sobota, 31 marca 2012

Filozofia domowa - nie stawia się pomników ofiarom Kościoła.

"Pierwsza teza: Słońce stanowi centrum świata i jest całkowicie nieruchome pod względem ruchów lokalnych.
Cenzura: Teza ta została jednogłośnie uznana za bezsensowną i absurdalną z punktu widzenia filozoficznego i formalnie heretycką (...).
Druga teza: Ziemia nie stanowi centrum świata, ani nie jest nieruchoma, lecz obraca się zarówno wokół samej siebie, jak i ruchem dobowym.
Cenzura: Jednogłośnie stwierdzono, że teza ta podlega tej samej cenzurze filozoficznej, z punktu zaś widzenia teologii, jest co najmniej błędem w wierze."
— Sprawa Galileusza. 

Ponad trzy wieki temu, bo aż 323 lata wstecz, został stracony Kazimierz Łyszczyński, polski szlachcic herbu własnego i filozof, urodzony 4 marca 1634 w Łyszowicach. To właśnie w dniu 30 marca 1689 w Warszawie, ten wykształcony człowiek, który był nawet podsędkiem brzesko-litewskim (występował przeciwko jezuitom w sprawach majątkowych), został umyślnie i złośliwie skazany na karę śmierci za ateizm. Wyrok na nim wykonano przed południem na Rynku Starego Miasta w Warszawie, gdzie kat ściął mu głowę, a po egzekucji jego zwłoki zbezczeszczono, bo wywieziono poza miasto i spalono.
Podsędzia Kazimierz Łyszczyński, został zadenuncjowany przez swojego sąsiada, Jana Kazimierza Brzoskę (stolnika bracławskiego), który nie chcąc zwrócić pożyczonej mu przez Łyszczyńskiego dużej sumy pieniędzy, wykradł i przekazał sądowi (biskupiemu!) rękopis traktatu "De non existentia Dei" (był to pierwszy polski traktat filozoficzny prezentujący rzeczywistość z perspektywy ateizmu, nad którym Łyszczyński rozpoczął pracę w roku 1674). 
Jak napisał w swojej powieści "Nietota. Księga tajemna Tatr" Tadeusz Miciński, opisując postać Łyszczyńskiego, jego proces i śmierć:
"... Oto wstał przed nim straszny cień spalonego za Króla Jana III ateusza Kazimierza Łyszczyńskiego. Ten wiódł życie nieposzlakowane, lecz zadumany nad istotą wiary i zwątpiwszy o istnieniu Boga, na 15 arkuszach wypisał zdania starożytnych i nowych autorów, dowodzących, że Boga nie ma. Sąsiad jego, łajdak, który był mu winien pieniądze, chcąc skrewić dług, doniósł Biskupowi. (...) I tacy obrońcy Boga, jak prymas Radziejowski, wnieśli karę śmierci w mękach i płomieniach. Skazaniec, zrazu przeświadczony o swej niewinności, mówił w końcu słowa, rozpaczą i obłąkaniem tchnące: "jeżeli przeciw mnie zapadnie ciężki wyrok, wątpię, czy tłoczącym mnie pokusom potrafię się oprzeć..."
Wprowadzono go na miejsce stracenia. Pastwiono się naprzód na języku i ustach, którymi "srogo skrzywdził Boga". Potem spalono rękę, to narzędzie najszkaradniejszego płodu, dalej papiery bluźniercze; na koniec on sam "potwór tego wieku, Bogobójca i Prawołomca - Legirupa, impudens, impurus, inverecundissimus - został ścięty i pożarty błagalnymi płomieniami, jeżeli tylko można przebłagać nimi Boga" - zastrzegł biskup.
W bibliotece kórnickiej zachowała się nawet mowa instygatora Wielkiego Księstwa Litewskiego, którym był Szymon Kurowicz Zabistowski, w której cytował on fragmenty potępionej pracy, liczącej sobie 265 kart a której wszystkie egzemplarze niestety, skrupulatnie zniszczono:
"I – zaklinamy was, o teologowie, na waszego Boga, czy w ten sposób nie gasicie światła Rozumu, czy nie usuwacie słońca ze świata, czy nie ściągacie z nieba Boga waszego, gdy przypisujecie Bogu rzeczy niemożliwych, atrybuty i określenia przeczące sobie.
II – Człowiek jest twórcą Boga, a Bóg jest tworem i dziełem człowieka. Tak więc to ludzie są twórcami i stwórcami Boga, a Bóg nie jest bytem rzeczywistym, lecz bytem istniejącym tylko w umyśle, a przy tym bytem chimerycznym, bo Bóg i chimera są tym samym.
III – Religia została ustanowiona przez ludzi bez religii, aby ich czczono, chociaż Boga nie ma. Pobożność została wprowadzona przez bezbożnych. Lęk przed Bogiem jest rozpowszechniany przez nie lękających się, w tym celu, żeby się ich lękano. Wiara zwana boską jest wymysłem ludzkim. Doktryna, bądź to logiczna bądź filozoficzna, która się pyszni tym, że uczy prawdy o Bogu, jest fałszywa, a przeciwnie, ta, którą potępiono jako fałszywą, jest najprawdziwsza.
IV - Prosty lud oszukiwany jest przez mądrzejszych wymysłem wiary w Boga na swoje uciemiężenie; tego swego uciemiężenia broni jednak lud w taki sposób, że gdyby mędrcy chcieli prawdą wyzwolić lud z tego uciemiężenia, zostaliby zdławieni przez sam lud.
V - Jednakże nie doświadczamy ani w nas, ani w nikim innym takiego nakazu rozumu, który by nas upewniał o prawdzie objawienia bożego. Jeżeli bowiem znajdowałby się w nas, to wszyscy musieliby je uznać i nie mieliby wątpliwości i nie sprzeciwialiby się Pismu Mojżesza ani Ewangelii — co jest fałszem — i nie byłoby różnych sekt ani ich zwolenników w rodzaju Mahometa itd. Lecz (nakaz taki) nie jest znany i nie tylko pojawiają się wątpliwości, ale nawet są tacy, co zaprzeczają objawieniu i to nie głupcy, ale ludzie mądrzy, którzy prawidłowym rozumowaniem dowodzą czegoś wręcz przeciwnego, tego właśnie, czego i ja dowodzę. A więc nie ma Boga."(...)
Joseph Nicolas Robert Fleury - "Galileusz przed Trybunałem Świętej Inkwizycji", ok. 1845r. 
Szanuję poglądy ludzi wierzących. Pierwszy postawiłbym opór tym, którzy zabroniliby innym wykonywania ich praktyk religijnych. Ale zwykłe morderstwo w imię Boga? Pogarda dla myślących inaczej, dla rozumu! Dlaczego tolerancja "ludzi wiary", nie działa w drugą stronę? Wysłuchując niektórych posłów z partii na Pi.., czy kaznodziei z Torunia, trudno się oprzeć refleksji i nabrać obawy, że to nas może jednak nawet czekać, kiedy zaczną Oni nami rządzić. Może nie aż w tak ekstremalnym wydaniu, ale nie pogadamy już sobie za wiele tak jak dotychczas. W cywilizowanej, postępowej Europie byli GalileuszGirolamo Savonarola, Giordano Bruno, Domenico Buonvicini, Silvestro Maruffi, a w Polsce - filozof Kazimierz Łyszczyński. To dla ochrony przed zapomnieniem o tym odważnym człowieku i uczczeniem pamięci o Nim jest ten wpis.

