czwartek, 25 września 2014

Polak konkurentem dla Kuby Rozpruwacza?

Jak podał niedawno, w numerze z 8 września bieżącego roku "Tygodnik Polityka", a więc całkiem poważne pismo, "Kuba Rozpruwacz był polskim imigrantem – wynika z najnowszych brytyjskich badań"
Tytuł artykułu to "Zagadka prawie rozwiązana". 
No właśnie, prawie. Bo prawie... to robi chyba jednak różnicę...

Harold Gilman, "Naga na łóżku", ca. 1911-1912.
Dalej czytamy:
"Aaron Kośminski był żydem polskiego pochodzenia, pracował jako fryzjer. Z Polski wyemigrował z obawy przed prześladowaniami. Tożsamość seryjnego mordercy ustalił Russel Edwards, pisarz, „detektyw amator”, biznesmen. Jedna z największych kryminalnych zagadek została rozwiązana?
„Zdecydowanie, kategorycznie, absolutnie” – Russel Edwards nie ma najmniejszych wątpliwości, że po latach badań udało mu się bezbłędnie rozszyfrować jedną z największych tajemnic brytyjskiej kryminalistyki. Próbom ustalenia tożsamości seryjnego mordercy, znanego dotąd pod pseudonimem „Kuba Rozpruwacz”, badacz poświęcił 14 lat pracy. Posłużył się – jego zdaniem niepodważalnymi – wynikami testów DNA. Sensacyjną wiadomość umieścił w książce „Naming Jack the Ripper”, która ukaże się jutro w Wielkiej Brytanii". (...)
I tak dalej i dalej.
Na szczęście w tekście zamieszczono również trochę wątpliwości, a mianowicie:
"Nie wszyscy dają wiarę odkryciom Edwardsa. Lizzie Dearden na łamach dziennika „The Independent” tłumaczy – wtórując zresztą innym wątpiącym, m.in. Richardowi Cobbowi, który prowadzi w Anglii wycieczki śladami Rozpruwacza – że nie ma wielkich szans na to, by materiał przetrwał w nienaruszonym stanie przez ponad sto lat. Poza tym zrezygnowano z powszechnej w nauce praktyki – próby weryfikacji tych wyników w innym, niezależnym ośrodku badawczym. Internauci twierdzą z kolei, że sensacyjne odkrycie umacnia tylko niechęć wobec imigrantów". 
No cóż, reklama dźwignią handlu jak mawiali starożytni Rosjanie. Ale krew mi się ścina w żyłach, gdy czytam takie bzdety. Chyba rzeczywiście Angole mają już dość naszych rodaków, bo wpisuje się to idealnie w antypolską retorykę, nawet samego Pana Premiera Davida Camerona.

Wspominam o tym "njusie" ponieważ kiedyś, dawno temu, 4 stycznia 2011 roku, miałem przyjemność napisać na tym blogu pewien post o niejakim Walterze Sickercie, założycielu grupy londyńskich postimpresjonistów, "Camden Town Group", od nazwy dzielnicy, gdzie mieściła się jego pracownia. Działali oni w latach 1911-1913. Napisałem wtedy, że to Walter Sickert był głównym podejrzanym do tytułu "Jack the Ripper" czyli był słynnym Kubą Rozpruwaczem
To wtedy napisałem, o badaniach amerykańskiej pisarki Partycji Cornwell, nieprzyzwoicie bogatej miłośniczki kryminalistyki, która w swoim prywatnym Instytucie Kryminalistycznym w Stanach oraz przy pomocy angielskich kryminalistyków w Londynie, przebadała szereg materiałów dowodowych związanych zarówno z podejrzanym Walterem Sickertem oraz przechowywanych i udostępnionych jej z archiwum New Scotland Yard, zbiorów historycznych śladów z miejsc popełnionych wówczas zbrodni. 
Nie mnie rozsądzać, kto ma rację. Nie ja wyłożyłem prawie 4 miliony dolarów na badania kryminalistyczne mitochondrialnego DNA, tak jak zrobiła to pani Patrycja. W końcu wydała i świetnie sprzedała książkę na ten temat, ale piszę o tym ponieważ natknąłem się kilka dni temu, na obrazy innego członka grupy malarskiej "Camden Town Group", niejakiego Harolda Gilmana, pewnie kolegi Sickerta. To ten obraz na wstępie. 
A to zainspirowało mnie do napisania kilku zdań w temacie. Bo Gilman malował prawie tak samo jak Sickert. Proszę popatrzeć tylko. Ten sam styl i identyczny klimat obrazów. 



A tutaj jest portret Harolda Gilmana wykonany ręką samego Waltera Sickerta, vel. Kuby Rozpruwacza.


I może niech tak już zostanie. To w końcu angielskie brudy. Niech oni sami je piorą, ale bez udziału obywateli naszego kraju. My mamy i tak dość swoich problemów.

Na marginesie podam jeszcze innych członków grupy. Oprócz Waltera Sickerta i Harolda Gilmana należeli do niej Spencer Frederick Gore, Lucien Pissarro (syn samego Camilla Pissarro), Wyndham Lewis, Walter Bayes, J.B. Manson, Robert Bevan, Augustus John, Henry Lamb oraz Charles Ginner.
Warto poszperać w sieci i odszukać ich obrazy. Są bardzo ciekawe.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Blog o sztuce i takich tam innych rzeczach.
dawniej UTW w Stargardzie

...

Wszystkie treści zamieszczone na tym blogu wolno kopiować, powielać, cytować, rozpowszechniać, czytać, rozmyślać nad nimi, krytykować czy wyśmiewać, ale oczywiście z podaniem, przynajmniej tak dla przyzwoitości, ich źródła. Dziękuję.