niedziela, 15 grudnia 2013

Pożegnanie z ...

informacyjną, nieudolnie odgrzewaną zupą, nudnymi telenowelami, pesudo-paradokumentami, Ligą Mistrzów (niestety), hałaśliwymi blokami reklam telewizyjnych, bezmyślnie przerywanych fragmentami jakichś starych, kolejny już raz pokazywanych filmów, z ... 1756 raz wyświetlanym, którymś sezonem Rancza, czy jakiegoś tam czegoś o podobnej nazwie. Za facjatami lub gębami tak zwanych polityków albo raczej politykierów, nawiedzonych biskupów, czy nikomu nie znanych, chyba tylko poza Polską "artystów", albo prawie-dziennikarzy,  hłe, hłe, "najzdolniejszych" na świecie, bezustannie lansujących się kuriozum na skalę europejską. Mam tutaj na myśli tzw. "pogodynkopisarzy" - grafomanów, (bo u nas jak wiadomo każdy prezenter od pogody musi napisać książkę!), którzy nominalnie powinni zapowiadać prognozę pogody a w realu wykonywali najczęściej jakieś rytualne tańce aby tylko ich zauważono i zaproszono do jeszcze dziwniejszych programów "rozrywkowych" w rodzaju tańca z ... rozgwiazdami. 

 Franz Heinrich Louis Corinth - "Autoportret z Charlotte Berend", 1902

sobota, 7 grudnia 2013

W takim razie chwalimy się!

Echa mojego ostatniego wpisu o koleżankach z sekcji  plastycznej UTW w Stargardzie, jednak dotarły na Mazury. Wczoraj nie mogłem nic pisać, bo nie miałem prądu. Ksawery dokazywał. Za to miałem romantyczny wieczór z żoną przy kominku i butli świetnego Pinot Noir. To naprawdę dobre winko. Odmiana winorośli pinot noir, z której był ten trunek, pochodzi z francuskiego regionu Burgundii, zaś jego uprawa znana jest od dwóch tysięcy lat. Może nie jest to jakieś wyjątkowe i drogie wino, w samej Francji istnieje bardzo wiele lokalnych odmian pinot noir, z czego ponad 50 jest oficjalnie wyróżnionych i opisanych, ale idealnie pasowało nam do spędzenia cudownego popołudnia i wieczoru przy świetle lamp naftowych, różnego kalibru świec i blasku płomienia z kominka oraz spałaszowania upieczonego przy okazji, na ruszcie z kominka, całego kurczaka. Mmmm...niammm...niammm, pycha! Kurczę, nie miałbym nic przeciwko, żeby jeszcze raz tak powiało!


Ale dzisiaj już jest spokojnie. Wioleta przesłała na mojego maila kilkanaście zdjęć z ostatniego wernisażu w Suchaniu. Poniżej je prezentuję. Szkoda, że bez komentarza. Bo jak widać trochę się tam działo. Nowe osoby. Nie wszystkie znam. Ale malarki i ich dzieła bezbłędnie rozpoznaję.

Blog o sztuce i takich tam innych rzeczach.
dawniej UTW w Stargardzie

...

Wszystkie treści zamieszczone na tym blogu wolno kopiować, powielać, cytować, rozpowszechniać, czytać, rozmyślać nad nimi, krytykować czy wyśmiewać, ale oczywiście z podaniem, przynajmniej tak dla przyzwoitości, ich źródła. Dziękuję.