czapski ( 1898 – 1993), malarz kapista – pejzaże, sceny rodzajowe, portrety.
Czapski spotyka swojego kolegę, którego dawno nie widział.
- Słyszałem, ze umarłeś!
- Jak widzisz, to nieprawda.
- To dziwne. Mówił mi o tym Jan Cybis, a on przecież nigdy nie kłamie...


Alfons Karpiński (1875-1961), malarz- portrety dekoracyjne, kwiaty, pejzaże, martwe natury.
Karpiński malował portret pewnego poety. Jeden z przyjaciół poety, obecny podczas malowania, przez cały czas krytykował różne szczegóły obrazu i domagał się coraz to nowych zmian.
- Słuchaj mój drogi - oświadczył wreszcie zniecierpliwiony malarz. – W końcu będziesz wymagał od portretu, żeby jeszcze mówił „mama” i „tata”.
 
Wkrótce po wojnie zorganizowano dla krakowskich plastyków stołówkę, w której wydawano również przydziały żywnościowe. Pewnego razu wytworny, jak zwykle, artysta malarz, Alfons Karpiński, przybył do stołówki z eleganckim neseserem pod pachą. Podszedł do jednego ze stolików i zapytał, czy obiady są dobre. Kiedy usłyszał, że wszyscy je chwalą, oświadczył:
- Zastanawiam się, czy mógłbym zabierać te obiady dla mojego pieska...


Aleksander Kobzdej (1920 – 1972), profesor ASP w Warszawie. Malarz, grafik.
Pewien student ASP w Warszawie spytał swego przyjaciela:
- Gdybyś w przyszłości miał być sławnym artystą, kim chciałbyś zostać?
- Aleksandrem Kobzdejem – brzmiała odpowiedź.
- Tak ci się podobają jego obrazy?
- Nie. Jego żona...
Kiedyś na wernisażu wystawy malarzy niezależnych, spytano Kobzdeja, dlaczego ci malarze, którzy tu wystawiają, nazywają się niezależnymi.
- Bo malują niezależnie od talentu – odpowiedział artysta.

Wojciech Kossak (1857 –1942), malarz – sceny historyczne i batalistyczne, portrety. Współtwórca „Panoramy Racławickiej”.
Pewnego razu Kossak jechał pociągiem do Rzymu w towarzystwie bogatego ziemianina. Kiedy dojeżdżali do Wiednia, Kossak oświadczył, że tu wysiądzie, bo chce zobaczyć Bruegela.
- Proszę go pozdrowić ode mnie - zwrócił się ziemianin do artysty.
- Będzie to dość trudne – brzmiała odpowiedź Kossaka – bowiem zmarł przeszło trzysta lat temu...
Kossak namalował słynnego właściciela cyrku, Mroczkowskiego, ubranego we frak i kierującego ewolucjami ośmiu rumaków. Spytano Mroczkowskiego, co sądzi o owym portrecie.
- Widać, że to malował nie fachowiec – odrzekł.
- Dlaczego?
- Bo na końcu bicza nie ma trzaskawki...
Kossak postanowił, że jego córka będzie się uczyła rysunku w domu, jako ojciec nie może zgodzić się, aby rysowała akty męskie z natury.
- To w domu nie będzie rysować aktów? – zapytano artystę.
- Owszem, będzie – odpowiedział Kossak – ale tylko z pamięci...


Konrad Krzyżanowski (1872 – 1922), profesor ASP w Warszawie. Malarz – pejzaże, portrety, witraże.
Krzyżanowski namalował pewnego razu portret ministra finansów. Kiedy pokazywał obraz znajomemu, ktoś zwrócił uwagę, że poza ministra jest nienaturalna.
- Dlaczego? – zapytał artysta.
- Bo pański model trzyma rękę we własnej kieszeni.
Pewna pani zapytała podczas pozowania, czy jej portret robi dobre postępy.
- Tak - odpowiedział malujący ją Krzyżanowski. – Pani zaczyna już być podobna do portretu...


Kazimierz Lasocki (1871 – 1952), malarz – obrazy rodzajowe, krowy, pejzaże, portrety.
Lasocki opowiadał raz, że miał piękny sen. Śniła mu się wspaniała łąka, na której pasło się pełno krów.
- To nudny sen – zauważył jeden ze słuchaczy.
- Nudny? Przecież śniło mi się też, że byłem bykiem...
Lasocki - słynny malarz krów, tak opowiadał kiedyś przy kawiarnianym stoliku o swojej pracy: „Wielką sztuką jest dobrze namalować obraz, ale jeszcze większą – sprzedać go”.
Lasocki oglądając obraz, na którym był namalowany skaczący pies, zauważył:
- Kiedy maluje się psa w skoku, to psa można pominąć, ale skok musi być namalowany...
Lasocki stwierdził pewnego razu:
- Nareszcie znalazłem sposób, by się upewnić, czy wiernie odtwarzam naturę.
- Jaki to sposób? – zapytał ktoś.
- Po prostu, kiedy obraz jest gotowy, wpuszczam do pracowni mojego psa. Jeśli szczeka, to znaczy, że wszystko jest w porządku...
Lasocki będąc już w podeszłym wieku, podróżował kiedyś po Włoszech koleją. Siedząc w wagonie dla niepalących, zapalił papierosa. Włoski konduktor zwrócił mu uwagę:
- Vietato fumare (palić nie wolno).
Na to Lasocki:
- Niech pan będzie spokojny. Mój tato wie, ze ja palę...

Blog o sztuce i takich tam innych rzeczach.
dawniej UTW w Stargardzie

...

Wszystkie treści zamieszczone na tym blogu wolno kopiować, powielać, cytować, rozpowszechniać, czytać, rozmyślać nad nimi, krytykować czy wyśmiewać, ale oczywiście z podaniem, przynajmniej tak dla przyzwoitości, ich źródła. Dziękuję.