niedziela, 17 marca 2013

Lew Tołstoj - genialny chrześcijański anarchista


Kościół to jest coś takiego, że gdy ludzie kłamią i czują, że im się nie wierzy,
wtedy powołując się na  Boga mówią: „Jak boga kocham, prawdą jest to co mówię”.

Ludzie, którzy uznali się za kościół, nabierają przekonania, że są nieomylni
 i dlatego nie mogą się już  potem wyrzec żadnego, choćby raz powiedzianego głupstwa.

Kościoły, dążąc wyłącznie do zysku są podporą państwa w wyzysku, ucisku i terrorze ludu.

Nic tak nie odciąga ludzi od prawdy, jak bezmyślne naśladowanie tego, co robią wszyscy.
Lew Tołstoj

Hrabia Lew Tołstoj, (1828-1910) – rosyjski powieściopisarz, dramaturg, krytyk literacki, myśliciel, pedagog. Jeden z najwybitniejszych przedstawicieli realizmu w literaturze europejskiej. Urodził się w Jasnej Polanie, jako potomek dwóch znanych w Rosji rodzin arystokratycznych: Tołstojów i Wołkońskich. Nie będę przytaczał w tym miejscu jego życiorysu, albowiem jest łatwo dostępny w sieci. Podam jedynie kilka jego najbardziej, moim zdaniem istotnych cech jego charakteru oraz pokażę kilka portretów pisarza, pędzla najwybitniejszych rosyjskich malarzy. 
Ilia Repin - "Lew Tołstoj"

sobota, 16 marca 2013

Rozważania na temat malarstwa - pstryk w Ruski nos!


Prawie rok temu, w kwietniu, opisywałem ciekawy epizod z naszej historii, kiedy to cztery stulecia wcześniej, Rosja poddała się całkowicie pod panowanie Rzeczypospolitej. Kulminacją tych wydarzeń był Hołd Ruski, który miał miejsce 29 października 1611r. w Sali Senatorskiej, na  Zamku Królewskim w Warszawie. A tu masz babo placek..., bo nadeszła taka oto informacja.
Jak wczoraj poinformowała stacja TVN24, "Konserwatorzy z Krakowa odrestaurowali obraz "Carowie Szujscy przed królem Zygmuntem III w roku 1611". Pochodzące z Ukrainy XVII-wieczne dzieło można oglądać od piątku w Zamku Królewskim na Wawelu (...) Dzieło, które ma obecnie wymiary 3,4 na 3,4 m, przetrwało w bardzo złym stanie. Przez wiele lat było zwinięte na zbyt wąski wałek, co spowodowało deformacje płótna i liczne wykruszenia warstwy malarskiej. Wcześniej prawdopodobnie płótno było składane w kostkę.

wtorek, 12 marca 2013

Co na paletach? - rutyna...

Z koleżeńskiego obowiązku pokażę nadesłane przez Stasię zdjęcia kilku prac moich trzech koleżanek z UTW. W kolejności, Krysi Krawczyk, Danusi Krzyśków i Tereski Daszkiewicz. Ładne obrazy. Ale nie będę nic o nich pisał, bo i tak nikt tego nie będzie zapewne czytał. Szkoda, że Teresa dostarczyła bardzo słabej jakości zdjęcia swoich obrazów. Są one bardzo nieostre i rozmyte. I szkoda, że nikogo, poza mną one nie interesują. Nikt nie chce nawet skomentować tych prac. Ale za to są w sieci internetowej i już na zawsze  tutaj pozostaną.

piątek, 8 marca 2013

Ach te kobiety... Igraszki JM Króla Olbrachta.


"Kobieta, która ma jednego kochanka jest aniołem,
 która ma dwóch jest potworem,
 która ma trzech jest kobietą
".
Wiktor Hugo
Z okazji święta kobiet najserdeczniejsze życzenia i mały prezent ode mnie dla pań. Jak informuje portal internetowy "http://rynekisztuka.pl", w niedzielę, 17 marca 2013 r., zostanie wystawiony na sprzedaż obraz olejny autorstwa Jana Matejki „Nocne przygody Jana Olbrachta” z 1881 roku. Cena wywoławcza to 500 tys. zł. Zdaniem kolekcjonerów i historyków sztuki, pojawienie się obrazu tej klasy, pochodzącego ze szczytowego okresu twórczości największego polskiego malarza historycznego, jest wydarzeniem wyjątkowym. Może którejś z Was się poszczęści i dostanie ten obraz w prezencie od ukochanego. Tego Wam życzę!

wtorek, 5 marca 2013

117 pociągnięć pędzla! Znowu Lipking...

No i przeżywamy kolejny niezwykły dzień. I mam z tej okazji dwie wiadomości. Jak zwykle - dobrą i złą. Najpierw ta zła. 60 lat temu umarł tytan muzyki Sergiej Prokofiew. Szkoda. Bo kto nie słuchał jego opery "Miłość do trzech pomarańczy". Jeśli są jeszcze tacy to radzę to naprawić. Warto. No i wiadomość dobra. Stalin ciągle nie żyje. I tak robi już od 60 lat! Ufff... Bo gdyby nie to, to pewnie już by wielu z nas nie było...
Ostatnio za dużo czytam powieści sensacyjnych i szpiegowskich, kosztem literatury o sztuce. I stąd taka posucha na blogu. Co do tematyki sztuki, a zwłaszcza malarstwa to ograniczam się tylko do "fejsa" albo Tweetera. I w internecie znalazłem, że mój wielki idol malarski Jeremy Lipking znowu nadaje! I to jak! Wczoraj "zatweetował" albo jak mówią inni, "zaćwierkał", że na osobistym koncie mobilnego portalu do zdjęć "Instagram" zamieścił fotkę ze swojego najnowszego pleneru malarskiego dotyczącego malarstwa figuratywnego. Kiedyś już o tym chyba pisałem. Pokazał swój nowy obrazek, namalowany olejem na płótnie, o rozmiarach 8x6 cali, przedstawiający postać dziewczyny na plaży. Ale jak on to zrobił? Sami popatrzcie.
Żadnych szczegółów! Coś ze 117 pociągnięć pędzlem. Same plamy i to światło! Jak on operuje światłem. Ta postać wyłania się z płótna. Ludzkie oko jest na szczęście tak genialnym przyrządem optycznym, że wraz z mózgiem dopowiada sobie resztę nienamalowanych szczegółów. No i modelka wygląda jak żywa. A te kolory? To przecież sama sugestia. Aż zazdrość bierze. Jak on to robi? Wielki malarz. Chyba zaraz coś zmaluję...

Blog o sztuce i takich tam innych rzeczach.
dawniej UTW w Stargardzie

...

Wszystkie treści zamieszczone na tym blogu wolno kopiować, powielać, cytować, rozpowszechniać, czytać, rozmyślać nad nimi, krytykować czy wyśmiewać, ale oczywiście z podaniem, przynajmniej tak dla przyzwoitości, ich źródła. Dziękuję.