poniedziałek, 24 maja 2010

Co na paletach ?

W dzisiejszym, trochę opóźnionym wpisie, będzie o wydarzeniach z piątku 21 maja. Proszę o wybaczenie za powstałą zwłokę, ale bynajmniej sam nie próżnowałem ... ponieważ intensywnie operowałem paletą i pędzlem z farbami nad moimi ostatnimi pracami. Kończę wreszcie "Marszałka" oraz "Akt". Chyba sam wpadłem w pułapkę niemożności ukończenia pracy malarskiej, bo co chwila przerabiam jakąś partię obrazu. 
A co było w piątek ? Frekwencja jakby trochę mniejsza. Na początek odbył się benefis jednego autora, czyli Wioleta Nieroda w akcji... Przyniosła właśnie swoje trzy nowe prace. Sami popatrzcie jakie. Wioleta przechodzi chyba etap malarstwa brązowego. Na większości jej ostatnich prac, właśnie ten kolor dominuje. Spokojny, pastelowy, brąz.
Chyba, że ma duże zapasy brązowej farby, jeszcze spod choinki i musi je wymalować, bo kończy się okres przydatności. Ostatnio widać u niej jednak bardzo dużą determinację w nauce malowania portretów. Trzymamy kciuki bo to nie łatwa dziedzina, ale dająca za to dużo satysfakcji. Jej ostatnia próba to portret dziewczyny ... z kapelusza. Idzie całkiem, całkiem... Podobno może z tego nawet wyjść retroautoportret !
Natomiast Stasieńka Gugałka w swoim żywiole. Tajemnicze uliczki, podniszczone elewacje starych domów, romantyczny nastrój, samotni ludzie, to tematy jakie uwielbia malować najbardziej.
Chciałbym zapowiedzieć, że już wkrótce będzie poświęcony jej całkowicie oddzielny wpis. A ma czym się pochwalić. Sami zobaczycie.
Z kolei Danusia Krzyśków nie byłaby sobą, gdyby nie zaskoczyła nas nowym przepięknie malowniczym pejzażem. Zdradzę sekret, że widoczna na jej nowym płótnie para wędkarzy, to nie jakieś przypadkowe osoby ale bardzo drodzy jej chłopaki. 
Jestem pewien, że przy tak wielkim ładunku emocjonalnym, jaki niesie ten obraz, stworzy coś naprawdę uroczego. Będzie w sam raz na ścianę do salonu.
Muszę się przyznać, że nasze ostatnie spotkanie było strasznie przegadane. Przez co zrobiłem wyjątkowo mało zdjęć. Informuję jednak, że kolega Czesław Szyszka kontynuował rozpoczęty przed tygodniem,  pejzaż morski. A z reporterskiego obowiązku nie omieszkam pokazać jeszcze ostatniej fotografii, słynnych już piesków naszego leadera Józefa Wollek
W końcu trzeba dobrze żyć z władzą ... A tak na poważnie, to omawialiśmy m.in. szczegóły dotyczące Pleneru Malarskiego, jaki organizuje nasza koleżanka Krzysia Krawczyk. W połowie czerwca, znaczna część naszej grupy wybiera się na wspólny, kilkudniowy plener. Oj będzie malowanie...
Do zobaczenia za tydzień.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Blog o sztuce i takich tam innych rzeczach.
dawniej UTW w Stargardzie

...

Wszystkie treści zamieszczone na tym blogu wolno kopiować, powielać, cytować, rozpowszechniać, czytać, rozmyślać nad nimi, krytykować czy wyśmiewać, ale oczywiście z podaniem, przynajmniej tak dla przyzwoitości, ich źródła. Dziękuję.