sobota, 27 listopada 2010

Co na paletach ?

"To, co mi się w życiu podoba, podoba mi się bardziej niż mi się nie podoba to, co mi się nie podoba".
Józef Marian Chełmoński (1849–1914)

Zacznę od tego cytatu wielkiego mistrza Chełmońskiego, albowiem w dzisiejszym wpisie nazbierało się naprawdę dużo ciekawych prac naszych artystów plastyków a większość z nich jest naprawdę piękna i bardzo mi się podoba. Cieszę się bardzo, że członkowie naszej sekcji coraz śmielej prezentują swoje prace. To naprawdę jest duża przyjemność móc je pokazać i skomentować a fajne jest również i to, że niektóre z tych prac znajdują nawet nowych nabywców, przyczyniając się do dużej satysfakcji dla autorów.
Prezentację zacznę tym razem od Krysi. Nasza bardzo utalentowana malarka, Krysia Krawczyk przyniosła trzy urocze pastele. Są bardzo nastrojowe. Pewnie ktoś będzie bardzo zadowolony, kiedy powiesi którąś z nich na ścianie w swoim domu. Krysia jest bardzo zdolną i pracowitą osobą. Jest wręcz nienasycona w swojej twórczości malarskiej i ciągle poszukuje nowych tematów malarskich. Poniżej pokażę jej wspaniałe pastele:
 
 
Natomiast jej imienniczka i nasz nowy nabytek w sekcji malarskiej, Krysia Bajorek, przyniosła martwą naturę z kwiatami oraz niesamowity portret jej ukochanej kotki. Niestety, kicia już odeszła i po prawie 20 wspólnie przeżytych latach bardzo trudno jej rozstać się ze swoim  ukochanym zwierzęciem domowym. Bo był to przecież członek rodziny. Gratuluję jej więc przepięknego obrazu ukochanego, puszystego towarzysza. 
Koleżanka Teresa Daszkiewicz postanowiła pochwalić się swoimi dwiema nowymi pracami. Kopia Michałowskiego całkiem udana, gratuluję. Natomiast kwiaty są super!
 
Nareszcie zaszczyciła nas swoimi nowymi pracami Marysia De Weyher. Jej nowe obrazy mają niesamowity klimat oraz potencjał nastroju i nostalgii. Krajobraz rzeki Iny z zamglonym horyzontem urzeka spokojem i ciszą. 
 
Za to zachód słońca z nieodłącznymi trzcinami nie trzeba podpisywać. Tylko Marysia może tak oddać nastrój, a trzciny to przecież ... jej sygnatura. Jej niespokojne i szybkie pociągnięcia pędzla pozostawiają jej obrazy niby niedokończone, ale tak naprawdę ona przestaje je malować w odpowiednio dobranym momencie. To widz ma sobie dopisać resztę. Nie można przejść obojętnie obok tych płócien, oj nie.
Na zakończenie pokażę jeszcze skandalizującą Stasię Gugałkę i dowody na nielegalną i niezarejestrowaną manufakturę lidera Józefa Wollek. Stasia Gugałka zabrała się za akt. No właśnie za akt i to jaki! Cała goła baba czyniąca sobie pedicure. Jak dla mnie motyw, że palce lizać...
A że robi to wyjątkowo szybko, to na koniec spotkania większość podkładu miała już prawie gotowe. Ciekawe jak będzie dalej. Cieszy mnie odwaga w poszukiwaniu nowych, niełatwych przecież tematów. Trzymam kciuki. Uprzejmie donoszę, aczkolwiek sie wstydzę, że nasz lider Józef Wollek wytwarza nieoficjalnie całe serie portretów kotów. Poniżej dowody na jego proceder. Muszę przyznać, że robi to z mistrzowską wprawą. A koty jak klony, tylko kwiatkami się różnią.

A więc jak widzicie, jest tego trochę. Sekcja pracuje pełną parą. Obrazy urocze. Cały czas coś nowego. Oby tak dalej. Do następnego spotkania.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Blog o sztuce i takich tam innych rzeczach.
dawniej UTW w Stargardzie

...

Wszystkie treści zamieszczone na tym blogu wolno kopiować, powielać, cytować, rozpowszechniać, czytać, rozmyślać nad nimi, krytykować czy wyśmiewać, ale oczywiście z podaniem, przynajmniej tak dla przyzwoitości, ich źródła. Dziękuję.