"Przez wiedzę żyć mogę wolny w więzieniu, szczęśliwy w cierpieniach, bogaty w ubóstwie i żywy w samej śmierci".
Giordano Bruno

2 komentarze:

Em-Ka pisze...

Wiara jest bardzo ważna w życiu każdego człowieka. Więcej, wiara to dźwignia postępu. Przecież gdyby ktoś nie wierzył, że jest to możliwe, to czyż poleciałby na księżyc? Gdybyśmy nie wierzyli w miłość, to czy byśmy szukali swojej drugiej połowy? To właśnie wiara decyduje o naszych pragnieniach, lękach, decyzjach. Problem powstaje wtedy, gdy nasze przekonania prowadzą nas do wzajemnego zbijania się, do pastwienia się nad kimś, kto "skrzywdził naszego Boga". Takie przekonania mają niestety swoje korzenie w religiach, które roszczą sobie prawo do nieomylności.

Bogusław pisze...

Ale to może chodzi o zwyczajne zaspokojenie ciekawości, a nie o wiarę. Chyba, że myślisz o wierze w coś a nie kogoś...

Prześlij komentarz

Blog o sztuce i takich tam innych rzeczach.
dawniej UTW w Stargardzie

...

Wszystkie treści zamieszczone na tym blogu wolno kopiować, powielać, cytować, rozpowszechniać, czytać, rozmyślać nad nimi, krytykować czy wyśmiewać, ale oczywiście z podaniem, przynajmniej tak dla przyzwoitości, ich źródła. Dziękuję.